„Muzalinki” – recenzja płyty

Hejnałem płyta się zaczyna… Nic dziwnego – oto rycerz Krzykalski – pierwszy śmiałek w wojnie naciera na Tatarzyna, nic to, że Tatarzyn go „za łeb trzyma”. Był i jest największym bohaterem – godnym królewskiego orderu.

„Dwa Michały” rozpoczynające się na ludowa nutę porywają do tańca – zdecydowanie w takim „krążeniu i nadążaniu” nogi muszą być niesione przez skoczne dźwięki, wszak aż do utraty sił. Śpiewają też na płycie ptaki, pachnie łubin, słońce świeci nad wszystkim – to w „Dzieciach w polu”. Smak i zapach lata – utrzymują się od początku do końca trwania utworu, ech, rozmarzyłam się… W muzycznej opowieści „Rok i bieda” słyszy się i czuje ciężar „czterech bied na tym świecie” i radość przeciwważących je „smacznych jagódek” czy „babiego lata”. I nasz rodzinny faworyt – Humoreska – „strach się bać”, gdy biją zegary, naprawdę skrzypi stół i szepce kredens. Utrzymana w klimacie „dworcowym” (głos jakby zawiadowcy stacji) „Lokomotywa” – faktycznie zmaga się ze swoim ciężarem. W utworze „Mróz” przeszywa zimno, trzaska mróz, słychać, jak „chłop zębami dzwoni”. A tych utworów jest tu czternaście, w każdym z nich porywająca opowieść się mieści. Oprócz wymienionych rozbrzmiewają jeszcze „Ptasie plotki”, „W aeroplanie”, „Bambo”, „Pstryk!”, „Gabryś”, „Figielek”, „Wieczór zimowy”.

Każdy utwór ma swój zdecydowanie odrębny charakter. To nie są zwykłe piosenki, to całe muzyczne opowieści, z podziałem na role, głosy, zmianą rytmu, tempa, dynamiki. To właściwie cały spektakl, z oprawą muzyczną „na żywo” – grają flet, flet piccolo, obój, klarnet, fagot, waltornia, trąbka, trąbka piccolo, marimba, wibrafon, bells. Śpiewające (może lepiej – występujące) dzieci robią to rezolutnie, z naturalnością i wdziękiem, wydaje się, że nagrania odbywały się z wielką przyjemnością, zaangażowaniem, lekkością, rozumieniem, co robią i po co. Entuzjazmem można się naprawdę zarazić. Wykorzystane na płycie utwory Tuwima nabierają własnego kolorytu – te bardziej i mniej znane, tak samo stają się bliskie. Niebanalne aranżacje, świeże, niewymuszone, dynamiczne, odważne.

Zdarza się, że zdania mające na celu zachęcenie do kupna książki czy płyty są przesadzone, tym razem jednak mogę się pod nimi podpisać i to obiema rękoma: „To właśnie Muzalinki. Płyta, która powinna się znaleźć w każdej rodzinnej płytotece”. Co prawda nie słuchaliśmy jeszcze najnowszej (drugiej) płyty pt. „Święta z Muzalinkami”, ale mogę sobie wyobrazić, po utworach Tuwima, że i tu Muzalinki stanęły na wysokości zadania – wierzę, że kolędy wprowadzą na pewno w szczególny świąteczny nastrój.

Anna Kossowska-Lubowicka

Ocena portalu Qlturka.pl 5

Muzalinki

Muzalinki – płyta CD
słowa: j. Tuwim
muz. A.A. Niezgoda
Wyd. Kidimax, 2013
www.muzalinki.pl

Dodano: 2013-11-25

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz