„Pan Kuleczka. Dom” – recenzja książki

„Dom”, to już piąta część przygód Pana Kuleczki – nieco pękatego i piekielnie kochanego staruszka o gołębim sercu i anielskiej cierpliwości. Ta ostatnia przydaje mu się po stokroć, bo pod opieką ma w końcu nie lada drużynę. Numer jeden – kaczka Katastrofa. Wariatka i cudowna gapa. Wiecznie nieszczęśliwa z powodu swoich za małych skrzydełek, na których nigdzie nie poleci. I jeśli można się gdzieś wywrócić, ona zrobi to na pewno. Myśli bardzo niekonwencjonalnie i twórczo. Numer dwa – pies Pypeć. Filozof, myśliciel nałogowy. W porównaniu do Katastrofy, racjonalista. Uwielbia się przytulać. Pełni rolę starszego brata, ale nie marudzi, jak się go podrapie za uszkiem. Przy Panu Kuleczce robi się bardzo malutki i równie bezbronny. Numer trzy – mucha Bzyk-Bzyk. Mucha jak mucha. Mała, ruchliwa i bzyczy. Wszędzie jej pełno. Jedyne, co można od niej usłyszeć, to „Nie!”. Wzbudza czułość i troskę. Bo malutka i może się zgubić.

Dom, w którym mieszkają ma niby wszystkie cztery ściany, sufit i różne zupełnie zwyczajne sprzęty, ale przecież co chwilę dzieją się tam rzeczy niezwykłe. Bo, na przykład, od czasu do czasu znika świat za oknem, albo i całe okno, a za fotelem chowa się niebieski smok, którego, ku oburzeniu Katastrofy, widać tylko wtedy, gdy zamknie się oczy. Ale dom to przede wszystkim wielkie serce Pana Kuleczki, które otula ich wszystkich. To szacunek, uwaga i ciepło ofiarowane podopiecznym. To wreszcie ogromna wrażliwość i wyobraźnia, które sprawiają, że nagle w upadku na nartach jest więcej frajdy niż w zwyczajnym zjeżdżaniu, że z małego strumyka można zrobić ocean dla statków pirackich, że wreszcie drzewa, chmury, kałuże stają się za każdym razem czymś nowym i zupełnie niezwykłym.

I tak też pewnego razu, kiedy cała gromada zastanawiała się nad ważnymi rzeczami, które trzeba zabrać ze sobą na wakacje, kiedy już skończyły się szaleńcze próby spakowania całego mieszkania do jednej walizki, usiedli wszyscy razem przy stole, pomyśleli chwilę i doszli do bardzo mądrych wniosków: „Mucha Bzyk-Bzyk zauważyła [..] że można być kimś zupełnie malutkim i bardzo ważnym. Kaczka Katastrofa – że naprawdę ważnych rzeczy jest o wiele mniej niż nieważnych. A pies Pypeć – że niektórych ważnych rzeczy nie można zapakować. Bo jak spakować na przykład rozmowę przy stole?”

Do tych kilku krótkich opowiadań warto wracać po wielokroć. Są niezwykle ciepłe, przyjazne i afirmacyjne. Wyraźny, pełen uroku morał zamyka każdy z rozdziałów, które można czytać w dowolnej konfiguracji, podobnie jak poszczególne tomy Pana Kuleczki. Książeczki od lat zachwycają maluchy, ale i dorosłych. U dzieci niemal natychmiast pojawia się miłość do kochanego staruszka i jego świty, a i rodzice znajdą tam uniwersalne opowieści o świecie i takie dobre, dziecięce nastawienie, o którym czasami się zapomina. Bo kto dzisiaj wpadłby na to, że „Zimą lepsza jest zima, a latem lato”?

Marysia Piątyszek

915190624ec475565544c96579b92b31

Pan Kuleczka. Dom
Wojciech Widłak
il. Elżbieta Wasiuczyńska
Media Rodzina, 2008
wiek: 3+

(Data publikacji: 2009-08-12 )

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz