To nie jest moje alter ego – rozmowa z Zuzanną Orlińską o jej debiutanckiej książce pt. „Matka Polka”

Z dziećmi przyjemnie jest się kontaktować, nie wchodzą tu w grę żadne mody literackie: co teraz się czyta, co jest popularne, kto ma nazwisko, kto się lansuje w mediach – mówi Zuzanna Orlińska w rozmowie z Agnieszką Sikorską-Celejewską.

Agnieszka Sikorska-Celejewska: Jakie uczucia towarzyszą Ci w związku z wydaniem debiutanckiej książki?

Zuzanna Orlińska: Bardzo się cieszę! Czekam na to, co się będzie działo, bo to debiut w zupełnie nowej dla mnie dziedzinie. Praca nad tą książką trwała tak długo, że towarzyszy mi też uczucie ulgi i zadowolenia. Pisałam ją zupełnie nielegalnie, to znaczy w tych wszystkich chwilach, które mi pozostawały po wykonaniu innych prac i obowiązków, a tych jest sporo. To były takie momenty wyrywane siłą.

ASC: Czyjej opinii obawiasz się najbardziej?

ZO: Najważniejsze, żeby podobała się dzieciom i żeby dzieci dobrze na nią reagowały. Interesują mnie opinie dorosłych, z tym że to nie jest książka dla dorosłych. Dorośli mogą sobie ją przeczytać i mieć swoje zdanie. Czekam na to, czy na forum o książkach dla dzieci i młodzieży będzie jakiś komentarz, na to, co powiedzą o niej ludzie, którzy znają się na książkach, ale to chyba nie jest najważniejsze.

ASC: Wiem, że masz już za sobą pierwsze spotkanie z czytelnikami. Jak było?

ZO: Spotkanie odbyło się w Łodzi. Dzieci były w bardzo różnym wieku, trochę mnie to peszyło, bo uczestniczyły w nim nawet takie panienki dwunastoletnie, ale wydawały się całkiem zadowolone. Nie nudziły się. To było miłe. Myślę, że gdybym napisała książkę dla dorosłych – przed czym niech mnie Pan Bóg broni! – to bałabym się dużo bardziej spotkań autorskich i kontaktu z czytelnikami. A dzieci się nie boję. Z dziećmi przyjemnie jest się kontaktować, nie wchodzą tu w grę żadne mody literackie, co teraz się czyta, co jest popularne, kto ma nazwisko, kto się lansuje w mediach. Te wszystkie rzeczy zupełnie nie mają znaczenia dla małych czytelników. Dzieci są bardzo szczere i świetnie na spotkaniach pracują. Dlatego mniej się denerwuję tymi spotkaniami, niż gdybym musiała spotkać się z całą salą dorosłych, którzy mieliby swoje wyobrażenia i oczekiwania.

ASC: Jesteś nie tylko ilustratorką, ale też pasjonatką i znawczynią literatury dla dzieci i młodzieży, o czym najlepiej świadczy prowadzony przez Ciebie blog. Kiedy przyszło Ci do głowy napisać własną książkę?

ZO: Ja zawsze coś pisałam. Ta książka jest pierwszą, na którą starczyło mi cierpliwości, żeby ją całą wymyślić, zapisać i wydać. Miałam mnóstwo wątpliwości, bo czym innym jest napisanie i stwierdzenie, że książka podoba się mnie i mojemu dziecku, a czym innym wyjście z tym na zewnątrz, czyli szukanie wydawcy, promowanie siebie itp. Nie doszłoby to do skutku, gdyby nie pani Małgorzata Musierowicz, która namawiała mnie, żebym pisała, a potem ciepło przyjęła gotowy tekst. Brak mi pewności siebie, więc myślę że gdyby nie zachęta z jej strony, to chyba bym się na to nie odważyła.

ASC: I Matka Bolka, której zadedykowałaś tę książkę, to właśnie Małgorzata Musierowicz?

ZO: Tak. Ona na pewno jest dobrym duchem tej książki.

ASC: Czy to, co robisz w życiu, nie jest zdeterminowane przez Twoje szczególne dzieciństwo?

ZO: No chyba tak. Książki cały czas były dookoła mnie. Chodziłam sobie do wydawnictw, co zresztą bardzo przyjemnie wspominam. Mój tata pracował w Naszej Księgarni w czasach jej świetności. Tam byli świetni graficy, znakomici ilustratorzy, bardzo kompetentni redaktorzy, wspaniała ekipa. Znajomość z tymi ludźmi, to że się ich widziało, że można było z nimi na żywo obcować, to było na pewno coś bardzo ważnego.

ASC: Twoja książka promowana jest w bardzo nowoczesny sposób. Premierę wyprzedzałfilmik, „Matce Polka” towarzyszy ciekawa strona internetowa. Chciałabym, żebyś o tym opowiedziała.

ZO: Filmik i strona powstały dzięki mojemu mężowi, który to wszystko zrobił i któremu nie straszna praca po nocach. Od samego początku mieliśmy pomysł, by wyjść z promocją w internetową przestrzeń. Sami jesteśmy skomputeryzowani, czytamy fora i blogi, mnóstwo naszych znajomych też w ten sposób funkcjonuje i podejrzewam, że podobnie jest z rodzicami dzieci, które będą czytały tę książkę. Wydawało nam się więc, że jej promocja musi znaleźć kontynuację właśnie w świecie wirtualnym. Poza tym oglądamy bardzo dużo różnych filmów o książkach, które powstają za granicą, bardzo nam się to podoba i pomyśleliśmy, że rzeczywiście tego u nas nie ma, a powinno być. Strona jest odwiedzana, nasz licznik odnotowuje około stu wejść dziennie. Jest to też forma kontaktu z czytelnikami, staram się tam wrzucać informacje o spotkaniach i inne aktualne wiadomości. Link do filmiku również można było znaleźć w różnych miejscach. Bardzo się cieszę, że byliśmy pionierami. Ta forma promowania książek na pewno ma przyszłość.

ASC: Co Matka Polka ma wspólnego z matką Szymka i Julka – Zuzanną?

ZO: Nic! Wydaje mi się, że Matka Polka to jest takie marzenie każdej matki, o tym, żeby mieć więcej siły i umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ja nie mam tyle energii, jestem raczej strachliwa, a do tego bardzo marznę! Tak więc to nie jest moje alter ego! Ale znam kilka takich silnych kobiet, i o nich myślałam, tworząc tę postać, która zawdzięcza im wiele swoich cech, także fizycznych. Mój mąż mówił, że koniecznie muszę zakamuflować je na ilustracjach, bo na pewno te osoby się rozpoznają.

ASC: Jak Ci się robiło ilustracje do tej książki, a jak Ci się ją pisało?

ZO: Najpierw był tekst i ja w ogóle nie chciałam robić ilustracji do tej książki. Namówiło mnie do tego wydawnictwo. Wydawało mi się, że może będzie lepiej, gdy to narysuje ktoś inny, kto tego nie ma w głowie. Sądziłam, że może z tego wynikłoby coś ciekawszego. Bałam się, że jeśli ilustracje zrobię ja, wyjdzie takie masło maślane, że to będzie powtórzenie tych sytuacji, które są już opisane, że te ilustracje nie będą ciekawe. Ale teraz jestem zadowolona. Wydaje mi się, że udało się stworzyć ciekawą postać. Ale to długo trwało, zanim na przykład wymyśliłam te ogromne włosy, które ostatecznie stały się jej znakiem rozpoznawczym. Nie była to łatwa praca. Dla mnie ważny był sam tekst i nie chciałam go przeładować obrazami, żeby nie stwarzać wrażenia, że ja tu sobie napisałam książkę, po to by mieć materiał do zrobienia wielu kolorowych ilustracji.

ASC: Dziękuję za rozmowę!

Z Zuzanną Orlińską rozmawiała Agnieszka Sikorska-Celejewska

Zuzanna Orlińska

Zuzanna Orlińska – absolwentka pracowni ilustracji prof. Janusza Stannego Wydziału Grafiki warszawskiej ASP. Pracuje jako ilustratorka dla wydawnictw książkowych i pism. Współpracowała przy tworzeniu aplikacji multimedialnych i teledysków, także jako autorka scenariuszy. Prowadzi blog www.kiedybylammala.art.pl, który został wyróżniony w konkursie na najlepszy serwis internetowy promujący książkę Papierowy Ekran 2007. Do księgarń właśnie trafiła napisana przez nią „Matka Polka”.

http://www.akapit-press.com.pl/matkapolka/

Zobacz zwiastun książki

(Dodano: 2010-10-15)