Szklany i srebrny ekran – Dziecko przed telewizorem i w kinie

Statystyki są przerażające – rekordziści (wśród dzieci) są w stanie spędzić kilkadziesiąt godzin tygodniowo przed telewizorem. Wiele zależy od rodziców – to od nich dzieci przejmują nawyki, to ich naśladują. Dlatego zastanówmy się, zanim włączymy TV!

Brak TV
Niektórzy posuwają się do skrajności i ich dzieci nie oglądają telewizji z tej prostej przyczyny, że w domu nie ma telewizora. Jest to rozwiązanie radykalne, co wcale nie oznacza, że najlepsze.

TV najlepszy przyjaciel
Inni popadają za to w drugą skrajność – kupują telewizorek, odtwarzacz DVD i gdy tylko maluch nauczy się siedzieć, z radością wnoszą sprzęty do pokoju dziecięcego. Tacy rodzice widzą tylko pozytywne strony oglądania telewizji – maluch jest cicho, jest w swoim pokoju; uważają, że dziecko może się dużo nauczyć (czyż nie śpiewa pioseneczek reklamowych w wannie?!).

Rozwiązanie pośrednie
Tak jak w wielu życiowych sytuacjach, tak i w dostępie do telewizji zalecany jest umiar i wyważenie. Mądrze dobrane programy dla malucha mogą go wiele nauczyć, wspólne oglądanie może być początkiem rozmów…

Cztery zasady dotyczące oglądania telewizji z dzieckiem:

• Po pierwsze, nigdy, ale to nigdy nie pozwalamy oglądać maluchom programów czy bajek, których my, dorośli, nie widzieliśmy. Może się okazać, że coś, co jest reklamowane, jako „przyjazne dzieciom”, zawiera sceny, które my, rodzice, uważamy za nieodpowiednie dla smyka. Producenci często różnią się w ocenie tego, co nadaje się dla małych widzów, warto jednak sprawdzać oznaczenia (od ilu lat można oglądać dany program czy bajkę).

• Po drugie, oglądamy TV lub bajki razem z dzieckiem. Wspólne oglądanie ma wielką zaletę – możemy pomóc dziecku zrozumieć, co widzi na ekranie. Współczesne bajki mają bardzo szybką akcję, maluch czasem się gubi, a my możemy spokojnie wytłumaczyć, co się stało z pieskiem czy też dlaczego księżniczka jest żabą.

• Po trzecie, telewizor nie może być tłem. Wielu dorosłych zaraz po przebudzeniu odruchowo włącza TV – to takie tło – mówią – zawsze mogę zerknąć, itp. Wiecznie działający telewizor może być naprawdę niebezpieczny dla dziecka! Dzieje się tak dlatego, że maluch również „zerka” i widzi np. zdjęcia przedstawiające ofiary katastrof, słyszy informacje o zbrodniach – to wszystko pozostaje w jego głowie. Ponadto zawsze włączony telewizor, towarzysz np. obiadów, uczy dziecko tego, że telewizja jest jednym z elementów życia, często ważniejszym niż np. rozmowa w czasie wspólnego posiłku.

• Po czwarte, warto wyznaczyć jeden, dwa dni w tygodniu, kiedy razem z dzieckiem będziemy oglądać program czy bajkę – telewizor tak, ale od święta! Dzięki temu ulegnie zmianie jakość czasu, jaki spędzamy przed telewizorem. Maluch będzie razem z nami poznawał historię Egiptu czy też śledził perypetie małej świnki. Telewizor NIE JEST opiekunką ani wychowawcą – ta rola przypada rodzicom, a nie, nawet najlepszym, programom telewizyjnym. Oczywiście to, co wspólnie z dzieckiem będziemy oglądać, może być bardzo pomocne w nauce czy wychowaniu, lecz przez samo patrzenie się w ekran dziecko się nam nie wychowa!

Srebrny ekran i maluchy
Jeżeli już wypracowaliśmy system wspólnego poznawania świata przy użyciu telewizji, pojawia się kolejne pytanie” kiedy i na co z dzieckiem do kina? Tutaj obowiązuje zasada, by nie śpieszyć się zbytnio. Dobrze jest, gdy pierwszym filmem, na który idziemy z dzieckiem do kina jest bajka, którą maluch zna. Dzięki temu emocje towarzyszące tej wyprawie będą trochę mniejsze. Wyjście do kina jest olbrzymim przeżyciem dla dziecka – nigdy, ale to nigdy nie można na siłę przekonywać, zatrzymywać dziecka w czasie seansu. Często okazuje się, że po piętnastu minutach maluch chce wyjść – „już się naoglądał”. By uniknąć poczucia wyrzuconych pieniędzy, wybierajmy tańsze poranki filmowe, które często składają się z kilku bajek. Tak na wszelki wypadek warto przypomnieć, że wyprawa na film wyświetlany w technologii 3D jest odpowiednia tylko dla doświadczonych małych kinomanów!

Będąc w kinie, pamiętajmy o tym, że nie jest to miejsce spożywania posiłków. Zaprośmy malucha na lunch, przygotujmy super obiad w domu, ale nie kupujmy popcornu i napojów gazowanych. Jeżeli wiemy, że naszemu dziecku może się zachcieć pić, weźmy ze sobą butelkę wody mineralnej. Tak samo, jak nie jemy przed telewizorem, tak samo nie wpychajmy w siebie niezdrowego jedzenia w kinie. Nikomu chyba nie trzeba przypominać, że dzieci uczą się przez naśladownictwo.

Życzę udanego seansu!

Dota Szymborska*

* Instruktorka wychowania, od ponad 2 lat pracuje z rodzicami, współpracuje z Dziecko.onet.pl, kwartalnikiem KIKIMORA, jest jednym z jurorów w konkursie SUPERPRODUKT 2009 Magazynu dla Rodziców Mam Dziecko.

(Dodano: 2010-03-02)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz