„Złodzieje snów” – recenzja książki

Nie każde dzieciństwo jest usłane różami; nie każde dziecko może uciec przed niezrozumiałymi sytuacjami w sen, znaleźć ukojenie w sennych marzeniach.

Tego właśnie doświadcza Basia, bohaterka najnowszej książki Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby. Złodzieje snów to bardzo smutna opowieść adresowana do dzieci i ich rodziców. Autorka zastąpiła wstęp notką, która ma być wskazówką, dla kogo jest ta książka i po co została napisana: „Mamo, tato, przeczytaj tę książkę ze swoim dzieckiem. To przypowieść o tym, jak trudno dziecku zachować poczucie bezpieczeństwa w świecie ludzi dorosłych”.

I od początku jasne jest, że historia, którą zaczęliśmy czytać, to nie bajka. Autorka wyraźnie podkreśla, że sytuacja, która zaistniała w domu Basi i Bartka, jest dramatyczna, smutna, trudna, bolesna i bez szans na pozytywny koniec.

To historia o rozpadzie małżeństwa opowiedziana z perspektywy małej dziewczynki, która nie rozumie, dlaczego rodzice wciąż się kłócą, trzaskają drzwiami, dlaczego tata już z nimi nie mieszka, a mamusia ciągle płacze. Dziewczynka nie może pojąć, dlaczego nic już nie jest takie samo jak wcześniej; dlaczego mamusia tłucze kolejne talerze, które dzieci stawiają na miejscu tatusia.

– Ajaj. – Ból przeszył porcelanowe ciało talerza, zanim pękło na cztery części. – Umarłeś? – spytała Basia, ale talerz jej nie odpowiedział, ponieważ to nie była bajka.

Oprócz zawodzenia talerzy, dziewczynka słyszy wiele innych dźwięków. Gdy złości się na swoje lalki, one płaczą plastikowym głosem; poduszka taty wpychana pod łóżko także zawodzi; i dłonie rodziców jęczą, bo są już zmęczone przekazywaniem sobie nawzajem małej córeczki. Wszystko wokół Basi zawodzi, płacze, jęczy, nawet szyby od oddechów dzieci, nawet wiatr strącający czapkę, nawet gwiazdy, widząc oczy dziewczynki wypatrujące snów.

Gwiazdy, księżyc i noc współczują Basi, ale nie potrafią odnaleźć jej snów. W domu wszyscy też próbują pomóc, nawet tatuś przyjeżdża, żeby poczytać Basi przed snem, ale nic nie jest jak dawniej. Basia nie może spać.

Basia nie rozumie, dlaczego rodzice obarczają siebie wzajemnie winą za to, że ona nie może zasnąć, przecież to złodzieje snów ukradli jej nocne marzenia. Teorię o złodziejach snów przedstawił Basi jej starszy brat, który zmartwiony kłopotami siostrzyczki, przeszukiwał Internet z nadzieją na odnalezienie przyczyn jej problemów z zasypianiem. Surfując w sieci, natrafił na ślad podstępnych Latusów, francuskich skrzatów, które z pewnością okradły Basię ze snów. „Zamieszkują domy, w których są małe dzieci, i kradną im najpiękniejsze sny. Dziecko pozbawione snów choruje, co może je doprowadzić nawet do śmierci”. Bartek, przerażony taką perspektywą, namawia Basię na podróż do Paryża. Celem wyprawy jest spotkanie z królem złodziei snów, który może uratować Basię od zguby.

„Dzieci miały dużo pieniędzy. Tata nie chciał, by przestały go kochać, więc wkładał im do skarbonek kolejne i kolejne banknoty”. Taki stan rzeczy ułatwił tylko decyzję o wyjeździe. W nocy dzieci rozbiły skarbonki, „(…) ubrały się ciepło, zabrały plecaki z kanapkami i wyszły z domu”. Bartek wydrukował rozkład jazdy pociągów, zaznaczył na mapie Luwr, siedzibę króla złodziei. Dzieci ruszyły w podróż i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kolejny rabuś, tym razem lokalny.

Co dalej? Niewiele. Jak kończy się ta historia? „Nie wiem. Nie wiem wszystkiego, to przecież nie jest bajka”.

Zatem nim sięgniemy po Złodziei snów, powinniśmy przygotować siebie i dziecko na smutną wyprawę w świat samotności i wielkiej pustki, jaką ma w sercu mały człowiek po rozstaniu rodziców; ale też w świat przyjaźni i miłości dzieci, które opuszczone przez dorosłych, próbują same poradzić sobie z zaistniałą sytuacją.

Z całą pewnością książka ta nie nadaje się do czytania dziecku przed snem, a to z powodu zbyt wielu trudnych emocji, jakie zawarła w tekście autorka. Zanim zapadnie decyzja o wspólnej z dzieckiem lekturze, sugerowałabym rodzicowi, aby przeczytał ją sam i zadecydował, co dalej. W ogóle zastanawiam się, czy jest to opowieść do czytania dzieciom, a jeśli, to czy nie w ramach terapii, gdy w rodzinie lub wśród bliskich osób zaistnieje podobna sytuacja.

Książkę tę polecam natomiast wszystkim rodzicom, którzy się rozwodzą, a także tym, którzy kłócą się w obecności dziecka. Pomoże im ona zrozumieć, że w tak trudnej sytuacji bycie rodzicem jest ważniejsze, niż ciągłe wyjaśnianie tego, czego wyjaśnić się nie da, niż pretensje, żale, zawody i niespełnienia. Być może dzięki tej książce niektórzy rodzice postarają się, aby ich dzieci nie spoglądały „w niebo oczami bez snów”.

Anna Zagajewska

Złodzieje snów
Małgorzata Strękowska-Zaremba
il. Marta Kurczewska
Nasza Księgarnia, 2008
wiek: 5+

(Data publikacji: 2008-10-21)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz