Odkrywane na nowo – Warmińsko-mazurskie bajanie

Żeby w pełni odpowiedzieć sobie na pytanie „kim jesteśmy”, nie sposób nie wspomnieć o naszych korzeniach. Wiem, że w dobie globalizacji, gdy wielu z nas zmienia nie tylko miasto, ale i kraj zamieszkania, coraz bardziej odchodzimy od kultywowania tradycji czy obyczajów. Tym bardziej jednak należy o nich pamiętać i starać się przekazywać dzieciom to, co świadczy o naszej wspólnej przeszłości, czyli na przykład podania ludowe.

Na szczęście są lub byli autorzy, którzy to doskonale rozumieli. Należała do nich Irena Kwinto, która przyjechała do Polski z Wilna w 1945 roku. Zamieszkała w Lidzbarku Warmińskim, więc siłą rzeczy zaczęła zbierać i zapisywać legendy pochodzące z Warmii i Mazur.

Pierwszą książką, w której ukazały się teksty Ireny Kwinto był „Nowy kiermasz bajek”, zbiór baśni, podań i legend warmińsko-mazurskich. Potem wydała też „Dar Królowej Róż”, „Pierścień Orlicy” i „Uśmiechnij się, bajko”. Pisała też regularnie do „Świerszczyka” i „Płomyczka”, a na podstawie jej bajek powstawały radiowe słuchowiska dla dzieci.

Irena Kwinto pracowała z dziećmi i to one były najważniejszymi recenzentami tekstów pisarki. Młodzieżowy Dom Kultury w Lidzbarku Warmińskim, gdzie była instruktorką, nosi dzisiaj jej imię. Dostała też najwyższe odznaczenie, jakie można otrzymać z rąk dzieci, czyli Order Uśmiechu.

Przede mną leży niepozorna książeczka „Uśmiechnij się, bajko” i chciałabym, żeby moje dzieci polubiły ją tak bardzo jak ja, kiedy byłam mała.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to „Warmińskie i mazurskie legendy o kwiatach”. Wiedzieliście, że przebiśniegi to dar Wiosny dla pewnej małej dziewczynki, która szukała ratunku dla chorej matki? W oset zamienił się pewien zły młodzieniec, a historię o kaczeńcach możecie przeczytaćtutaj.

Druga część to „Baśnie Warmii i Mazur”. I tu wreszcie pojawia się mój ulubiony bohater: Smętek. Smętek to w oryginale mało sympatyczny diabeł (zresztą raczej kaszubski niż warmińsko-mazurski), ale Irena Kwintowa czyni z niego sympatycznego czorta, który bardziej opiekuje się ludźmi, niźli ich trapi. Kłobuki w jej wydaniu to też niegroźne licha, co to je strach przed Smętkową ręką w szachu trzyma. I krzyżują się w opowieściach losy diabłów z dolą dzielnych rybaków i pięknych panien. Kłobuki psocą, ale też każdy figiel muszą potem odpracować, by się w dobro zamienił. Bo świat w tych baśniach ma jasno wytyczone granice, wiadomo co dobre, a co złe. Niegodziwość będzie ukarana, a szlachetność nagrodzona. Chciwy łajdak wkrótce się przekona, że jego monety zamienią się w stertę śmieci, a biedny, ale pracowity będzie się cieszył długim, dostatnim życiem.

Wśród bajek o superbohaterach ratujących świat czasem trudno dostrzec nieco zakurzone i niepozorne książki. A przecież naprawdę warto sięgnąć do ludowych bajań starego Marcina, który siedząc na przyzbie i pykając fajeczkę, opowiada o pruskim diable.

I chociaż wiem, że w rzeczywistości Smętek jest diabłem kaszubskim, dla mnie na zawsze pozostanie władyką Warmii.

Anna Lewandowska
pstryku-pstryk.blogspot.com
www.dwiechochelki.pl

Uśmiechnij się, bajko

Uśmiechnij się, bajko
Irena Kwinto
il. Elżbieta GAUDASIŃSKA,
wyd. Pojezierze, 1985

(Dodano: 2010-06-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz