„Fundacja dobrego diabła” – recenzja książki

„Fundacja dobrego diabła” Agnieszki Wiszniewskiej-Matyszkiel to bardzo wesoła, pozytywna, emanująca ciepłą energią opowieść. Na dziecko, które wraz z bohaterami tej ciekawej książki wyruszy na czytelniczą wyprawę, czeka wiele niespodzianek, radości i odkryć. Przygody Szymka i jego przyjaciół są ekscytujące i pouczające (bez zbytniego dydaktyzmu), a wszelkie działania bohaterów zmieniają świat na lepsze.

Co nie znaczy, że w książce nie ma zła. Przeciwnie, pojawia się sam Lucyfer, który porywa bohaterów do piekła i próbuje przejąć władzę nad ich duszami. Na szczęście niezawisły sąd zorganizowany przez opozycję z „góry”, ukróca szatańskie zapędy, dzięki czemu historia ma pozytywny finał.

Bohaterem „Fundacji dobrego diabła” jest dziesięcioletni Szymon, urodzony w artystycznej rodzinie. Matka – malarka i ojciec – astronom, oboje z głowami w chmurach, rozwijają w dziecku radość tworzenia, podsycają wyobraźnię, w żaden sposób nie ograniczając wolności osobistej synka, traktując go wręcz jak równoprawnego partnera.

Szymon czuje się szczęśliwy w swoim domu, lecz czasem bywa samotny i wyobcowany w świecie dorosłych; marzy o własnym pokoju, ogrodzie, rodzeństwie i przyjaciołach w swoim wieku.

Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i dyskretnemu wsparciu Dobrego Diabła życie Szymka i jego rodziny zmienia się diametralnie. Stają się właścicielami nowego domu z ogrodem, gdzie niektóre z dziecięcych marzeń nieoczekiwanie się spełnią.

Pewnego dnia Szymek, bawiąc się w ogrodzie ze swoim kotem Behemotem, odkrywa tajemne przejście do posesji obok. Okazuje się, że stoi na niej dom, będący siedzibą Fundacji dobrego diabła Baltazara, który proponuje chłopcu i jego kotu ciekawą pracę. Szymon ma szansę zostać rysownikiem, ilustratorem gazety wydawanej przez fundację, natomiast Behemot dostaje angaż jako krytyk i doradca, bo okazuje się, że potrafi mówić, a do tego ma „nosa” i trzeźwy osąd.

Wkrótce Szymek i jego kot poznają zasady działania Fundacji Pomocy i Ocalenia, a mianowicie „(…) ocalić chcemy (…) wszystko co się uda. Najlepiej cały świat. Siebie przy okazji też” – wyjaśnia Baltazar. Poznają też całą galerię osobliwych członków fundacji, po czym wyruszają na pierwszą reporterską ekspedycję nad morze na skrzydłach orła Dżumbo.

Podekscytowani powodzeniem wyprawy, chłopiec i jego kot wciągają do współpracy trójkę sąsiadów, rówieśników Szymka: Zuzię, Basię i Maćka.

Cała rozentuzjazmowana ekipa wraz z czarownicą Antoniną, bazyliszkiem Bazylim, krukiem Mateuszem i wieloma innymi członkami fundacji, za pomocą czarów przenoszą się w różne miejsca na kuli ziemskiej, by pomagać tym, którzy tego potrzebują.

Odwiedzają Afrykę, Himalaje, Biegun Północny. Podczas podróży nie tylko niosą pomoc potrzebującym, ale też uczą się, poznają ludzi, obyczaje, elementy kultury danego miejsca; orientują się w sytuacji politycznej, poznają topografię zwiedzanego rejonu, specyfikę miejsca, uczą się oceniać sytuację i wyciągać wnioski.

W ślad za bohaterami powieści nieustannie podąża ktoś, kto chce pokrzyżować im plany. Czy mu się uda?Odpowiedzi szukajcie na stronicach „Fundacji dobrego diabła”.

Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim dzieciom od dziesiątego roku życia – sama, choć dziesięć lat skończyłam dość dawano, przeczytałam tę książkę błyskawicznie, z zaciekawieniem i uśmiechem.

Anna Zagajewska

Fundacja dobrego diabła
Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel
wyd. Stentor, 2008
sugerowany wiek: 10+

(Data publikacji: 2009-03-16 )

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz