Odkrywane na nowo – Są na świecie dobre wróżki

Tak mogłabym rozpocząć opowieść poświęconą bohaterce książki, którą po raz pierwszy przeczytałam przed laty, a powróciłam do niej kilkanaście dni temu. Jako czytelniczka, tropiąca obiegowe motywy i wątki, mogłabym dodać: „Dobre wróżki są piękne. Chodzą we wspaniałych sukniach. Czynią dobro i pojawiają się wtedy, gdy bardzo potrzebujemy ich pomocy”. Gdybym jednak zdecydowała się na taką narrację, minęłabym się z prawdą. Spotkałam bowiem wróżkę, która – choć była szlachetna, dobra i wspaniała, serdeczna oraz pomocna – nosiła brzydkie, workowate sukienki, garbiła się, miała liczne zmarszczki i mieszkała w ruderze, a nie, na przykład, w kryształowym pałacu.

Babcia Katarzyna

Jeśli nie boicie się takich spotkań, powinniście sięgnąć po książkę Andjelki Martić Babcia Katarzyna (Andjelka Martić, Babcia Katarzyna, przeł. M. Kordowicz, il. E. Salamon, Warszawa 1981). Spojrzenie na okładkę może nasunąć rodzicom, poszukującym odpowiednich lektur dla swoich dzieci, skojarzenie z Babą Jagą. To tylko pierwsze wrażenie, bo patrząc na przedstawioną postać po raz drugi, zauważymy, że nie ma ona haczykowatego nosa i wzroku bazyliszkowego, a poza tym uśmiecha się ciepło, delikatnie, jak na dobrotliwą babcię przystało.

Staruszka przyczynia się do zamętu w życiu głównej bohaterki, siedmioletniej dziewczynki, obdarzonej literacką wrażliwością i ogromną wyobraźnią. Kobieta mieszka bowiem w chatce, którą siedmiolatka wraz ze swymi przyjaciółmi z ulicy Rajgrodzkiej doprowadziła do względnego porządku. Towarzyszy jej czarny kot, podobno stanowiący dowód na to, że jest wiedźmą.

Dziewczynka, nosząca imię Andjelka (nieprzypadkowo takie samo jak autorka książki), nie lubi Babci Katarzyny. Może właściwsze byłoby stwierdzenie: „Boi się starszej pani”. Przełom w jej kontaktach z rzekomą czarownicą następuje pewnego dnia, gdy… Jednak nie warto zdradzać istotnych książkowych szczegółów, bo w ten sposób zarówno rodzice, jak i dzieci mogą zostać pozbawieni wielkiej przyjemności czytania, pełnego fabularnych niespodzianek i zwrotów akcji. Dlatego nie powiem, co się wydarzyło przy ulicy Rajgrodzkiej.

Zdradzę za to, że lektura powieści Martić przeniosła mnie do czasów, gdy podczas obcowania z książkowymi bohaterami na moich policzkach pojawiały się łzy. Nie wynikały one z udręki dziecka zamęczanego jakiś poważnymi i smutnymi tomiskami. Po prostu współczułam Andjelce i jej rodzeństwu. Te dzieci doświadczyły bowiem wiele złego. Najpierw choroba i śmierć ojca, potem pobyt w szpitalu ich mamy. Do tego nędza i konieczność częstych przeprowadzek. Gdy już rodzeństwo zadomowiło się na uliczce Rajgrodzkiej, wkrótce musiało ją opuścić. Na szczęście dzieci powróciły do jednoizbowego domku na końcu ulicy. Ten powrót sprawił, że Andjelka odzyskała radość życia. Znów mogła spędzać czas w towarzystwie m.in. Janko, Miry i Trzmiela. Właśnie dziecięca przyjaźń i solidarność oraz dobroć większości dorosłych z Rajgrodzkiej, którzy sami niewiele mają, lecz dzielą się tym z innymi, sprawiają, że lektura Babci Katarzyny nie przygnębia, a wzrusza.

W książce Martić widzimy obraz świata, który dla większości z nas pewnie trąci myszką. Dzieci biegające bez butów, bliska zamarznięcia dziewczynka na progu kamienicy, przypominająca tę Andersenowską, z zapałkami, brak elektryczności w domku Andjelki – wszystko to wydaje czymś z zamierzchłej przeszłości. Gdy jednak przywoła się np. sytuację na Haiti, okaże się, że obrazków z międzywojennego Zagrzebia nie można traktować dziś wyłącznie w kategoriach fikcji.

Szkoda, że świat współczesny w istocie nie tak bardzo różni się od tego z powieści Babcia Katarzyna. Smutne, że w rzeczywistości społecznej wciąż tak wiele jest do poprawienia. Natomiast krzepiąca jest ponadczasowość pewnych „elementów” międzyludzkich, czyli przyjaźni, solidarności i życzliwości. To, że triumfują one w świecie powieściowym, może nam dać nadzieję. Warto ją pielęgnować w sobie, pamiętając słowa powieściowej Andjelki: Takie rzeczy zdarzają się we wszystkich baśniach, więc z pewnością zdarzają się również i w życiu.

Agnieszka Urbańska

(Dodano: 2010-03-15)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz