„Klasyka dla Smyka. Czajkowski” – recenzja płyty

Dziecko jest bardzo wrażliwym i wymagającym słuchaczem. Widzi świat inaczej i inaczej go słyszy. Czy firmy fonograficzne na pewno o tym pamiętają, szykując ambitne przedsięwzięcia?

Doskonałość rzemiosła, klasyczna forma, sięganie do folkloru, romantyka wypowiedzi i pulsujące emocje – tak najkrócej można scharakteryzować muzykę Piotra Czajkowskiego (1840-1893), genialnego rosyjskiego kompozytora.

Dzieci uwielbiają jego twórczość, a takie utwory, jak „Taniec rosyjski”, „Taniec chiński” czy choćby „Walc kwiatów” są ważnym punktem zajęć rytmicznych w przedszkolach. Należą do kanonu przedstawień z udziałem najmłodszych, są inspiracją do ich zabaw muzycznych. Balety (względnie przedstawienia na podstawie libretta) także fascynują: są przecież takie baśniowe, wyśnione, niesamowite. O popularności wspaniałego twórcy świadczą też konkursy plastyczne, jak ten niedawno zakończony w Słupsku pt. „Świat muzyki Piotra Czajkowskiego oczami dzieci”.

Mile widziane są zatem wydawnictwa muzyczne, które przybliżają geniusz kompozytora. Ale dodajmy – wydawnictwa, które w sposób mądry odsłaniają przed dzieckiem namalowany przez Czajkowskiego świat dźwięków.

Słuchając po raz pierwszy płyty „Klasyka dla Smyka: Czajkowski”, odniosłam wrażenie, że w toku przygotowań zapomniano, kto będzie odbiorcą. Fundamentalne pytanie o słuchacza gdzieś umknęło. Owszem, są na krążku najbardziej znane i łatwo wpadające w ucho utwory (łącznie 18), za selekcję należy się więc ocena 5+. Ale w tym przedsięwzięciu brak ładu, przejrzystości, myśli przewodniej. Spójrzmy na pierwszy utwór: mocne dźwięki 1. części (Allegro non troppo e molto maestoso) I Koncertu fortepianowego b-moll op. 23 mogą zrazić nie jedno małe uszko. To przecież dzieło potężne, nasycone emocjami i wielkim żarem. Zaś w drugim utworze – 3. część (Allegro con fuoco) z II Koncertu fortepianowego G-dur Op. 44 – tyle się dzieje, że można się pogubić, spłoszyć. Później jest nieco lepiej, ale przyznam, że najlepiej słucha się tej płyty decydując samemu o kolejności utworów…

Muzykę poważną należy dziecku pokazywać, biorąc pod uwagę jego możliwości poznawcze i percepcyjne. Nie wystarczy przygotować listę przebojów. W tej swoistej audycji musi być coś więcej: atrakcyjność, lekkość, przystępność, a czasem nawet humor. Nasuwa mi się porównanie z dwoma płytami: pierwsza to „Tchaikovsky Discovers America” z cyklu Classical kids, NAXOS (muzyczna opowieść), druga to „The Best of Tchaikovsky”, Classics for kids, 1993, RCA. Muzyka obu płyt jest przyjemna od pierwszych do ostatnich dźwięków; zestawiono wprost fantastycznie utwory, ba – oderwano się nawet od tych najbardziej znanych kompozycji, by pokazać dziecku także inne, jak np. „Girls Chorus” z opery „Eugeniusz Oniegin” czy 4. część (Finale) z Serenady na orkiestrę smyczkową op. 48. Tych płyt słucha się naprawdę z ciekawością i wielką przyjemnością…

Czy zatem warto polecić krążek wydany przez EMI Music Polska? Dzieciom osłuchanym z muzyką poważną – tak. Słuchaczom, którzy znają już twórczość Piotra Czajkowskiego – tak. Natomiast na pierwszą lekcję muzyki poważnej płyta ta może okazać się nieodpowiednia.

Katarzyna Bonatowska
z wykształcenia muzyk, instrumentalistka, pedagog

Ocena portalu Qlturka.pl 2

Klasyka dla smyka: Czajkowski

Klasyka dla Smyka: Czajkowski (Digipack)
Nośnik: CD
EMI Music Polska, 2012

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz