Świeżo, pięknie i dla dzieci – relacja z koncertu „Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie”

Niewykluczone, że Szczecin stanie się wizytówką muzyczną północnej Polski. Od lat przyjeżdżają do niego gwiazdy różnych gatunków muzycznych (jazz, world music, soul etc.) na Szczecin Music Fest, a teraz jest szansa na sprowadzanie muzyków symfonicznych i nie tylko… Oto bowiem to miasto na krańcu Pomorza Zachodniego zyskało nową filharmonię – budynek zbudowany od podstaw tylko na jej potrzeby w miejscu dawnego Domu Koncertowego, który działał od 1884 roku, lecz w wyniku zniszczeń podczas działań wojennych został rozebrany.

Nowy adres, ul. Małopolska 48, wydaje się idealny – w najbliższym sąsiedztwie Teatr Kana i nowe muzeum – Centrum Dialogu Przełomy, a kawałek dalej Zamek Książąt Pomorskich i Wały Chrobrego z Muzeum Narodowym i Teatrem Współczesnym. Koncerty inaugurujące nową siedzibę i nowy sezon 2014/2015 trwają od 5 do 12 września. Jednym z nich był „Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie” – pod patronatem Qlturki.

Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie_1

Biała elewacja, białe korytarze, białe schody i nagle… złota sala koncertowa. To robi wrażenie! Ściany i sufit wyłożone czworokątnymi bryłami, które w jakiś sposób zderzają się ze sobą, czy też na siebie nachodzą, trochę jak płyty tektoniczne, pięknie współgrają ze światłem i zdają się „tańczyć” wraz z nim. Każdy kolor oświetlenia i inny kąt padania promieni daje odmienne wrażenia. Sala, oprócz tego, że pomieści prawie 1000 gości, że ma świetną akustykę, to jeszcze wyposażona jest w sprzęt multimedialny, który podczas koncertu rodzinnego, wchodzącego w skład cyklu „Speaking Concerts”, bardzo się przydał.

Ale zacznijmy od początku. Koncert prowadziła Agnieszka Mazur wraz z dyrygentem Marcinem Sompolińskim. Jego tytuł: „Scherzo” to w muzyce żart. Ach, taki lekki, zabawny utwór, który składa się z 3 części, dyrygowany jest na 3 i często stanowi 3. część symfonii. Orkiestra już czeka, ale zaraz, zaraz… kogoś tu brakuje. Gdzie jest dyrygent? Pani konferansjerka dzwoni do pana dyrygenta i cóż się okazuje? Że nie chce go wpuścić pan bileter, bo „po dzwonku nikogo nie wpuszcza”. A my na wielkim ekranie widzimy podgląd z 4 kamer ustawionych na schody. I za chwilę, korzystając z nieuwagi pana biletera, pan dyrygent pędzi po schodach, by wpaść na scenę. Dzieci na widowni oniemiały…

Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie_2

Zabrzmiało… Scherzo z III symfonii Beethovena. A po nim małe wyjaśnienie – co to jest partytura? To taki plan utworu stworzony specjalnie dla dyrygenta, żeby wiedział, kiedy mają grać poszczególne instrumenty. W zagranym przed chwilą scherzu daje się wyróżnić 3 części: najpierw ciche skrzypce, później fragment przypominający hejnał myśliwski i znów ciche skrzypce.

Scherzo pochodzi od menueta – formy muzycznej popularnej w XVII i XVIII wieku. Pani Agnieszka się zastanawia nad faktem, że przecież kompozytorzy to ludzie, którzy mają różne charaktery. Nie każdy musi być skory do żartów. Ale okazuje się, że powaga w życiu to jedno, a żart w muzyce to drugie. Na przykład Mozart był wesołkiem, ale Bach – szacownym panem, jednak w muzyce potrafił znakomicie żartować. Na dowód orkiestra zagrała Suitę orkiestrową h-moll – bardzo lekki, wesoły utwór, w którym prym wiedzie flet poprzeczny – tutaj wystąpiła solistka.

Po utworze kolejny problem do rozwiązania: czy każdy taniec trzeba tańczyć? W odpowiedzi na dużym ekranie pojawił się film: plemię Sanburu z Kenii tańczy taniec rytualny, a w dawnej Europie najbardziej roztańczonym miastem był Wiedeń. Jak Wiedeń, to J. Strauss. Jak Strauss, to walc „Nad pięknym modrym Dunajem”… W filmie wykorzystano fragmenty filmów fabularnych, by unaocznić potęgę walca i muzyki, nawet „2001: Odyseja kosmiczna” S. Kubricka!

Z czasem kompozytorzy zaczęli tworzyć muzykę taneczną do słuchania, przykładem jest suita „Z czasów Holberga” E. Griega, którą zaprezentował natychmiast… SMOK! Czyli Szczecińska Młodzieżowa Orkiestra Kameralna. Cóż za debiut na nowej scenie! Znakomity!

W muzyce pojawiają się dialogi… Jak? To takie pytania i odpowiedzi, w których obie części są do siebie podobne. Działa to także w muzyce współczesnej – i w tym momencie z głośników popłynęła piosenka ze „Smerfów” – to dla dzieci, a dla dorosłych „Chihuahua” DJ Bobo. Orkiestra również zagrała owe „pytania” i po dwie „odpowiedzi” – trzeba było wybrać właściwą, ale dziecięca publiczność nie miała z tym najmniejszego problemu!

Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie_3

Jak każdy utwór ma swoją konstrukcję, tak i każda budowla. A przecież dzieci są ciekawe, co się mieści w zakamarkach nowej filharmonii. Pani Agnieszka i pan dyrygent, tym razem z dużego ekranu, opowiedzieli o miejscach niedostępnych dla widowni. „Tu trenuje orkiestra, tutaj ma tremę…”.

I wreszcie finał! Jego realizacja była możliwa tylko dzięki wyposażeniu multimedialnemu, bowiem oto symultanicznie ze sceny grała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii w Szczecinie, w sali kameralnej grała Szczecińska Młodzieżowa Orkiestra Kameralna, którą podglądaliśmy (i słuchaliśmy!) na małym ekranie, zaś na dużym ekranie archiwalne nagranie „Ave Maria” Pawła Łukaszewskiego w wykonaniu Chóru Politechniki Szczecińskiej. Finalny utwór skomponował szczecinianin z pochodzenia, kompozytor nie tylko utworów orkiestrowych i chóralnych, ale także muzyki teatralnej i filmowej, Zbigniew Kozub.

Efekt? Piorunujący! Wystąpiły 3 generacje jednocześnie! To było tak przejmujące, tak naładowane emocjami, że (z tego co wiem) nie tylko mnie stanęły łzy w oczach. Ach, pięknie to brzmiało! Nowa filharmonia stwarza nowe możliwości! A ile wrażeń dostarcza swoim gościom!

Agata Hołubowska
fot. Bartek Barczyk

Scherzo. Fabryka Sztuki. Rodzinnie
Dyr. Marcin Sompoliński
Filharmonia im. M. Karłowicza w Szczecinie
7 września 2014

(Dodano: 2014-09-10)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz