„Aurelka, czyli wielkie hece małej świnki” – recenzja książki

Dawno się tak nie śmiałem! I to ani za sprawą komedii, ani opowiadanego w towarzystwie kawału… Okazuje się, że przygody małej świnki Aurelki spisane w książce „Aurelka, czyli wielkie hece małej świnki” wprawną ręką Piotra Rowickiego są w stanie rozbawić do łez. Niektóre dialogi, powiedzenia czy też „złote myśli” godne są zapamiętania, jak te, które wspominamy chociażby z kultowych filmów. Inteligentny dowcip oraz wnikliwa obserwacja świata najprościej charakteryzują tę książkę. Adresowana do dzieci – wciąga też dorosłych. Może nawet ci ostatni bardziej zachwycą się stroną żartobliwą tekstu, bo momentalnie skojarzą na przykład napis z Orderu Błękitnej Obierki „za błoto nasze i wasze” z hasłem przypisywanym Lelewelowi. Gdy przeczytają okrzyki, jakie wznosił tata Aurelki – wielbiciel zapasów, chociażby „Nelsona mu, ośle!”, „Ruszaj się, baranie!” – może krytycznie przyjrzą się swoim wypowiedziom podszytym emocjami… Uśmiechną się też pewnie na propagandowe hasło lansowane w szkole „W brudnym ciele – zdrowy duch”.

Ten świński świat dziwnie jakoś podobny jest do ludzkiego, może tylko za wyjątkiem przyzwyczajeń i upodobań higienicznych obu gatunków… To świat, w którym zdarza się niesprawiedliwość, niezrozumienie, tendencyjność w ocenie, zazdrość, czyhają niebezpieczeństwa, własne odmienne zdanie bywa karane. To świat, w którym czasem pragnie się czegoś innego niż się ma, nawet zmiany skóry… Świat, w którym czasami dorośli wcale nie chronią, nie wspierają, mając swoje własne przywary, dziwactwa czy słabości.

Okazuje się jednak, że uciekanie, przebieranie się za kogoś, kim się nie jest (np. za rysia) nie ma sensu, bo tylko można na tym stracić (np. zostać upolowanym). Dopiero pokazując światu, kim się jest naprawdę (nawet świnką), pomimo przeciwności losu, można zostać Miss Lasu. Bo w tym świecie przytrafiają się też rzeczy dobre – coś się w sobie odkrywa, znajduje się przyjaciół, staje się potrzebnym innym ludziom (świniom).

Pod warstwą żartobliwą i przygodową (między innymi Aurelka wybiera się na wyprawę do lasu, spotyka dziki, myśliwego Pana Gapkowskiego, który na szczęście zapomniał naboi; wysłuchuje skarg lisa, zakochanego w kurze, ale nie potrafiącego przeciwstawić się niezadowolonej z owego mezaliansu matce; staje przed całkiem wymagającym jury…) kryje się też głębsza: Aurelka ma prawdziwe dylematy, problemy, które wcale nie są niepoważne. Aurelka uczy się życia.

Do tego wszystkiego jest to książka tyle przepięknie, co i dowcipnie zilustrowana. Barwne, wyraziste obrazki ręki Dymitra Kuźmenko pasują tu jak ulał! Sięgam po nią, by raz jeszcze z przyjemnością zanurzyć się w „hecach Aurelki”, tym razem w towarzystwie córki! Może kiedyś autor pokusi się o dalszy ciąg Aurelkowych przygód?!

Arkadiusz Lubowicki

aurelka

Aurelka, czyli wielkie hece małej świnki
Piotr Rowicki
il. Dymitr Kuźmenko
wyd. AMEA, 2010
wiek: 5+

(Data publikacji: 2010-05-17)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz