Odkrywane na nowo – Wielka tęsknota małego Boba

Psy często występują w roli bohaterów literackich i filmowych. Zazwyczaj są mądre, wierne i dzielne. Do takiego wzorca świetnie pasuje także piesek z powieści Zofii Bogusławskiej „Gdzie jest Bob?” (Z. Bogusławska, Gdzie jest Bob?, il. P. Bogusławski, Warszawa 1977).

Gdzie jest Bob

Bob – nazywany niekiedy przez Anię, swoją panią, Bobeuszem – to jamniczek z charakterem. Ma piękną, lśniącą sierść w kolorze głębokiego brązu. Jest dobrze umięśniony. Niektórzy twierdzą, że świetnie nadawałby się do polowań. On w nich nie uczestniczy, za to bierze udział w zabawach wymyślanych przez właścicielkę, np. płynie po oceanie w niewielkiej łódeczce.

Bob jest szczęśliwy, mieszkając z Anią i jej mamą. Obie dbają o to, by jamnik był najedzony i radosny. Dzięki nim prezentuje się tak dobrze: nie dość, że karmią go smakołykami, to jeszcze dostaje skórzaną obrożę nabijaną błyszczącymi guziczkami. Ten prezent doskonale pasuje do barwy jego sierści. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Piesek wybiega z mieszkania za panią Borówkową, wydostaje się z bloku na ulicę i gubi trop.

Wędrówka Boba trwa ponad trzy miesiące. Zaczyna się u schyłku zimy, kończy wraz z początkiem wakacji. W tym czasie jamnik trafia do różnych ludzi, m.in. do redaktorki stołecznej gazety, emerytowanego ogrodnika samotnie wychowującego wnuka i rodziny warszawskiego tramwajarza. Ci, którzy go przygarniają, są dla niego bardzo dobrzy. Jednak on nie może zapomnieć dziewczynki z niesfornymi kosmykami nad czołem i koło uszu, skręcającymi się w loczki, gdy zbliża się deszcz.

Bob podczas swojej wędrówki różnie jest nazywany. Wołają na niego As, Czaruś, Mały, Stary. Pomimo tego pies cały czas czuje się Bobem, Bobeuszem, pupilem Ani Borówki z czwartej klasy. Nie można powiedzieć jednak, że jamnik się nie zmienił. Podczas rozłąki z Borówkówną piesek zmądrzał i dojrzał.

Powieść Zofii Bogusławskiej można więc uznać za powieść o dojrzewaniu. Tytułowy bohater na własnej skórze przekonuje się bowiem, ile może kosztować nieposłuszeństwo. Dowiaduje się też, że świat bywa zły. Ludzie wyrządzają mu krzywdę rozmyślnie lub przez nieuwagę. Kiedyś czyhają na niego parkowe łobuzy. Innym razem trafia do złodziejskiej kryjówki. Natomiast podczas defilady jakiś pan sporych rozmiarów niechcąco staje mu na łapę i potem trzeba ją unieruchomić w gipsie.

Oczywiście, jamniczek pamięta ludzi dobrych, którzy dali mu dach na głową, jedzenie i zapewnili opiekę podczas choroby. Zaletą książki Bogusławskiej jest również to, że autorka pokazuje więź rodzącą się pomiędzy zwierzęciem a człowiekiem. Czytelnicy są świadkami także tego, jak w wyniku kontaktu z zagubionym, bezdomnym psiakiem ludzie ujawniają tkwiącą w nich czułość i tkliwość.

Wśród osób opiekujących się Bobem odnajdujemy różne postacie. Kobiety, mężczyzn, dzieci. Motorniczego tramwaju, dozorcę w Ogrodzie Saskim, panią psycholog z poradni. Dla jamnika nieważne jest, kim jego opiekunowie są z zawodu, lecz liczy się to, jakie mają serce. Ot, prawda z gatunku tych niewyszukanych, a jednak ważnych, nawet podstawowych.

Powieść Bogusławskiej wydano dwukrotnie. Po raz pierwszy w roku 1973, po raz drugi cztery lata później. Szkoda, że jej nie wznawiano, bo ten utwór zasługuje na to. Realia aż tak bardzo się nie zmieniły. Wciąż istnieją blokowiska i schroniska dla zwierząt, a psy się gubią. Przypomina o tym choćby rubryka w lokalnych dodatkach do „Gazety Wyborczej”.

Książkę mogą czytać już dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Jest w niej pewien wątek poboczny, a cenny. Chodzi o postać Franka Wypycha, kolegi i sąsiada Ani, który jąka się i powłóczy nogą, ponieważ we wczesnym dzieciństwie przeszedł ciężką chorobę. Chłopiec nie liczy się na podwórku, bo nie jest tak zręczny i sprawny jak jego rówieśnicy. Jest jednak mądry i bystry. Ania zawsze może na niego liczyć. Bogusławska przypomina więc nam o tym, że i dla słabszych, innych powinno być miejsce w naszym świecie. Znowu prawda całkiem zwyczajna, a niezmiernie istotna. I jak takiej powieści nie dać swoim dzieciom do przeczytania?

Agnieszka Urbańska

(Dodano: 2009-07-09)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz