Pisarz jak makaron – domowy – Wywiad z Małgorzatą Węgrzecką

Marzę o tym, żeby ktoś, czytając jakiś mój tekst, poczuł się tak, jak ja w trakcie pochłaniania odpowiednio dużego kawałka domowej szarlotki – mówi Małgorzata Węgrzecka, redaktor naczelna „Świerszczyka”, w rozmowie z Ewą Świerżewską.

Ewa Świerżewska: Na stronie „Świerszczyka” w notce o Pani wyczytałam: Z wykształcenia – filolog języka polskiego. Z wyboru – pisarz domowy i redaktor. Kto to jest „pisarz domowy”?

Małgorzata Węgrzecka: Domowy, czyli własnej roboty. Jak pierogi albo makaron. Marzę o tym, żeby ktoś, czytając jakiś mój tekst, poczuł się tak, jak ja w trakcie pochłaniania odpowiednio dużego kawałka domowej szarlotki.

Ostatnio pisane w domu teksty trafiły do wydawnictwa Bajka, w którym to ukazał się Pani debiut książkowy – „Żółty Smok & Żółty Smok”, a wkrótce wyjdzie druga część tej dwutomowej powieści detektywistycznej. Ujrzenie własnego nazwiska na okładce książki – i to tak pięknie wydanej – daje satysfakcję?

Bardzo miło jest zobaczyć swoje nazwisko na okładce książki. Zwłaszcza drugi raz w tym samym roku – wiosną ukazał się przecież „Leksykon fantastyki”, na napisanie którego, nie bez trudu, udało mi się namówić wszechstronną literacko rodzinę Makowieckich. Gdyby nie oni, książka nigdy by nie powstała, bo ja, po dwóch latach zajmowania się tym tematem, miałam serdecznie dość. Złożyłam wtedy uroczystą obietnicę, że już nigdy przenigdy nie wymyślę i nie będę pisać żadnego leksykonu, słownika itp. A jeśli chodzi o Żółte Smoki, to spełnienie marzeń, rzecz jasna… To pierwsza moja książka napisana w całości z głowy, czyli z niczego, a nie na podstawie tekstów innych autorów, jak wspomniany „Leksykon”.

Skąd pomysł, by napisać książkę detektywistyczną dla dzieci, a bohaterami uczynić… No właśnie – tytuł jest wielce mylący.

Pomysł detektywistyczny wyszedł od pani z Bajki, czyli Katarzyny Szantyr-Królikowskiej. Kiedy była redaktor naczelną „Świerszczyka”, po prostu zamówiła u mnie konkretny tekst. Potem pomysł na tyle się jej spodobał, że powstał cykl, no i w końcu książka… A jeśli chodzi o tytuł, cóż… Żółty Smok i Żółty Smok to pseudonimy. Kryją się pod nimi dwaj główni bohaterowie. Jeden jest żółty, ale nie jest smokiem. Drugi jest smokiem, ale nie jest żółty. I już…

A o czym będzie druga część?

Kogut i smok zakładają „Akademię detektywów”. W domu czarownicy, bo akurat stoi pusty. Przychodzą uczniowie: Szperuch, Mamlas, MaMucha… Najróżniejsi nieludzie proszą o pomoc… Ale niestety, sytuacja komplikuje się coraz bardziej, bo nie każdy jest tym, za kogo się podaje… Na dodatek akcja na tyle dynamicznie się rozwija, że zaczyna jej brakować miejsca i dwutomowa w założeniu historia płynnie przechodzi w trylogię.

No tak, o debiucie książkowym już było, to może teraz cofnijmy się nieco do czasów, gdy napisała Pani pierwszy tekst dla dzieci. Kiedy to było i co działo się potem?

Najpierw był „Pentliczek”. Przecudne i przemądre czasopismo dla dzieci, które ukazywało się w latach 90. ubiegłego stulecia. Pani Małgorzata Strzałkowska zaopiniowała mnie wtedy pozytywnie i tak się zaczęło. Potem pojawiły się różne formy współpracy, m.in. „Ciuchcia”, „Miś Tintuś dzieciom” i oczywiście „Świerszczyk”.

Przez długie lata „Świerszczyk” bardzo się zmieniał, ale zachował swój charakter. Trudno jest w czasach wszechobecnych gadżetów, cukierkowych obrazków i nie zawsze mądrych treści utrzymać „poziom”?

I tak, i nie. Trudno utrzymać się na rynku, na którym królują odmienne w charakterze tytuły. Trzeba zatem mieć mądrego wydawcę, takiego jak nasz, czyli Nowa Era. A wtedy ten wysoki poziom utrzymuje się właściwie sam – to immanentna cecha każdego ze współpracujących z nami twórców. Skoro oni są świetni w tym, co robią, wystarczy tylko zamieszczać w „Świerszczyku” ich dzieła. Ot i cała tajemnica.

Teraz „Świerszczyk” to nie tylko magazyn dla dzieci. Ze strony internetowej pisma przechodzi się do „Magazynu dla rodziców”, który zawiera bardzo przydatne teksty o wychowaniu. Skąd taki pomysł, by pisać także dla rodziców?

Kiedy urodziła się moja córeczka, dowiedziałam się o sobie wielu nowych rzeczy. Między innymi tego, że wcale nie mam na drugie imię Cierpliwość. Zaczęłam szukać i w końcu znalazłam książkę Faber i Mazlish „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały – jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. Potem skończyłam warsztaty w „Szkole dla rodziców i wychowawców”. I pomyślałam sobie, że to nie szarlotka i mam obowiązek podzielić się tym bogactwem z innymi. Bo chociaż wspomniane warsztaty są prowadzone w Polsce od ponad 10 lat, wciąż zbyt mało ludzi o nich wie. Stąd pomysł „Magazynu dla rodziców”. To pierwsze na rynku medium dla rodziców dzieci w wieku 6-9 lat. Wiedza, którą zawiera „Magazyn”, to takie rodzicielskie abecadło. Dla wszystkich, którzy pragną wychowywać swoje dzieci w dobrym kontakcie emocjonalnym, lepiej i skuteczniej.

1 maja 2010 roku „Świerszczyk” będzie obchodził 65. urodziny. Czego Pani, jako redaktor naczelna, życzyłaby sobie i magazynowi z okazji tak zacnego jubileuszu?

Ojciec z „Gucia zaczarowanego” powiedział, że „nie trzeba dzieci lekceważyć, bo to są mali ludzie”. Byłoby cudownie, gdyby duzi ludzie o tym pamiętali. Życzę zatem wszystkim absolutnie wyjątkowym Świerszczykowym Twórcom, żeby zawsze było dla nich miejsce, choćby skrawek baśniowej przestrzeni, i żeby zawsze było na taką przestrzeń stosowne zapotrzebowanie. Bo, jak mawia Świerszczyk, Bajetan Hops, „czytanie dobrze działa na rozum i chroni od kataru”.

Z Małgorzatą Węgrzecką rozmawiała Ewa Świerżewska

Małgorzata Węgrzecka

Małgorzata Węgrzecka – z wykształcenia – filolog języka polskiego. Z wyboru – pisarz domowy i redaktor.

Krótko o twórczości dla dzieci:
– „Pentliczek” (prozą i wierszem; sekretarz redakcji);
– „Ciuchcia” (prozą);
– „Tina” – strona Miś Tintuś Dzieciom (prozą, wierszem i rebusem);
– „Świerszczyk” (prozą, wierszem i rebusem; redaktor naczelna).
– „Żółty Smok & Żółty Smok” (prozą i zaklęciem – książka detektywistyczna).
Bardzo krótko o twórczości dla dorosłych:
– Leksykon fantastyki – pomysł i współautorstwo.
Motto: Z szarlotką na ciepło jest jak z książką – jest dobra sama w sobie. I w tobie.

(Dodano: 2009-12-04)