„I kto to papla. Nietypowy słownik języka dziecięcego” – recenzja książki

Dziecko, zanim przyswoi mowę dorosłych, musi ją „przećwiczyć” na wszelkie możliwe sposoby, a także zaadaptować do swoich potrzeb. A że mowa jest giętka, a ćwiczenia intensywne, to owoce są… wyjątkowo interesujące, co prezentuje autor książki „I kto to papla”, Damian Strączek.

Od maja do lipca 2009 roku gromadził autentyczne przykłady wypowiedzi dziecięcych, które rodzice/opiekunowie przesyłali drogą elektroniczną. Oddał głos blisko stu dzieciom, zebrał ponad 200 nowych słówek dziecięcych i około 350 historyjek pokazujących, jak dziecko, władając językiem, zapędza dorosłego w kozi róg.

W publikacji znajdą Państwo:
• HISTORYJKI i DIALOGI, w których dziecko błysnęło ciętą ripostą albo rozbawiło otoczenie do łez (niezamierzonym) komizmem.
• Początki mowy, tj. PIERWSZE SŁOWA oraz zadziwiające PIERWSZE ZDANIA.
• ULUBIONE OKREŚLENIA używane przez dziecko na co dzień.
• W Uzupełnieniu znalazły się przykłady nazw intymnych CZĘŚCI CIAŁA u dziewczynek i chłopców – autor ten rozdział dedykuje rodzicom, którzy nie mają jeszcze określenia na „te” części ciała, jako inspirację twórczą; a pomysłów jest sporo (i wcale nie są wulgarne).

Książka jest starannie wydana – zdobią ją liczne zdjęcia bohaterów, a także ich prace plastyczne (oryginalne rysunki), które mocno podkreślają autentyczność tematu. Zawiera dużą dawkę humoru. Szczególną uwagę zwracam na „Aneks pisany nocą, czyli mini słowniczek dla znękanych rodziców”.

Gdy czytam historyjki zgromadzone na stronach „I kto to papla”, przypomina mi się „satyra w krótkich majteczkach” – taki tytuł nosiła rubryka w popularnym tygodniku „Kobieta i Życie” (moja babcia prenumerowała ten tytuł, ukazywał się od 1946 do 2002 roku; w 2008 wznowiony jako miesięcznik). Drukowano tam przysyłane przez czytelników scenki, dialogi z życia najmłodszych, spisane przez dorosłych. Jako (wtedy) nastolatka, zaczytywałam się w tej rubryce (usytuowanej na ostatniej stronie czasopisma), a teraz z nieskrywaną przyjemnością przeglądam słownik Damiana Strączka. Taka dawka humoru jest szczególnie wskazana podczas ponurej szarzyzny listopadowej.

Słownik przeczytała, pękając ze śmiechu, Edyta Kolasińska-Bazan

Rozmowa z autorem
Zadałam autorowi – Damianowi Strączkowi – kilka pytań związanych z pracą nad tym „Nietypowym słownikiem…”:

Edyta Kolasińska-Bazan (EKB): Co Pana skłoniło do pracy nad „Nietypowym słownikiem języka dziecięcego”?

Damian Strączek (DS): Skłonił mnie brak tego typu publikacji. Oczywiście, notowałem i nagrywałem wypowiedzi swojej córki Nataszki. Potem odkryłem, że wielu rodziców czyni podobnie i w sieci można się natknąć na fantastyczne opisy dziecięcego mówienia. Ale najbardziej zdumiewał mnie fakt, że nikt nie próbował opracować polszczyzny najmłodszych w sposób popularyzatorski (naukowcy mają swoje osiągnięcia, ale ich badania są mało przystępne dla rodzica). Pomyślałem: trzeba to nadrobić. W wydawnictwie Znak pomysł się spodobał, więc zabrałem się do pracy.

EKB: Słownik Pana autorstwa jest pierwszą tego typu książką na polskim rynku wydawniczym. Czy wzorował się Pan na podobnych zagranicznych tytułach?

DS: Tak dalece wyciągnąłem ten pomysł z własnych obserwacji, że gdy mi stanęła przed oczami idea, już miałem zarys układu. Precyzyjny układ materiału podyktował mi wybór najwybitniejszych, moim zdaniem, słówek i wypowiedzi. Nie wiem, „jak się to robi w Chicago”, teraz przeglądnąłem Amazona. Choć nic zbliżonego do mojej książki nie znalazłem, na pewno trzeba lepiej szukać.

EKB: Czy wszystkie założenia związane z publikacją zostały osiągnięte?

DS: Tak. Mam bezkompromisowy wybór najlepszych wypowiedzi polskich dzieci – otrzymany od rodziców i wypatrzony przeze mnie w sieci. Chciałbym zebrać jeszcze więcej materiału, dlatego nadal czekam na propozycje od rodziców pod adresem: mowadzieci@autograf.pl .

EKB: Jak czuje się Pan w przededniu premiery? Jak podoba się autorowi Jego dzieło?

DS: Lepiej nie pytać… Dużo pracy, dużo stresu (na wszystkie historyjki, które wypatrzyłem w sieci, sam załatwiałem zgody rodziców). Podobno książka śmieszy. Nie kryję, że bardzo mi na tym zależało, by czytelników bolał żołądek od śmiechu. Uważam, że tylko tą drogą można wprowadzić tę językową „kontrabandę” do oficjalnej polszczyzny. Nawet mam pomysł jednej konkretnej adaptacji: proponuję, by dziecięce słówko „idiotyk” przyległo na stałe do wszystkich leków homeopatycznych.

EKB: Dziękuję za rozmowę. Sprawdźmy, co to są: „dychacz”, „etuświnia” czy „klatka na nosie”. Warto!

Rozmawiała Edyta Kolasińska-Bazan

nietypowy
I kto to papla. Nietypowy słownik języka dziecięcego
Damian Strączek
Oprawa twarda
ISBN: 978-83-240-1289-3
Format: 165×215
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Znak, 2009
Cena detaliczna: 39,90 zł

(Data publikacji: 2009-11-03)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz