„Elmer”- recenzja książki

Jeśli ktoś sądził, iż wszystkie słonie są do siebie podobne jak dwie krople wody, to był w błędzie. I nie chodzi wcale o to, że jedne są bardziej szare, a inne mniej; nie o to również, że jedne są bardzo, bardzo poważne, a inne tylko bardzo.

Żeby się o tym przekonać, nie trzeba od razu wyprawiać się do Afryki czy Indii. Wystarczy wstąpić do księgarni i zaopatrzyć się, a w zasadzie swoje dziecko, w trzy przecudne książeczki brytyjskiego autora, ilustratora i twórcy filmów animowanych w jednej osobie – Davida McKee.

Elmera – słonia w kratkę znają w dżungli wszyscy – wszyscy wiedzą, jak ma na imię i po imieniu się do niego zwracają. Pewnego dnia Elmer, który doskonale zdaje sobie sprawę ze swej odmienności, postanawia zrobić coś, by upodobnić się do pozostałych przedstawicieli gatunku. Ale czy to dobry pomysł? Nagle staje się anonimowy, a, co gorsza, słonie nie są już takie wesołe jak wtedy, gdy sobie z nich żartował, albo one żartowały z niego. Eksperyment pokazuje, zarówno kraciastemu bohaterowi, jak i czytelnikom, niezależnie od wieku, że bycie innym ma bardzo dużo zalet, nawet jeśli czasem wydaje się jedną wielką udręką.

Jak wiadomo, niektóre cechy są dziedziczne. Tak jest z humorem i… kratką. Przynajmniej w rodzinie Elmera. Pewnego dnia do dżungli ma przybyć Wilbur – biało czarny kuzyn-brzuchomówca, którego wiecznie trzymają się żarty. Słonie wyczekują go niecierpliwie, lecz tego jak nie było, tak nie ma… tylko raz na jakiś czas słoniowy głos odzywa się w najmniej oczekiwanym miejscu. Po pewnym czasie wszyscy mają już dość tych dowcipów, a niesforny żartowniś dowiaduje się, iż są granice, których przekraczać się nie powinno; ale przekonuje się też, że na przyjaciół zawsze można liczyć.

Na przyjaciół, a szczególnie dwóch, kraciastych, liczyć też może małe słoniątko, które zgubiło ukochanego misia-przytulankę. Elmer, nie dość, że bez obaw pożycza swojego misia, to rusza na poszukiwania zguby, odnajduje ją i oddaje właścicielowi.

Książki o Elmerze, pogodne, ciepłe i kolorowe, niosą nienachlane przesłanie, które trafia do każdego dziecka; poruszają sprawy ważne dla najmłodszych z humorem, przez co czynią je prostszymi. I to właśnie dlatego nieprzerwanie od niemal dwudziestu lat uwielbiane są przez czytelników w ponad trzydziestu krajach na całym świecie, nie tylko tam, gdzie żyją słonie.

Ewa Świerżewska
(tekst był opublikowany w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet „Bluszcz” nr 1)

Elmer; Elmer i Wilbur; Elmer i zaginiony miś
tekst i il.: David McKee
przeł.: Jadwiga Jędryas (1); Aneta Porczyk (2); Maciej Byliniak (3)
Dwie Siostry, 2005 (1), 2008 (2,3)
wiek: 2+

(Data publikacji: 2008-12-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz