Odkrywane na nowo – Gdzieś między baśnią a rzeczywistością – recenzja książki „Pasażer na gapę z pokładu

Dla osób dorosłych dzieciństwo jest okresem, który skłania je do dwóch przeciwstawnych działań: do mitologizowania tego czasu w stylu sielskim, anielskim albo do nakreślania go w konwencji mrocznej, ciężkiej poetyki psychologizowania i psychoanalizy. W kulturze mamy więc z jednej strony świetliste wspomnienia na przykład z wakacji w domu dziadków, a z drugiej ponurą wiwisekcję à la np. Ingmar Bergman.

Tym razem proponuję Państwu coś pośrodku, a mianowicie utwór hiszpańskiej autorki Any Marii MatutePasażer na gapę z pokładu „Ulissesa” (tł. J. Carlson, K. Wojciechowska, il. W. Majchrzak, Warszawa 1980). To jedna z tych cudownych książek, przeznaczonych zarówno dla dzieci, jak ich rodziców, spragnionych autentycznych wzruszeń. Zaczyna się tak: Historia, którą opowiem, rozpoczyna się pewnego majowego wieczora, w domu trzech starych panien. Działo się to już dawno temu, ale prawdę mówiąc, mogło się dziać przed stu albo przed dwustu laty równie dobrze, jak wczoraj czy dzisiaj. Bo to jest tylko opowiadanie o pewnym małym chłopcu, który pewnego pięknego dnia wyrósł z dzieciństwa.

Mamy zatem tutaj do czynienia z jedną z wielu narratorek i narratorów na świecie, którzy opowiadają historie osadzone w realiach określonej kultury i jednocześnie uniwersalne ? ponadczasowe oraz ponadlokalne. Talent do opowiadania wyraża się w umiejętności „rysowania” słowem. Przed oczami słuchacza lub czytelnika wyrastają błyskawicznie kolorowe, sugestywne obrazy. Dzięki Anie Marii Matute widzimy trzy siostry o różnych charakterach i usposobieniach, mieszkające w posiadłości ziemskiej wraz ze służbą i prowadzące spokojne, pracowite życie. W ich życiu nie pojawił się ten jedyny, więc całkowicie zaprząta je wiejska codzienność. Gotowanie, wypiekanie ciast, uprawa warzyw, nadzorowanie gospodarstwa, a także czytanie powieściowych romansideł, nawet praca nad wielkim dziełem historycznym ? właśnie tak upływa kobietom dzień za dniem. Wszystko się zmienia, gdy ktoś ? prawdopodobnie z cygańskiego taboru ? podrzuca im niemowlę. Siostry odnajdują wówczas w sobie pokłady ciepła, czułości i miłości.

Juju ? tak zwracają się do chłopca domownicy ? świetnie się czuje u sióstr i dobrze się rozwija. Jednak życie w gospodarstwie mu nie wystarcza. Tęsknoty za podróżami, żeglowaniem po morzach i oceanach nie są w stanie stłumić ani miłość najbliższych, ani wierność oraz przywiązanie przyjaciół: psa Majstra, koguta Admirała Pluma i kuropatwy Panny Florentyny. Chłopiec urządza sobie na strychu kącik morsko-podróżniczy, który jest dla niego pokładem statku Ulisses. Na początku króluje tu on w asyście zaprzyjaźnionych zwierząt. Potem pojawia się ktoś jeszcze, a by dowiedzieć się, któż to taki, trzeba zajrzeć do książki Matute. Warto ją przeczytać nie tylko z powodu tęsknoty za dzieciństwem, czasem marzeń o przygodach na miarę Tomka Wilmowskiego. Dom sióstr jest bowiem niczym Arkadia baśniowa i mityczna, ale i nad nim pojawia się cień. Niedaleko mieści się bowiem więzienie, z którego czasem uciekają przestępcy. Juju poznaje w ? wydawałoby się stuprocentowo bezpiecznym ? majątku ziemskim trzech starych panien, czym jest męska przyjaźń, na czym polega zaufanie i co to znaczy być za kogoś odpowiedzialnym.

Matute opowiada historię Juju, nie wygrażając palcem niegrzecznym chłopcom ani nie upominając kapryśnych dziewczynek. Prawdopodobne więc, że nasze pociechy ulegną urokowi tej wdzięcznej, ładnie napisanej książki.

Agnieszka Urbańska

Pasażer na gapę

Pasażer na gapę z pokładu „Ulissesa”
Ana Maria Matute
przeł. J. Carlson, K. Wojciechowska
il. W. Majchrzak
wyd. Nasza Księgarnia, 1980

(Dodano: 2010-09-15)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz