Książka niekonwencjonalna pod wieloma względami – rozmowa z Agnieszką Nowak, ilustratorką książek polsko-islandzkich

Sukces pierwszej części książki przerósł nasze oczekiwania. Było zainteresowanie radia, telewizji, gazet. Sprzedałyśmy wszystkie egzemplarze – mówi Agnieszka Nowak w rozmowie z Agatą Hołubowską.

Agata Hołubowska: Przez kilka lat mieszkałaś na Islandii – czy mogłabyś opowiedzieć, jak i dlaczego tam trafiłaś?

Agnieszka Nowak: Dojechałam do dwojga znajomych w celu realizacji wspólnego projektu. Ze współpracy nic nie wyszło, a ja zostałam na Islandii. Od paru miesięcy z powrotem mieszkam w Warszawie.

AH: Czym się zajmujesz na co dzień?

AN: Tworzę. W temacie architektury, wzornictwa przemysłowego, ilustracji. Biorę udział w konkursach (do tej pory tych, organizowanych na Islandii). Ostatnio realizuję pomysł odrestaurowywania starych warszawskich mieszkań, tych wybudowanych do 1945 roku, z zachowaniem ich pierwotnego klimatu. Pierwsze jest już wykończone.

AH: Stworzyłaś ilustracje do dwujęzycznych książek (polsko-islandzkich) pt. „Myślobieg” i „Myślobieg 2/Zuzanna w Polsce”, do których tekst napisała islandzka autorka. Jak wpadłyście na pomysł stworzenia czegoś razem? Znałyście się wcześniej, czy poznałyście się dopiero dzięki pracy nad książką?

AN: Autorką tekstu jest Vala Thorsdottir. Poznałyśmy się na kursie języka islandzkiego, którego Vala była prowadzącą. Pomysł stworzenia czegoś razem pojawił się w trakcie trwania kursu. Vala głównie zajmowała się pisaniem sztuk teatralnych, ja… lubiłam rysować. Myślę, że wpadłyśmy na siebie w dobrym miejscu i w dobrym czasie. Pomysł krystalizował się mniej więcej rok. Potem zaczęło się szukanie funduszy, badania, wywiady i praca nad książką.

Myślobieg_2

AH: Skąd w ogóle wziął się pomysł na tego typu powieść?

AN: Punktem wyjścia był tekst i rysunek; chciałyśmy ze sobą współpracować i połączyć nasze możliwości. Pomysł książki dwujęzycznej jako takiej pojawił się trochę później. Pojawił się naturalnie, Vala od lat prowadzi kursy językowe dla emigrantów, jest więc związana z tematem. To, że drugim językiem pojawiającym się w książkach jest język polski, wynika z tego, iż Polacy stanowią najliczniejszą grupę emigracyjną na Islandii. To, że ja jestem Polką, też oczywiście miało znaczenie. Dodatkowo postanowiłyśmy nadać ilustracjom inną rangę niż w większości książek dla dzieci. W obydwu częściach „Myślobiegu” rysunki nie ilustrują słowa pisanego, ale są jego kontynuacją, są odrębnymi historyjkami. W trakcie tworzenia ilustracji razem z Valą zorientowałyśmy się, że rysunki przejęły w książkach rolę trzeciego języka, języka uniwersalnego, zrozumiałego w zasadzie dla wszystkich.

Na Islandii grup emigracyjnych jest bardzo wiele. Od paru lat rozmawia sie o tym zjawisku, integruje. Myślę, że znakomicie wpisałyśmy się w obecny trend publikując tego typu książki.

AH: „Myślobieg” jest Twoim debiutem w dziedzinie ilustracji książkowej, ale wcześniej tworzyłaś już kartki pocztowe. Czy są one dostępne w islandzkich sklepach? Co spowodowało, że zaczęłaś je tworzyć?

AN: Nie przypominam sobie żadnego wyraźnego impulsu. Pojawił się pomysł, a zaraz potem jego realizacja. To jest dla mnie naturalna kolej rzeczy.

Pocztówki powinny być dostępne w różnych miejscach na Islandii, głównie w Reykjaviku. Obecnie pracujemy nad nową stroną internetową, przez którą będzie można dokonać zakupu większości moich produktów.

AH: Masz bardzo specyficzną technikę. Czy mogłabyś coś o niej opowiedzieć? Twoje ilustracje, zwłaszcza te książkowe, wydają się być niesamowicie precyzyjne, nieskazitelnie czyste… Czy używasz przy ich tworzeniu komputera?

AN: Być może wynika to po części z mojego charakteru. Lubię spędzić dużo czasu nad rysunkiem, lubię się napracować. Mam wtedy poczucie dobrze wykonanej pracy.

Ilustracje do książek wykonane są mazakiem i tuszem. Następnie są skanowane i przygotowywane do druku. W tej ostatniej fazie korzystam z komputera. Jest to kwestia wyczyszczenia rysunku z zanieczyszczeń, które mogły pojawić się w trakcie skanowania, kwestia regulacji kontrastu, etc.

AH: Wspomniana książka jest historią 10-letniej Zuzanny – imigrantki z Polski, która musi poradzić sobie z innym pochodzeniem. Czy jej przemyślenia w pewien sposób oddają również Twoje samopoczucie na obczyźnie?

AN: Być może w niektórych przypadkach. Nasze tła są bardzo różne. Problem tożsamości nigdy mnie nie dotyczył; zawsze byłam, jestem i będę na Islandii czy gdziekolwiek indziej emigrantką z Polski, Polką. Chociażby sposób, w jaki posługiwałam się językiem islandzkim, szybko zdradzał moje nie-islandzkie pochodzenie. Większych podobieństw szukałabym raczej w temacie różnic kulturowych między obydwoma krajami.

AH: W drugiej części „Myślobiegu” Zuzanna spędza wakacje w Polsce, ale okazuje się, że mimo tego, iż mówi po polsku, nie wszyscy ją rozumieją. Tak naprawdę nie czuje się w pełni obywatelką żadnego z krajów. Skąd autorka – rodowita mieszkanka Islandii – miała wiedzę na temat takiej sytuacji? Czy pracowałyście nad treścią wspólnie?

AN: Zanim Vala zabrała się za pisanie tekstu, przeprowadziłyśmy szereg badań i wywiadów z emigracją polską mieszkającą na Islandii, przede wszystkim z dziećmi. Bardzo nam to pomogło w zrozumieniu ich codzienności na wyspie oraz tego, jak odbierają i są odbierane w Polsce.

AH: Oprócz tego, że zilustrowałaś obie książki, to jeszcze jedną przetłumaczyłaś. Na jakie trudności natknęłaś się w trakcie tej pracy?

AN: Pierwsza część książki została wydana z prywatnych funduszy moich oraz Vali. Tłumaczenie tejże części zrobiłam ja, oczywiście z wielką pomocą Vali. Natomiast drugą część przetłumaczył Jacek Godek, tłumacz literatury islandzkiej.

Starałam się oddać charakter języka, jakim posługuje się dziewczynka w wieku Zuzanny, z jej tłem rodzinnym, z jej podwójnym pochodzeniem. Wymagało to głębszego przyjrzenia się potocznemu językowi używanemu przez dzieci w jej wieku. Duży problem stanowiło przetłumaczenie na język polski dialogów Babci w jej łamanym islandzkim, aby oddać charakter jej wypowiedzi. Tu również przeprowadziłyśmy badania, tym razem wśród Islandczyków, szukając wspólnej dla nich zasady kaleczenia naszego języka.

Oczywiście pojawia się również kwestia użycia formy grzecznościowej pan/pani, której nie ma w języku islandzkim.

AH: Czy trudno było znaleźć wydawcę dla tych książek?

AN: Tak jak wspomniałam, pierwszą część książki wydałyśmy w zasadzie własnym sumptem. Doszłyśmy do wniosku, że jest to dla nas tak istotny projekt, że zrealizujemy go z własnych funduszy, biorąc jednocześnie pod uwagę fakt, że projekt niekoniecznie może zakończyć się sukcesem. Sukces pierwszej części książki przerósł nasze oczekiwania. Było zainteresowanie radia, telewizji, gazet. Sprzedałyśmy wszystkie egzemplarze.

Do wydania drugiej części znalazłyśmy wydawcę. Nie było to łatwe, bo to książka niekonwencjonalna pod wieloma względami, ale udało się. Wydawca zdecydował o wydrukowaniu części drugiej oraz o dodruku części pierwszej.

Myślobieg_1

AH: Każdy wydawca oblicza, czy wydanie danej publikacji mu się opłaci. Wysokość sprzedaży zależy od potencjalnych klientów. Czy orientujesz się, ilu Polaków przebywa w Islandii i jaka jest ich sytuacja?

AN: Obecnie na Islandii jest około 5 tysięcy Polaków. Paradoksalnie to nie oni są głównym kupującym. Większość Polaków mieszkających na Islandii to potocznie mówiąc emigracja „za chlebem”; mieszkańcy małych miasteczek, dla których pojęcie integracji nie jest istotne. Mimo że książki w głównej mierze były tworzone z myślą o nich i ich rodzinach, zostały one przyjęte bez większego zainteresowania z ich strony. Jako współautorka spotkałam się wręcz z pewną niechęcią wobec całego projektu. Dużym zainteresowaniem książki cieszyły się wśród bibliotek publicznych oraz szkolnych, emigracji z innych krajów oraz… samych Islandczyków.

AH: Czy wiesz, ile egzemplarzy książki do tej pory się sprzedało?

AN: Pierwsze wydanie części pierwszej „Myślobiegu”, którego wydawcami byłyśmy my same, zostało sprzedane w całości (około 500 egz.). Wydawnictwo IÐNÚ wypuściło na rynek po raz kolejny 1000 egz. pierwszej części oraz taką samą ilość części drugiej. Nie mam informacji na temat liczby sprzedanych egzemplarzy ostatniego wydania.

AH: „Myślobieg” został już doceniony i doczekał się dwóch nagród. Czy mogłabyś o nich opowiedzieć?

AN: „Myślobieg” otrzymał Fjöruverðlaun 2010, Nagrodę Literacką Kobiet 2010 w kategorii literatura dziecięca. Jest to nagroda przyznawana corocznie kobietom autorkom na Islandii.

Drugą nagrodą jest Vorvindar, wyróżnienie islandzkiego oddziału IBBY. Książka jednocześnie znalazła się na honorowej międzynarodowej liście IBBY 2012.

Jako ilustratorka dostałam stypendium przyznane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej na wykonanie ilustracji do drugiej części „Myślobiegu”.

AH: Czy polscy czytelnicy mają szansę na dostęp do książki w najbliższym czasie? Czy trwają rozmowy z polskimi wydawcami?

AN: Od dłuższego czasu staram się znaleźć wydawcę w Polsce. Na razie bez rezltatu. Nie bedę się jednak poddawać… Niedługo książki będą dostępne na mojej stronie internetowej. Serdecznie zapraszam do zakupu.

AH: Dziękuję za rozmowę.

Z Agnieszką Nowak rozmawiała Agata Hołubowska.

Agnieskza Nowak

Agnieszka Nowak (ur. 1980) – magister inżynier architekt, ukończyła Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej.
Dorobek artystyczny i nagrody:
Dizajn oraz ilustracje dwóch części polsko-islandzkich książek dla dzieci, „Thankaganga/ Myślobieg”. Druga część książki zrealizowana w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej.
Wyróżnienie w ogólnokrajowym konkursie architektonicznym w temacie dom spokojnej starości w Fjardabyggd na Islandii.
Wyróżnienie w konkursie; podstawka na jajko inspirowana twórczością islandzkiego rzeźbiarza Asmundura Sveinssona.
Wyróżnienie w ogólnokrajowym konkursie architektonicznym w temacie szkoła średnia w Mosfellsbaer na Islandii.
Zestaw pocztówek inspirowanych Islandią.
Wyróżnienie w ogólnokrajowym konkursie koncepcyjnym w temacie kościół oraz dom kultury w Mosfellsbaer na Islandii.

(Dodano: 2012-05-09)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz