„Piecyk, czapeczka i budyń” – recenzja książki

Co mają wspólnego trzy tytułowe słowa z najnowszej książki Anny Onichimowskiej? Na pierwszy rzut oka nic, prócz tego, że znalazły się razem na intensywnie błękitnej okładce. Jak się chwilę zastanowić, okazuje się jednak, że łączy je coś jeszcze – mogą kojarzyć się z ciepłem. I tak właśnie kojarzyły się Wielkiemu Trollowi, który mieszkał za górami, za lasami, na lodowej skale w białym zamku (…). Używał ich on, chcąc powiedzieć coś miłego na do widzenia.

Troll, pogodnie usposobiony, odczuwał smutek na myśl o tym, że jest ostatnim trollem na świecie. Ale jako stworzenie otwarte na innych i ciekawe świata, postanowił uczyć się języków obcych. I nie chodziło tylko o język ptaków, przylatujących do jego zamku, z którymi za nic nie mógł się porozumieć, ale przede wszystkim o mowę intrygujących go sąsiadów – mieszkańców malutkiego domku w okolicy. W tym samym czasie mały Pufek pisał opowieść o Wielkim Trollu… I kto wie, jakby się historia dalej potoczyła, gdyby nie przemożna chęć obu, by poznać swojego sąsiada – mimo wielu widocznych na pierwszy rzut oka różnic, które świetnie zostały przedstawione przez ilustratorkę.

Ciepła jak piecyk, czapeczka i budyń, mimo zalegających wokół śniegów, opowieść o tym, że warto otworzyć się na innych i włożyć trochę wysiłku, by ich poznać – do czytania w każdych warunkach pogodowych.

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet „Bluszcz” nr 18)

pcb
Piecyk, czapeczka i budyń
Anna Onichimowska
il. Agata Dudek
wyd. Ezop, 2010
wiek: 4+

(Data publikacji: 2010-03-12)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz