„Czapka Holmesa” – recenzja książki

Gdziekolwiek się pisze o „Czapce Holmesa” natychmiast padają nazwiska Niziurskiego, Nienackiego, Ożogowskiej i Bahdaja. Nic dziwnego, to powieść bliska klimatem tamtemu pisarstwu, żywcem przeniesiona w nasze czasy. Świetnie zapełnia lukę na rynku książki młodzieżowej, na którym królują powieści obyczajowe i wszelaka odmiana fantastyki.

Autor odpowiednio dawkuje przygodę, humor i wątki obyczajowe, sporządzając z nich całkiem przyzwoitą czytelniczą strawę. Wątek obyczajowy wydaje się jednak znacznie mocniejszy niż ten detektywistyczny, dopisany troszeczkę jakby na siłę. Kiedy czytałam, miałam wrażenie, że dużo się dzieje, ale niewiele z tego wynika. Opisywane wydarzenia nie zawsze mają wpływ na rozwój akcji, to nie jest tak, że jeśli strzelba pojawia się na pierwszej stronie, to wiadomo, że w którymś momencie wypali. Sama zagadka również robi wrażenie dosyć wydumanej. Nie ma przestępców, nie ma kradzionych aut czy obrazów ani straszącego na zamku ducha. Jest tajemniczy Czarny Zając, którego ktoś nagrał telefonem, i pogłoska o zaginionej Asi. Na pierwszy rzut oka jasne jest, że te sprawy nie bardzo się ze sobą łączą, ale nie dla bohatera książki – Marcina. Marcin postanawia zabawić się w detektywa, a może po prostu musi mieć głowę zaprzątniętą Czarnym Zającem i Asią, aby nie myśleć zbyt wiele o przerastających go rzeczywistych problemach. Ale z drugiej strony to może być taki mój dorosły ogląd. Pamiętam, że w dzieciństwie byliśmy tak głodni niesamowitych wrażeń i wszystkiego z czernią w nazwie, że swego czasu panikę wywoła na moim osiedlu „czarna pończocha”. Miała ona jakoby samodzielnie przemieszczać się z miejsca na miejsce, a była zwykłym śmieciem, który zapewne któreś z nas potajemnie przerzucało to tu, to tam.

Za to w wątku obyczajowym dzieje się naprawdę wiele. Poruszanie problemów związanych ze zmianą szkoły, mobbingiem szkolnym, alkoholizmem w rodzinie, a przede wszystkim eurosieroctwem – to mocne strony tej książki. Zwłaszcza eurosieroctwo potraktowane jest naprawdę poważnie i bez ściemniania. Poczucie opuszczenia przez ojca, który pracuje i mieszka w Anglii, szczerość uczuć mamy, która czuje się w swojej samotności zupełnie bezradna – to wszystko robi wrażenie i skłania do refleksji. Zwłaszcza, że chociaż książka kończy się happy endem, to nie jest to koniec jednoznaczny i pociągnięty lukrem.

Bardzo ciekawie są w tej powieści przedstawieni dorośli. Zazwyczaj nie mają pojęcia o prawdziwych problemach i życiu dorastających dzieci, często niewłaściwie odczytują ich zachowanie i w związku z tym ich działania są zupełnie nieadekwatne do rzeczywistych sytuacji. Ale jeśli tylko dotrą do sedna, do tego, o co tak naprawdę chodzi, potrafią wykazać się zrozumieniem i pełnym serca zaangażowaniem.

Podoba mi się również, że na w „Czapce Holmesa” można znaleźć wiele tytułów książek czytanych przez bohaterów. Co bardziej chłonni czytelnicy na pewno skorzystają, ja sama zawsze byłam głodna takich tropów.

Na pewno warto przypatrywać się serii zapoczątkowanej tą książką i mieć nadzieję, że literatura przygodowa z ciągotami obyczajowymi znajdzie sobie na powrót wygodne miejsce. Dobrze by było, gdyby w kolejnej części znalazła się mapka osiedla Ćwierklaniec, aby to wszystko sobie lepiej wyobrazić. A poza tym mapki w książkach to jest fajna rzecz!

Agnieszka Sikorska-Celejewska

czapka
Czapka Holmesa
Romek Pawlak
ISBN: 9788361635178
Ilość stron: 264
wyd. Akapit-Press, 2009
wiek: 10+

(Data publikacji: 2010-04-11)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz