Przeprosiłam się z formą i rozwijam ją w mądry sposób – rozmowa z Katarzyną Bogucką

Ilustracje pokazujące co dzieje się w tekście jeden do jednego nie mają dla mnie sensu, zwłaszcza w książkach dla dzieci. W takim przypadku może nawet lepiej opowieść zostawić bez ilustracji, która nie ma być przecież kolorowym wabikiem do tekstu, a ma go uzupełniać i tworzyć spójną całość – mówi Katarzyna Bogucka w rozmowie z Agatą Hołubowską.

Agata Hołubowska: Czy będąc jeszcze na studiach, myślałaś o tym, że będziesz ilustrowała książki dla dzieci?

Katarzyna Bogucka: Ilustrowanie przyszło mi dość naturalnie. Studiowałam malarstwo. Malując, zawsze słyszałam, że za dużo opowiadam, moje obrazy są zbyt narracyjne. Nie widziałam sensu w malowaniu dla samej formy. Nie umiałam też opowiadać za jej pomocą. W momencie, gdy zajęłam się ilustracją, narracja przeniosła się na jej pole, a i w operowaniu formą odnalazłam sens. Skorzystała na tym i ilustracja, i (wtedy) malarstwo… Teraz brakuje mi na nie miejsca i czasu, a mam wielką ochotę wrócić do… malowania ilustracji.

AH: Pamiętasz swój debiut? Jakie uczucia, wątpliwości Ci wtedy towarzyszyły?

KB: Nie znałam kompletnie rynku i jego realiów. Nie wiedziałam, ilu jest wspaniałych ilustratorów, ilu wydawców i na jaką skalę wydawane są książki. Dostałam propozycję od Pantuniestał i spróbowałam. Lubię wyzwania i szczerze mówiąc głównie myślałam o tym, że chcę mieć coś zaprojektowanego przez siebie, na fajnym papierze, w fajnych kolorach, do tego śmiesznego. Chciałam mieć to w swoich rękach – namacalne, wyprodukowane. Dopiero później dotarło do mnie, że książka to produkt, który dociera do innych ludzi. Miałam szczęście, bo mała seria PTNS z przysłowiami spodobała się.

AH: Czy czytając tekst, od razu widzisz go w obrazach? W jaki sposób powstają ilustracje?

KB: Wszystko zależy od tego, z jakim tekstem mam do czynienia, jaki rodzaj książki wspólnie z ilustracjami ma tworzyć. Książka edukacyjna – przedstawiająca konkretne miejsca, ludzi czy przedmioty rządzi się innymi prawami niż interpretacja wiersza czy bajki. Pierwsze są zazwyczaj zbiorem ilustracji przedstawiających. Drugie zazębiającą się historią, gdzie z jednej rozkładówki wynika druga. Zazwyczaj książka jakiś czas kotłuje się w mojej głowie. Powstają szkice zarysowujące ogólny koncept, kluczowe ilustracje. Najczęściej to, jak potraktuję całość, klaruje się przy projektowaniu postaci. To, że pan Tralaliński jest przystojnym wąsaczem, a nie przygarbionym staruszkiem czy długowłosym hipisem ma znaczenie dla tempa i charakteru książki, odbioru całości.

Katarzyna Bogucka_2

AH: Masz bardzo charakterystyczną kreskę, niektórzy mówią o inspiracji grafiką lat 50. XX wieku. Co Ciebie inspiruje?

KB: Wciąż jestem zakochana w dizajnie lat 50. i 60. Wciąż uważam, że jest niesłychanie nowoczesny. Mój styl w dużej mierze wziął się z ograniczeń, jakie narzucono mi przy pierwszym projekcie dla Pantuniestał. Mogłam użyć tylko dwóch kolorów. Trzeba było zakombinować formą, czego wynikiem jest charakter moich ilustracji. Po tamtym doświadczeniu próbowałam rysować jeszcze na milion innych sposobów, jakbym nie do końca wierzyła, że to, co udało mi się osiągnąć, jest wystarczająco dobre. Na szczęście przeprosiłam się z formą i rozwijam ją w mądry sposób (mam nadzieję).

AH: Co kształtowało Twoją wrażliwość w dzieciństwie? Jakie książki obrazkowe były ważne?

KB: Nie rysowałabym, gdyby nie miłość do zwierząt. Wakacje spędzane u rodziny na wsi do dziś uważam za magiczny czas w moim życiu. Rysowałam konie, psy, koty, kury. Książki wybierałam na podstawie bohaterów. Szczególnie lubiłam konie, przez co jedną z ulubionych książek był „Konik Garbusek”. Jako mniejsze dziecko uwielbiałam wierszyki – nie jadłam bez czytania na głos, a niejadkiem nie byłam.

AH: Zilustrowałaś już książki o różnej tematyce: dizajn, moda, wiersze, przysłowia, także przewodnik po mieście (jeszcze niewydany). W czym czujesz się najlepiej? Czy masz swój ulubiony zakres tematyczny?

KB: Próbuję różnych tematów, przyznam, że najwięcej mogę pokazać ilustrując wiersze bądź bajki, opowieści. Mogę się wtedy ‘wtrącić’ w koncepcję na całą opowieść.

AH: Lubisz drażnić się z tekstem i ilustrować czasem „na przekór”, by obie warstwy książki były tak samo ważne. Co pragniesz w ten sposób przekazać odbiorcom?

KB: Ilustracje pokazujące, co dzieje się w tekście, jeden do jednego, nie mają dla mnie sensu, zwłaszcza w książkach dla dzieci. W takim przypadku może nawet lepiej opowieść zostawić bez ilustracji, która nie ma być przecież kolorowym wabikiem do tekstu, a ma go uzupełniać i tworzyć spójną całość. Może trzeba by było przeprowadzić eksperyment, w którym to ilustrator najpierw robi ilustracje, a dopiero potem autor pisze do nich tekst. Trudno mi sobie wyobrazić, że autor tekstu opisywałby krok po kroku, co widzi na ilustracjach.

AH: Twoje ilustracje zapełniają przede wszystkim ludzie. Lubisz też portretować realne osoby. Czy one o tym wiedzą? Skąd czerpiesz pomysły na takie „portrety”? (spacery po mieście, telewizja, czasopisma…?).

KB: Lubię zmyślać ludzi i często to robię. Czasami jednak staje się to dla mnie trudne, a w zasadzie… nudne. Żyję w przeświadczeniu, że znajomym ich podobizna w książce czy w magazynie może sprawić przyjemność, więc wysmarowuje ich w ilustracjach. Nikt nie zgłosił się dotychczas z reklamacją.

Tak zaczęłam projektować plakaty z cyklu „Rady nie od parady”. Niektóre z nich to w pierwszej kolejności prezenty dla przyjaciół. Odzwierciedlają ich osobowość – to, że kochają sport, żyją lub powinni żyć zdrowo.

AH: Tworzysz głównie na zamówienia, czy przedstawiasz gotowe projekty wydawcom?

KB: Książka zamówiona jest pewniejsza – zanim powstanie, już ktoś chce ją wydać. Poza tym każde wydawnictwo ma swoje plany wydawnicze i ciężko się w nie wbić. Jeśli książka jest naprawdę dobra, jest to możliwe tak czy inaczej (jeśli tylko nie liczy się, że projekt w magiczny sposób teleportuje się z dna szuflady do wydawcy).

Ja głównie skupiam się na książkach zamówionych, ale w każdej wolnej chwili krok po kroczku realizuję własne. Pracuję nad nimi z własnej potrzeby – potem mam nadzieję, że spodobają się komuś jeszcze.

AH: Czy z któregoś ze swoich dzieł jesteś szczególnie dumna?

KB: Szczególnie ważna jest dla mnie pierwsza książka autorska „Lala Lolka” wydana przez Ładne Halo. Mam nadzieję, że udało mi się paru czytelników nią rozbawić.

AH: Pojawiły się już pewne nagrody i wyróżnienia w Twojej twórczości. Czy mogłabyś o nich opowiedzieć? Czy czujesz się doceniona?

KB: Jakby ktoś cofnął się w czasie o trzy lata i opowiedział mi o tym, gdzie jestem dzisiaj, wyśmiałabym go i nie uwierzyła – nie wiem tylko, co zrobiłabym najpierw. Jestem szczęśliwa i czuję, że się spełniam w tym, co robię. Ważne są nagrody i wyróżnienia przyznawane przez środowisko. Dla mnie największym sukcesem jest z pewnością udział w wystawie na targach w Bolonii.

Chociaż trudno mnie namówić i nadal stawiam lekki opór przed takimi wyzwaniami, najważniejsze wydają mi się zaproszenia na warsztaty z dziećmi, spotkania autorskie czy wernisaże ilustracji. Spotykam na nich odbiorców mojej codziennej pracy. Najmilsze są dla mnie te chwile, gdy podchodzi do mnie rodzic z dzieckiem po tzw. autograf. Widać, że dziecko jest nieśmiałe i najchętniej poszłoby do domu, ale rodzic uparcie pcha je w moim kierunku, szepcząc do ucha, aby poprosiło o podpis na świeżo zakupionej książce. Gdy już dochodzą do mnie, rodzic pyta się dziecka: „A czy wiesz, że ta pani zilustrowała też… (tu pada jakiś tytuł)”. Widzę, jak oczy dziecka rozszerzają się, usta formują w wielki uśmiech: „Naprawdę??? Ale super!”. Wtedy czuję się najbardziej doceniona.

AH: Uważasz, że w polskiej ilustracji dzieje się dobrze, czy źle?

KB: Dzieje się bardzo dobrze. Mamy dużą różnorodność świetnych, oryginalnych ilustratorów. Cieszę się, że odnajduję się przy nich na rynku.

Katarzyna Bogucka_1

AH: Czego brakuje w polskiej ilustracji, a co jest już wystarczająco dobre?

KB: Tak jak wspomniałam – mamy na polskim rynku indywidualistów, co jest dużym atutem.
Jest wiele pól, na których ilustracja świetnie by zadziałała. Na naszym rynku jest to cały czas głównie książka dla dzieci lub czasopismo dla dorosłego. Fajnie, jakby zaistniał jakiś pomost między polskimi przedsiębiorcami, a polskimi dizajnerami czy ilustratorami. Chciałabym, aby producenci w większym stopniu rozumieli potrzebę współpracy z projektantami. Tak zdaje się działo się w latach 60. – stąd wielość pięknych przedmiotów, tkanin, itd. z tamtych lat.

AH: Ilustrujesz zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Co jest trudniejsze? Co jest bliższe Twemu sercu?

KB: O dziwo, trudniej ilustruje się dla dorosłych. Jesteśmy zdecydowanie oporniejszymi odbiorcami. Dzieci odbierają ilustracje bardziej wrażeniowo – odczytują większość moich zabiegów. Dorosły mi powie, że ręka tak nie wygląda, noga jest nieproporcjonalna, a przede wszystkim pani gruba. Dziecko zobaczy tą panią w tym dramatycznym ruchu czy sytuacji, o jakie mi chodziło.

AH: Czy jest taka książka, o której zilustrowaniu marzysz? A może wydawca, z którym chciałabyś współpracować?

KB: Mam na oku kilka wydawnictw zagranicznych, z którymi marzy mi się współpracować. Chyba ze strachu przed porażką odkładam próby kontaktu. W ostatnim czasie w Polsce powstało dużo małych, ambitnych wydawnictw, z którymi z chęcią pochyliłabym się nad niejednym projektem.
W szufladzie czeka kilka szkiców na książki autorskie – może nimi uda mi się kogoś zainteresować.

AH: Nad czym teraz pracujesz (jeśli możesz zdradzić), jakie masz plany na przyszłość?

KB: Obecnie poświęcam się własnemu projektowi – kolejnej autorskiej książce. „Pantofelki” napisałam jeszcze na studiach. Nawet je wtedy zilustrowałam. W tej chwili burzę bezlitośnie całą koncepcję i zaczynam pracę od zera.
Poza tym szykuje się nieprzyzwoity projekt dla dorosłych, ale o tym nic nie powiem….

AH: Dziękuję za rozmowę.

Ilustracje pochodzą z książek: nr 1 i 2 „Ilustrowany elementarz dizajnu”; nr 3 i 4 „Lala Lolka”.

Agata Hołubowska

Katarzyna Bogucka

Katarzyna Bogucka – ilustratorka. W 2009 obroniła dyplom malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Mieszka i pracuje w Warszawie. Zajmuje się głównie ilustracją książkową, ale także prasową i reklamową. Wraz z partnerem na stronie www.nioska.com zamieszczają swoje najnowsze projekty.
W tym roku jej prace wezmą udział w wystawie ilustracji na Targach Książki w Bolonii.
Więcej informacji: www.nioska.comwww.bogucka.com

(Dodano: 2013-02-18)