„Milutek” – recenzja książki

Był już Mamutek, jest i Milutek. Ale poza podobieństwem imion nie mają ze sobą nic wspólnego. Otóż Milutek jest psem – grubawym, łaciatym i, przyznajmy szczerze, niezbyt urodziwym, którego historię poznajemy w momencie, gdy w domu, w którym mieszka, pojawia się nowy członek rodziny, co nasz bohater konstatuje z żalem: „Mają już nową zabawkę/na pewno pójdę w odstawkę…” .

Iluż to pupilów musi mieć podobne myśli! Milutek stara się okazać bezgraniczną miłość, jednak nie na wiele zdają się jego wysiłki. Biedactwo, zostaje wygoniony z domu w czarną noc. Dzielny pies nie traci ducha, pakuje tobołek i rusza w świat. Trafia do grupy psów-wygnańców, typów „spod ciemnej gwiazdy”, poszukiwanych listem gończym. Bierze udział w szaleńczej jeździe samochodem po mieście, aż trafia w ręce policji, skąd szczęśliwie wydostają go właściciele… Jego i całą watahę towarzyszy.

„Milutek” nie jest li tylko opowieścią o losach psa. To historia o prawdziwej i wiernej miłości (słowo „Miłość” – wypowiadane przez Milutka pojawia się prawie na każdej stronie, nie bez przyczyny także tytuł oryginału brzmi Truelove). Jest tu i nadzieja, i akceptacja, utrata wiary w uczucia i jej triumfalny powrót. To także, tak dobrze wielu ludziom znany, obraz bezgranicznego przywiązania psa do właściciela. Całość skrojona sprawnie, żwawo i z niezwykłym poczuciem humoru. Jeden lub dwa wersy na stronie, rymowane, czyta się szybko i rytmicznie, co sprawia, że łatwo zapadają w pamięć. Babette Cole uznać można za mistrzynię żonglerki słownej, a i tłumaczka – Hanna Baltyn – umiejętnie sprostała zadaniu, bo nie tylko o zachowanie rymu chodzi, ale i o przewrotność i zaskakujące pointy. Ta książka to zabawa nie tylko dla najmłodszych, ale także dla ich rodziców, co, jak sądzę, było zamiarem autorki, gdyż nie wszystkie aluzje i żarty mogą zastać przez dzieci odczytane.

Ilustracje autorki doskonale korespondują z tekstem, są zabawne, lecz nie pozbawione mrocznych akcentów. Ołówkowa kreska, rozmyta akwarela i delikatne kolory dają wrażenie lekkości i niedokończenia. Jest więc miejsce na interpretację i domysły. Choć równie dobrze można uznać te obrazki za dzieła skończone, gdyż doskonale oddają charakter tekstu.

Książkę szczególnie polecam tym, którzy z codziennego czytania swym pociechom chcieliby uszczknąć coś dla siebie i uśmiechnąć się czasem pod nosem…

Agata Hołubowska

milutek

Milutek
Tekst i il. Babette Cole
przeł, Hanna Baltyn
wyd. Nasza Księgarnia, 2004
wiek: 3+

(Data publikacji: 2010-02-17)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz