Bliskie, a jednak odkrywcze – rozmowa z Barbarą Dubus, autorką książki „Thekla i jej chłopakowy świat”

Często nie patrzymy na rzeczy bliskie, które są tak normalne, że aż wbudowane w pejzaż. Pracowałam nad tą książką, chcąc przybliżyć – także sobie – coś bardzo bliskiego, ale niezauważanego ze względu na brak dystansu – mówi Barbara Dubus, autorka książki „Thekla i jej chłopakowy świat”, która zdobyła nagrodę PS IBBY „Książka Roku 2010” za książkę obrazkową.

„Thekla i jej chłopakowy świat” to książka dla dzieci w wydana formie albumu fotograficznego. Autorka przez rok fotografowała swoją ośmioletnią córkę Theklę w różnych miejscach i sytuacjach. Powstał niezwykły zapis chwil i emocji. Zdjęcia uzupełnia zabawny i filozoficzny tekst – zapis słów bohaterki.

Zuzanna Matyjek: Jak to się stało, że postanowiła pani wydać z Theklą książkę?

Barbara Dubus: Jestem fotografem i szukałam pomysłu na nowy projekt fotograficzny. Zauważyłam, że zwykle fotografuje się rzeczy egzotyczne, dziwne, niecodzienne. Jednak moi znajomi ze środowiska fotograficznego zasugerowali mi, żebym nie szukała tematu gdzieś na zewnątrz, tylko żebym spróbowała pokazać coś, co mam blisko siebie, w domu. Gdy w styczniu zeszłego roku wyjechałam z rodziną na Florydę, Thekla przez dłuższy czas chodziła tam w przebraniu lwa Simby. Nie chciała zdjąć tego kostiumu, szła w nim na plażę i do restauracji. Wyglądała bardzo zabawnie, zaczęłam ją fotografować, nie wiedząc jeszcze, że to początek mojej książki. Po powrocie zobaczyłam, że zaczęłam nową historię. Projekt trwał 12 miesięcy, przez cały 2009 rok. Dla mnie to było bardzo ważne, żeby był długoterminowy, chciałam uchwycić na zdjęciach wszystkie pory roku, różne sytuacje, Theklę w szkole, na wakacjach, w domu, w Warszawie i czasie podróży.

ZM: Thekla wiedziała, że fotografuje ją pani do książki?

BD: Szybko się zorientowała. Ale właściwie to nie jest książka tylko o Thekli, tylko bardziej uniwersalnie – o dzieciach w rodzinie. Thekla ma trzech starszych braci, więc także o tym, jak postrzega ten ich męski świat. To dla mnie osobiście bardzo ciekawe.

Thekla

„Mama jest fotografem, ma duży aparat i fotografowała mnie przez cały rok. Robi dużo, dużo zdjęć. Mama ładnie się ubiera i ma dużo butów i kolczyków. Ja lubię się przebierać w Simbę”.

ZM: Dlaczego? Czy rzeczywiście te światy – chłopców i dziewczynek są tak różne?

BD: Ja tego wcześniej nie wiedziałam. Sama jako dziecko nie miałam możliwości obserwowania tego świata. Mam dwie siostry, nie mam braci. Gdy byłam mała, chodziłam do żeńskiej szkoły i nie miałam wielu okazji, by obserwować chłopców. W mojej perspektywie ten świat był całkiem obcy. Gdy urodzili mi się trzej synowie, zupełnie nie wiedziałam, jaki może być ich świat, jak z nimi postępować. Obserwowałam ich i musiałam się tego nauczyć. Thekla jest w zupełnie innej sytuacji. Gdy ona się urodziła, chłopcy byli już dość duzi i ona wtargnęła w ich męski świat, zastała go, dla niej jest naturalnym środowiskiem, a jednak też w jakiś sposób jest jej obcy, bo sama jest dziewczynką. Thekla mówi w książce: „moi bracia są trochę szaleni, zupełnie jak dzikie zwierzęta”. Jej oczami widzę męski świat moich synów – jest on trudny, bo odmienny, bardzo żywiołowy, czasem brutalny, ale i uroczy.

ZM: Jaki był cel tej książki?

BD: Często nie patrzymy na rzeczy bliskie, które są tak normalne, że aż wbudowane w pejzaż. Zwykle bardziej zachwycamy się rzeczami nadzwyczajnymi, innymi, niż to, co mamy obok siebie. Często też niezbyt uważnie słuchamy naszych dzieci, jesteśmy przyzwyczajeni. Pracowałam nad tą książką, chcąc przybliżyć – także sobie – coś bardzo bliskiego, ale niezauważanego ze względu na brak dystansu.

ZM: I co pani zobaczyła, gdy spojrzała pani na swoje dzieci z tej fotograficznej perspektywy?

BD: Najmocniejsze odczucia miałam, gdy patrzyłam na dzieci przez obiektyw, w trakcie fotografowania. Patrzenie przez szkiełko spowodowało, że widziałam je inaczej, z dystansem. Zanim zaczęłam fotografować dzieci, myślałam, że zdjęcia zdominuje to, co widziałam na co dzień w domu – mocną męską sferę. Jednak, gdy zaczęłam pokazywać fotografie ludziom, oni reagowali zupełnie dla mnie niespodziewanie – mówili: „popatrz, jak te dzieci się kochają”. Zwróciłam na to uwagę naprawdę dzięki tym zdjęciom. Moi synowie są nastolatkami, to nie jest łatwy wiek. Byłam przemęczona tym harmidrem, problemami, bójkami i kłótniami. Patrząc przez aparat, z perspektywy niskiego wzrostu Thekli, zobaczyłam coś nowego, czasami zapominanego na co dzień. Jak pod mikroskopem udało mi się dojrzeć te silne więzi między rodzeństwem, to, że poza kłótniami jest uczucie, wsparcie, opieka i troska.

Thekla_1

„Mam braci rano, jak się budzę, i wieczorem, kiedy zasypiam… Często jest zabawnie, zupełnie zwariowanie”.

ZM: Thekla jest punktem centralnym, z jej perspektywy kadrowane są zdjęcia. Nawet gdy pojawiają się inne osoby, to są tłem dla działań Thekli. Dlaczego właśnie ona?

BD: Rzeczywiście, oglądamy świat jej oczami, widzimy go z jej niewysokiego, dziecięcego poziomu. Thekla sama mówi w książce: „jestem najmniejsza w rodzinie” i to jest interesująca perspektywa. Ale Thekla to nie tylko dziewczynka, ale już mała kobieta. Jej komentarz przy jednym ze zdjęć, brzmi: „W naszej rodzinie jest czterech chłopaków i dwie dziewczyny. Choć jesteśmy z mamą tylko we dwie, oni nie mogą o wszystkim decydować”. To już całkiem dojrzałe i przemyślane stwierdzenie. Od małego jest już kobietką. Thekla w sposób naturalny stała się bohaterką książki. I jej współautorką.

ZM: Każde zdjęcie opatrzone jest swoistym komentarzem – tekstem Thekli. W jaki sposóbpowstały te opisy?

BD: Gdy skończyłam robić zdjęcia do książki, uznałam, że bez opisu nie będzie ona wystarczająco zrozumiała. Zaczęłam szukać jakiegoś tekstu, ale nic odpowiedniego nie znalazłam. Próbowałam sama coś napisać. Też nie wychodziło. Jestem człowiekiem obrazu, a nie słowa. Nie wiedziałam, co dalej. Któregoś dnia Thekla napisała szkolne wypracowanie o rodzinie. Gdy przeczytałam jej pracę, pomyślałam sobie, że oto mam to, czego potrzebuję. Jej tekst był świeży, zabawny, a przy tym bardzo prawdziwy. I zaczęłam jej się bardzo uważnie przysłuchiwać. Nosiłam przy sobie notesik, i gdy Thekla coś opowiadała – braciom, ojcu, mi, koleżankom – zapisywałam jej słowa. Każdy tekst Thekli w książce zapisany jest w trzech językach. A to dlatego, że Thekla żyje w sferze trzech języków – w szkole mówi i pisze wyłącznie po angielsku, w domu rozmawiamy po polsku i po francusku. Dlatego te teksty były wypowiadane w różnych językach, na pozostałe języki każdy z nich został przetłumaczony. Dziś trudno dojść, które z tekstów w książce są tłumaczone, i z jakiego języka.

ZM: Jak przeprowadziła pani selekcję tego tekstowego materiału? Musiało go być bardzo dużo.

BD: Miałam dużo materiału, bo zapisywałam słowa Thekli przez miesiąc. Potem je wydrukowałam i pocięłam na paski. Następnie usiadłyśmy z Theklą nad zdjęciami i paskami i próbowałyśmy poskładać je tematycznie. Dopasowałyśmy teksty do wszystkich zdjęć bardzo szybko, w ciągu godziny.

Thekla_2

„Serce daje życie, a jak przestanie, to się umiera. Daje się człowieka do grobu. Ludzie wtedy się modlą w kościele i pisze się w gazecie”.

ZM: Niektóre teksty są zagadkowe, np.: „Wielbłąd ma pięć garbów dlatego, że się obija w jaskini”. O co chodzi?

BD: Nie do końca wiem, spodobało mi się to stwierdzenie. Myślę, że Thekla była wtedy wielbłądem bardzo zaciekawiona – wiele ich widziała, na jednym nawet jeździła – i wymyśliła sobie, że garby są guzami, które wielbłąd nabił sobie obijając się gdzieś w ciemnościach.

ZM: Ta książka to debiut. Planuje pani kolejne?

BD: Przygoda z książką okazała się czymś niezwykłym, to dla mnie ogromne przeżycie. Przyniosła mi wiele radości, ale też nie spodziewałam się, że to aż tak pracochłonne zajęcie. Mnóstwo się nauczyłam, od momentu pomysłu do zakończenia realizacji książki. Rzeczywiście, mam nowe pomysły na kolejną książkę, ale nie chcę jeszcze o tym mówić, chcę się nacieszyć książką o Thekli. Wydaje mi się, że jest spora nisza na rynku książek dla dzieci. Brakuje książek, w których wykorzystuje się fotografię. Jest ich naprawdę niewiele, szukałam takich wydań w Polsce, we Francji, w Bolonii i zauważyłam, że takie realizacje można policzyć na palcach jednej ręki.

ZM: Zaskoczyła panią nagroda?

BD: Gdy okazało się, że zostałam nominowana do nagrody IBBY, nie śmiałam nawet marzyć o tym, że ją otrzymam. Myślałam, że ta książka jest zbyt awangardowa, by mogła zdobyć nagrodę.

ZM: Jak wspomina Pani swoje spotkanie z rynkiem wydawniczym?

Książka jest taka, jaką ją sobie wymarzyłam i to dla mnie wielka satysfakcja, że do końca udało mi się ją dopracować we wszystkich szczegółach. Nie robiłam tego oczywiście sama. To, że ta książka jest tak starannie wydana to ogromna zasługa wydawnictwa Wytwórnia i Anny Niemierko, która opracowała książkę graficznie. To nasz wspólny projekt. Ich rady i umiejętność słuchania autora, szukania ciekawych rozwiązań, to naprawdę wielki wkład. Gdy np. na targach książki w Bolonii zobaczyłam publikację z dziurką w okładce, bardzo mi się ten pomysł spodobał, chciałam takiego projektu u siebie. I to Ania wpadła na pomysł, żeby ta dziurka w naszej okładce była obiektywem aparatu. Innym razem zamarzyłam sobie, żeby okładka była płócienna, bo to eleganckie rozwiązanie i pasuje do książek fotograficznych. Okazało się jednak, że to bardzo niepraktyczne – książka szybko by sie brudziła. Wydawca zaproponował mi więc taki papier, który świetnie imituje efekt płótna. Gdy wiedziałam czego chcę, to starałam się, żeby tak właśnie było. A wydawca słuchał tych moich chęci i starał się proponować rozwiązania, które je spełnią. To naprawdę była fantastyczna współpraca.

Barbara Dubus
BARBARA DUBUS odbiera nagrodę PS IBBY ( fot. Ewa Świerżewska)

Barbara Dubus urodziła się i wychowała w Paryżu, w rodzinie polsko-francuskiej. Od 11 lat mieszka z rodziną w Warszawie.
Po maturze znalazła stary, dobry aparat fotograficzny w paryskim metrze – w ten sposób rozpoczęła się jej pasja fotografowania i podróżowania. Studiowała dziennikarstwo, kulturoznawstwo, stosunki międzynarodowe w Paryżu, Lyonie i w Warszawie.
Wygrała stypendium „Jacques Chirac” na reportaż o misjach humanitarnych w Indiach. Miała wystawę w Hotel de Ville w Paryżu oraz wystawę zbiorową w Instytucie Francuskim w Warszawie. Zasiada w jury konkursów fotograficznych.
We wrześniu 2010 wydała książkę „Thekla i jej chłopakowy świat” (wyd. Wytwórnia), za którą otrzymała nagrodę PS IBBY „Książka Roku 2010”. Zdjęcia opublikowane w książce jesienią tego roku wystawione były na warszawskim Krakowskim Przedmieściu (wystawa współorganizowana przez Press Club).
Obecnie pracuje nad długoterminowym projektem fotograficznym o Polsce.

(Dodano: 2010-12-17)