Muzyka tkwi w naszych korzeniach – rozmowa z Heleną Rodrigues z Companhia de Música Teatral

Za każdym razem, gdy wystawiamy spektakl dla niemowląt, widownia pęka w szwach, a chętnych do udziału jest znacznie więcej niż miejsc – mówi Helena Rodrigues z Companhia de Música Teatral.

Na wstępie chciałabym prosić Panią o kilka słów wyjaśnienia, o czym mówi Teoria uczenia się muzyki, opracowana przez E. E. Gordona.

Hmm, niełatwo jest streścić tak wielką teorię. Jedną z kwestii, na których się skupia, jest to, że nauka muzyki jest jak nauka języka. Kiedy uczymy się języka, po pierwsze słuchamy i chłoniemy słownictwo. Dlatego tak ważne jest, by śpiewać dziecku od dnia narodzin. Śpiew powinien być możliwie jak najbardziej zróżnicowany – jeśli śpiewamy durowo, powinniśmy śpiewać też molowo; melodie oparte na różnych skalach, w różnym tempie. Można się przy tym poruszać z dzieckiem, tańczyć z nim, na przykład jakby się maszerowało; ważne jest różnicowanie rytmu. E.E. Gordon mówi, że: „Uczymy się przez porównywanie”. Smutek, miłość, poznajemy jako przeciwieństwo innych uczuć. I to samo się dzieje w przypadku „słownictwa” muzycznego. Musimy porównywać – addytywnie. Jedną z rzeczy, które E. E. Gordon mocno podkreśla, to fakt, iż od urodzenia jesteśmy wystawieni na kontrasty, różnorodność. Twierdzi też, że zanim nauczymy się czytać i pisać, improwizujemy ze słowami. Improwizujemy w danym języku – stąd wspaniałe przykłady wypowiedzi małych dzieci – pozbawione barier narzucanych w kolejnych etapach nauki. To samo powinno się dziać z muzyką. Kolejną bardzo ważną koncepcją jest to, co Gordon nazywa „audiacją”, która w największym skrócie oznacza myślowe przetwarzanie muzyki, słuchowe jej wyobrażanie i rozumienie. Definiuje ją, mówiąc, że audiacja jest tym samym dla muzyki, czym myśl dla języka. Więc jest to coś, co znajduje się w umyśle, dzięki czemu możemy słuchać we wnętrzu i nadawać znaczenie muzyce. Powinniśmy rozwijać ten potencjał od urodzenia.

Czyli powinniśmy śpiewać, grać, puszczać dziecku muzykę od dnia narodzin. A wcześniej?

Też, oczywiście, gdyż zdolność słyszenia pojawia się w okolicach 5. miesiąca życia płodowego. Jest to ważne zarówno ze względu na rozwój intelektualny, jak i emocjonalny. Muzyka jest kolejnym potencjalnym narzędziem rozwijania zdolności komunikowania się, współdziałania, kształtowania więzi emocjonalnych między ludźmi. Kiedy śpiewasz dziecku, albo gdy na przykład z nim tańczysz, przygotowujesz je nie tylko do odbierania i korzystania z muzyki, to jasne, ale też do innych sposobów komunikacji. Co równie ważne, twój głos daje mu też ogromne poczucie bezpieczeństwa; rozwijasz związek, którego ogniwami pośrednimi są muzyka, twój głos. To świetny sposób, by wyrazić uczucia – bliskość, miłość do dziecka, więc nie ma wątpliwości, że powinniśmy śpiewać, tańczyć, kiedy to tylko możliwe.

No tak, wszystko pięknie, ale jak powiedzieć rodzicom, bo przecież dotyczy to nie tylko matek, żeby poświęcali czas na ten rodzaj aktywności. Jak uświadomić im, że to takie ważne?

Ja jestem zdania, że wszyscy mamy to w sobie, że muzyka tkwi w naszych fizjologicznych i biologicznych korzeniach. To bardzo naturalne sposoby wyrażania siebie, wpisane w nas jako ludzi.

Ale jeśli ktoś uważa, że niemowlakom nie ma sensu śpiewać, bo przecież nic nie rozumieją, to jak mu wytłumaczyć, że jest w błędzie?

Prowadzę bardzo dużo warsztatów i sesji dla rodziców z dziećmi, poświęconych wprowadzaniu dzieci w świat muzyki, a to daje pole do ciekawych obserwacji. Wielu rodziców jest zaskoczonych. Kompletnie nie zdają sobie sprawy z potencjału drzemiącego w ich potomkach. Ze zdumieniem obserwują, jak nawet kilkumiesięczne szkraby reagują na śpiew, jak starają się odpowiadać prowadzącemu, kończyć rozpoczętą melodię; jak kiwają się w rytm muzyki. Dlatego warto by było, by sceptycznie nastawieni rodzice mieli okazję wzięcia udziału w zajęciach, warsztatach. Jestem pewna, że ich podejście diametralnie by się zmieniło. Takie warsztaty wzbogacają życie rodziców i dziecka, pogłębiają wzajemne relacje.

Czy zatem, idąc śladem Fundacji ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom, powinniśmy stworzyć program, którego hasłem przewodnim byłoby „Śpiewaj dziecku pół godziny dziennie, codziennie”?

To bardzo ciekawa koncepcja (uśmiech). Nie mam na to żadnych dowodów, ale jestem przekonana, że czytanie nie rozpoczyna się od kontaktu wzrokowego, ale od słuchania. Dziecko słyszy głos bliskiej mu osoby, wyłapuje emocje – tu nie słowa są najważniejsze. Dlatego też uważam, że powinniśmy zaczynać od śpiewania dziecku bez słów – nucić melodię, mruczeć – bo dzięki temu można się bardziej skoncentrować na linii melodycznej, a nie słowach. Powiedziałabym nawet, że śpiew jest sposobem na poszerzenie znaczenia słów. Moim zdaniem powinniśmy znacznie bardziej skupiać się na śpiewie, w ten sposób tworząc grunt pod naukę czytania i innych umiejętności. To podstawa, korzenie – w odległych, bardzo odległych czasach nie czytano dzieciom książek, a śpiew był obecny zawsze. Jest on bardzo ważny szczególnie teraz, w czasach komputeryzacji i informatyzacji społeczeństwa, gdy tracimy ten ludzki wymiar kontaktów.

Czy jest jakiś konkretny typ muzyki, którą powinniśmy serwować najmłodszym?

Bez wątpienia pierwszą muzyką jest muzyka rodziców – śpiew, głos mamy i taty. Odpowiednia jest też muzyka tworzona przez osoby fachowo przygotowane, świadome potrzeb najmłodszych; które wiedzą, jak różnicować tempo, dźwięki. Uważam, że Teoria uczenia się muzyki E.E. Gordona jest świetnym modelem, wzorcem – przemyślanym, szczegółowo dopracowanym. Mówi ona też o tym, że powinniśmy puszczać dzieciom całe utwory, ale także ich króciutkie fragmenty. To tak jak w języku mówionym – uczymy się w ten sam sposób. Dziecko słyszy całe zdanie, słyszy też powtarzane fragmenty, pojedyncze słowa: „Gdzie jest kot?, Gdzie jest kot? O, kot”.
Oczywiście warto puszczać dzieciom różne rodzaje muzyki, pod warunkiem, że są to utwory dobrze napisane i zagrane, mają wysoką jakość.

A co z muzyką klasyczną z kolekcji przygotowanych specjalnie dla niemowląt i małych dzieci?

Moim zdaniem nie ma różnicy, czy będzie to płyta, na której okładce ktoś napisze „Specjalnie dla twojego dziecka”, czy coś w tym stylu. Najważniejsze jest wykonanie – czy to Bacha, czy Mozarta. Warto też poczynić trochę wysiłku i wybrać samodzielnie fragmenty, by skupić uwagę dziecka na odrębnej całości. Dobrze, by były one krótkie i zróżnicowane, by kontrastowały ze sobą. Te płyty „specjalne” to raczej kwestia marketingowa. Znacznie większą wartość będzie miała składanka, której fragmenty wybierzemy dla naszego dziecka osobiście – dostosowane do charakteru, do nastroju.

Prócz tego, że jest Pani naukowcem, wykładowcą na uniwersytecie, tworzy Pani zespół Companhia de Música Teatral. Co to za grupa?

Jesteśmy interdyscyplinarną grupą teatralną i w naszych działaniach wykorzystujemy muzykę. To główne założenie. Posługujemy się różnego rodzaju rekwizytami, elementami wizualnymi, multimediami. Wciągamy w zabawę dzieci i ich rodziców.

Companhia de la Musica Teatral_1

Czy Wasz teatr jest popularny w Portugalii?

Cóż, „popularny” to niezbyt dobre słowo (śmiech). Nie jesteśmy w „głównym nurcie”, a do tego obecnie znacznie bardziej skupiamy się na twórczości, niż na jej promocji. Jednak za każdym razem, gdy wystawiamy spektakl dla niemowląt, widownia pęka w szwach, a chętnych do udziału jest znacznie więcej niż miejsc. W Portugalii ten rodzaj aktywności dla najmłodszych nie ma długiej historii. Można powiedzieć, że jesteśmy pionierami. Zależy nam, by dać dzieciom to, co najlepsze, bo najmłodsi są jak gąbka – jeśli zaoferujesz im rzeczy wartościowe, na wysokim poziomie, do takich przywykną i będą takich oczekiwać. Dlatego też należy z rozmysłem dobierać najlepsze elementy.

Companhia de la Musica Teatral_2

Przeczytałam gdzieś, że jedną z działalności grupy jest projekt BebéBabá, który realizujecie w więzieniach. Czy to prawda?

Pierwsza edycja BebéBabá, realizowana była w 2001 roku i obejmowała szereg warsztatów dla rodziców z niemowlętami, a także dla samych rodziców, i wtedy jeszcze nie miała nic wspólnego z więzieniem. Zajęcia trwały przez miesiąc, a na koniec weszliśmy na scenę i wystawiliśmy dla lokalnej społeczności spektakl wieńczący warsztaty. Efekty przerosły nasze oczekiwania – rodzice byli zadziwieni i zachwyceni reakcją dzieci, dla których takie doświadczenie stanowiło zupełną nowość. Dzieci zareagowały dzikim entuzjazmem; nawet te, które jeszcze nie chodziły – tańczyły, które nie mówiły – śpiewały.

Companhia de la Musica Teatral_3

Podczas spotkań z rodzicami słyszymy często, jak opowiadają, że ile razy przechodzą z dzieckiem obok teatru, to chce wejść do środka. A nagrany czasie finałowego spektaklu film dzieci podobno przedkładają nad bajki.
W czasie realizacji projektu zdaliśmy sobie sprawę, że poza kwestiami muzycznymi i artystycznymi, ma on ogromny potencjał terapeutyczny. Pozwala na stymulowanie więzi i relacji między rodzicami a dziećmi, wykorzystując do tego wspólne śpiewanie, taniec, muzykę. Zajęcia odbywały się po kolei w kilku miastach Portugalii, a w 2008 roku otrzymaliśmy od organizacji Casa de Musica zaproszenie do przeprowadzenia wyjątkowej edycji BebéBabá w więzieniu. W Portugalii kobiety, które są matkami, mają prawo przebywać w więzieniu razem z dziećmi, póki te nie ukończą 4. roku życia. Tak więc przekroczyliśmy więzienne mury – wszystko świetnie się udało, choć to nie było łatwe doświadczenie. Wydaje mi się, że przyczyniliśmy się w dużym stopniu do poprawy relacji między matkami a ich dziećmi. Oczywiście uważam, że takie działania powinny być podejmowane nim ktoś wkroczy na złą drogę, profilaktycznie.

Companhia de la Musica Teatral_4

Ale czy to oznacza, że Pani zdaniem uczenie rodziców, jak żyć z dziećmi, jak współpracować z nimi, właśnie poprzez wykorzystanie teatru i muzyki, może zapobiec trudnym sytuacjom?

Tu nie chodzi tylko o wykorzystanie muzyki, ale o coś więcej. Osoba, która ma z nią do czynienia, ma do czynienia z ludźmi. Zatem odpowiednie zdaje się stwierdzenie, że muzyka ma moc, nie do przecenienia możliwości ekspresji i ogromną siłę rażenia, ale trzeba wiedzieć, jak ją wykorzystać. Wychodzi więc na to, że muzyka sama w sobie nie wystarczy; liczy się całość, stosunek do pewnych rzeczy. Jeśli przyjmujesz taki cel, chcesz wykorzystać muzykę do doskonalenie siebie – swojego wnętrza, swojej psychiki, relacji społecznych i interakcji – to jest to możliwe.

Czy możemy się spodziewać, że Companhia de Música Teatral odwiedzi kiedyś Polskę?

Mam ogromną nadzieję, że uda się nam tu przyjechać i zaprezentować nasze spektakle. Są w Polsce ludzie zainteresowani działalnością teatru, więc kto wie, może wkrótce znów się spotkamy.

Companhia de la Musica Teatral_5

Na jakich zasadach działa Companhia? Skąd czerpie środki na działalność?

Jesteśmy stowarzyszeniem non-profit i otrzymujemy wsparcie z ministerstwa kultury. Nie są to wielkie pieniądze, ale pozwalają na realizację podstawowych założeń. Nie mamy sponsorów, w przeszłości wspierała nas fundacja bankowa, dzięki której przeprowadziliśmy cykl szkoleń z zakresu wykorzystania muzyki i rozwinęliśmy ten program. Oczywiście środków nigdy nie jest wystarczająco dużo. Na szczęście mamy bujną wyobraźnię, wielkie chęci, zaangażowanie, moce twórcze i… trochę pieniędzy (śmiech).

Bardzo dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli zaprosić naszych czytelników na spektakle prezentowane przez Companhia de Música Teatral.

Rozmawiała Ewa Świerżewska, fot. CMT

Helena Rodrigues jest doktorem w Laboratorium Muzyki i Komunikacji w okresie Niemowlęcym na Nowym Uniwersytecie Lizbony, współtwórczynią oraz wykonawcą w teatrze muzycznym Companhia de Música Teatral (www.musicateatral.com).

Więcej o Teorii E.E. Gordona
W Polsce propagatorem Teorii E.E. Gordona jest Fundacja Kreatywnej Edukacji, która w maju 2009 roku zorganizowała Europejskie Seminarium Gordonowskie, na którym jednym z prelegentów była pani Helena Rodrigues.

(Dodano: 2009-06-18)