„Magiczne Drzewo” – Efekty specjalne od kuchni

W „Magicznym drzewie” jest dużo efektów specjalnych, chyba więcej niż w jakimkolwiek innym polskim filmie. Wielka magiczna zjeżdżalnia, która wychodzi z morza, dom, który odrywa się od fundamentów i leci ponad miastem. Fruwająca dziewczynka i pieniądze, które same wychodzą z portfela. Jest też magiczne krzesło, które potrafi chodzić, latać i walczyć. Niektóre z tych efektów stworzyli animatorzy komputerowi, do innych trzeba było konstruować specjalne urządzenia na planie.

Magiczne Drzewo_1

Efektem mechanicznym, który sprawił najwięcej kłopotów, była jazda krzesła na skuterze (bez kierowcy). Ekspert od modeli skonstruował specjalny skuter sterowany na pilota. Pojazdem można było kierować z odległości, jak małym samochodzikiem. Tyle, że to nie był mały samochodzik, ale duży, sportowy skuter, pędzący kilkadziesiąt kilometrów na godzinę. Bez kierowcy! Mieszkańcy Bydgoszczy, gdzie kręcono te ujęcia, patrzyli ze zdumieniem, jak po ulicy pędzi skuter z krzesłem zamiast kierowcy. Wyglądało, jakby prowadził go duch! Skuter miał tylko jedną wadę. Nie lubił nierównych ulic. Wystarczyło kilka dziur, a nasz magiczny pojazd zmieniał kierunek i miał ochotę wjechać do sklepu. Przez okno! Wtedy kaskaderzy musieli doścignąć skuter, by zapobiec katastrofie. Na szczęście najważniejsza scena, kiedy krzesło ucieka na skuterze ze swego więzienia, udała się znakomicie.

Magiczne Drzewo_2

Jeszcze inne efekty wymagały udziału pirotechników, to znaczy osób, które zajmują się wybuchami, a także tworzeniem burzy, mgły i innych zjawisk pogodowych. W naszym filmie dwukrotnie z powodu czarów wybucha burza, w tym raz lawina wody leje się ze słonecznego nieba prosto na dzieci. Taki efekt jest trudny przede wszystkim dla aktorów. Trzeba sobie wyobrazić prysznic pomnożony tysiąc razy, z którego w sekundę wylewa się tona wody. Prosto na naszą głowę! A jeśli coś pójdzie nie tak, to trzeba głowę wysuszyć i zacząć wszystko od nowa.

Magiczne Drzewo_3

Innym trudnym efektem była scena, kiedy magiczne krzesło gra w piłkę z naszymi bohaterami. Zależało nam, żeby ten magiczny przedmiot, mimo swej olbrzymiej mocy, był trochę jak sympatyczne, małe zwierzątko. Takie trochę nieporadne, a trochę zabawne. Ponieważ nikt nie wie, jak chodzi krzesło, więc trzeba było wymyślać każdy jego ruch. Czasem przedmiot poruszali na planie specjaliści od animacji, a czasem magiczne krzesło było w całości modelowane, czyli tworzone w komputerach. Wielokrotnie było tak, że dzieci rozmawiały, albo na przykład grały w piłkę z przedmiotem, którego w czasie filmowania wcale przed nimi nie było. Jego prawdziwa postać powstawała dopiero później, w komputerze i była wstawiana w prawdziwy plener.

Super szczudła, czyli powerizer

Jedna z postaci, szalony przestępca Max, ścigający dzieci, grana przez Macieja Wierzbickiego, chodzi na specjalnych, nowoczesnych szczudłach zwanych „powerizer”. Są to urządzenia zrobione z supernowoczesnych materiałów: specjalnego metalu i włókien węglowych. Wywodzą się ze sportów ekstremalnych. Można na nich biegać z ogromną prędkością i skakać na znaczną wysokość. Chodzenie na nich nie jest proste, szczególnie dla osób wysokich, a Maciej Wierzbicki ma wzrost koszykarza. Musiał przejść specjalny kurs poruszania się na powerizerach.

Magiczne Drzewo_4

W najtrudniejszych scenach zastępował go kaskader, który przyjechał specjalnie z Australii. Zaproszono go ze względu na duże podobieństwo do Maćka Wierzbickiego. Dublował aktora między innymi w scenie wyskakiwania z pociągu. Ale trzeba przyznać, że Maciej Wierzbicki jest aktorem bardzo sprawnym i w wielu trudnych scenach zagrał osobiście.

Materiał pochodzi z pressbooku filmu kinowego „Magiczne drzewo” (wykorzystano za zgodą reżysera)

(Dodano: 2009-09-02)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz