Bliżej muzyki – relacja z „Tańcogrania” z cyklu Edukacja dla malucha

Zobaczyć instrumenty z bliska, patrzeć na palce muzykowi, dotknąć, poczuć wibrację dźwięku, zatańczyć, zagrać – takie możliwości dają spotkania z cyklu „Tańcogranie” organizowane przez Filharmonię im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. Skierowane są do dzieci w wieku od 2 do 6 lat.

Ostatnie w tym roku odbyło się 21 grudnia. Tematem przewodnim była Afryka i jej gorące rytmy. Na scenie, na której obecni byli także najmłodsi uczestnicy koncertu (siedzący na kolorowych poduszkach), nie zabrakło afrykańskich instrumentów: były konga i marimba oraz liczne przeszkadzajki. Rytm wybijał i koncert prowadził Lech Grochala, zwany „Groszkiem” – muzyk znany przede wszystkim z zespołu wykonującego poezję śpiewaną Sklep z Ptasimi Piórami i z reagge’owego Indios Bravos. Ale były także skrzypce, na których grała Aleksandra Górska, klarnet – Krzysztof Baturo – instrumenty, których nigdy byśmy z Czarnym Lądem nie skojarzyli, a które potrafią doskonale współgrać z dźwiękami pochodzącymi z dalekiej pustyni i sawanny.

Tańcogranie_1

Na marimbie te czarowne, łagodne dźwięki wydobywał Jorge Luis Valcarcel Gregorio. Całość prowadziła i animowała dzieci, ubrana w strój inspirowany Afryką, z włosami zaplecionymi w dziesiątki warkoczyków, tancerka Katarzyna Ossowska-Janeczko.

Pomagała jej Agata Kolasińska w roli… afrykańskiej pszczoły – niegroźnej, gdyż przy robieniu przysiadów straciła żądło. Pokazała, jak zachowuje się pszczoła w zależności od tego, w jakiej odległości od niej znajduje się miód.

Tańcogranie_3

Wysłuchaliśmy utworu pt. „Karawana”. Rytm wybijany na piasku przez kołyszące się na boki wielbłądy… A potem nastąpiło przedstawienie poszczególnych instrumentów – z czego są zbudowane, jakie dźwięki potrafią z siebie wydobyć, odgłosy jakich zwierząt naśladować.

Następnie dzieci mogły wykazać się w grze na małych hałaśliwych instrumentach, m.in. tamburyn, shakere, marakasy… Już po chwili można było wyjść na środek i wspólnie z paniami Kasią i Agatą spróbować swoich sił w tańcu. Na koniec zaś uczestnicy spotkania, a szczególnie rodzice, dostali zadanie plastyczne – na balonie narysować afrykańskie zwierzę. Jeszcze tylko utwór na pożegnanie i tanecznym krokiem można było opuścić proscenium filharmonii.

Rozmawiałam z dziećmi po koncercie – co im się bardziej podobało: czy siedzenie na widowni z dala od sceny i słuchanie dużego koncertu (a na takim byliśmy ledwie 6 dni wcześniej), czy siedzenie na scenie blisko muzyków. Oczywiście wybrały to drugie – „siedzenie na poduszkach”.

Inna sprawa, że „Tańcogrania” są dostosowane do przedszkolnej percepcji, gdzie jest też miejsce na własną ekspresję – na ruch, na hałas, na małe działanie plastyczne. Więcej się tu dzieje i przede wszystkim nie musi być przez godzinę zupełnie cicho, tylko chwilami. A i rodzicom łatwiej jest spędzić taki czas z dzieckiem. Jest po prostu o wiele przyjemniej.

Tańcogranie_2

Tekst i zdjęcia: Agata Hołubowska

„Tańcogranie” 21 grudnia 2013
Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie

(Dodano: 2013-12-27)