„O mamie, która połknęła budzik” – recenzja książki

Ta bajka wpadła mi w ręce z pewnym opóźnieniem. Wydana w 2008 nakładem Fundacji MaMa, jest pokłosiem i zarazem laureatką konkursu literackiego rozpisanego przez tę że fundację.

Zabierałem się do lektury z uzasadnioną obawą, ponieważ organicznie nie cierpię książek z Tezą. A że Teza będzie – nie miałem wątpliwości, bo w przeciwnym wypadku po co jakakolwiek Fundacja miałaby ogłaszać konkurs literacki?

I rzeczywiście, Teza jest. A nawet kilka. Jakie – to już pozostawię Państwu do osobistego sprawdzenia. A sprawdzić – o dziwo – warto, bo mimo obecności Tezy książeczka jest całkiem miła w odbiorze i wciągająca w czytaniu. Napisana lekko i z wdziękiem, w bezpretensjonalny sposób czerpie z otaczającej nas rzeczywistości, a jednocześnie się tą rzeczywistością nie dławi. Rzeczywistość bowiem w sposób płynny i – chciałoby się wręcz powiedzieć – naturalny, przechodzi w bajkę, w domenę fantazji. Historia jest prosta i czytelna, jej rozwinięcie ciekawe, a obowiązkowy happy end nie razi.

A jednak im dłużej czytałem „O mamie, która połknęła budzik”, tym silniejsze miałem wrażenie, że nie tylko budzik został tu połknięty. Mama – a raczej MaMa – połknęła też przy okazji potencjalnych małych czytelników, fundując im rzecz, która odpowiedniejsza jest dla dorosłych bojowników o równouprawnienie kobiet niż dla dzieci przedszkolnych. Nie jestem pewien, czy przedstawiony w książeczce zakres problemów społecznych leży w kręgu zainteresowań jakiegokolwiek dziecka, nie wspominając już o umiejętności analizowania i artykułowania tychże problemów. Tymczasem narrator książeczki – sześcioletni Gutek – mówi o nich z wprawą i werwą starej działaczki społecznej, a siostrzyczka Nutka dzielnie mu sekunduje. W ten sposób uzyskujemy dowód, że nie warto dzieci zaprzęgać do szerzenia idei, bo cierpią na tym i dzieci, i sztuka.

Powtórzę jednak jeszcze raz – talent i świeżość spojrzenia debiutujących autorów sprawiły, że – mimo zastrzeżeń – jest to pozycja interesująca i godna przeczytania. Z niecierpliwością czekam na kolejne propozycje tandemu literacko – ilustratorskiego w składzie Monika Tutak/Mateusz Goll. Jestem pewien, że – wyzwoleni z kajdan Tezy i Idei – dadzą nam niejedną wspaniałą, skrzącą się subtelnym humorem i nieskrępowaną wyobraźnią bajkę. Po lekturze ich oryginalnej, debiutanckiej książeczki mam pewność, że są do tego absolutnie zdolni.

Rafał Witek

O mamie, która połknęła budzik
Monika Tutak
il. Mateusz Goll
FUNDACJA MaMa, 2008

(Data publikacji: 2009-03-18)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz