„Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę” – recenzja książki

„Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę” jest książką niezwykłą. I to z kilku względów. Po pierwsze dlatego, że rzadko mamy okazję spotkać się z tak nietypowym odwróceniem ról: to nie człowiek jest właścicielem psa, ale pies człowieka. Choć słowo „właściciel” nie jest tu do końca odpowiednie. Może bardziej pasowałoby „opiekun”. Groszka, jak każde dziecko (także psie, jak się okazuje) ma marzenia. Największym zaś jest: posiadać dziewczynkę. Pewnego dnia psi rodzice spełniają jej życzenie i w wielkiej paczce Groszka znajduje… Dominikę. Wszystko układa się dobrze, aż do momentu, w którym okazuje się, że Dominika ma swoje ludzkie potrzeby, których za nic w świecie nie zmieni, a Groszka – psie. A one często są ze sobą w sprzeczne. Rodzi to wiele konfliktów, niedomówień, żalu i smutków. Momentem kulminacyjnym jest chwila, w której Groszka mocno zawodzi zaufanie dziewczynki, a ta ucieka. Powiedzenie: „Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka” razi Groszkę, ale też wpływa na jej ambicję. Postanawia odnaleźć „Domikrzykę” (jak mówią o dziecku psi rodzice). Sprawa nie jest taka prosta, bo w lesie, nad strumieniem, trop zanika. Na szczęście Groszce udaje się namówić lisa, by pomógł w poszukiwaniach (czego nie zrobił za darmo – jakie to ludzkie!). Prowadzi on Groszkę do lisiej jamy, w której dziewczynka spędziła noc.

Takie doświadczenie pozwala psu zrozumieć, że jego sytuacja się zmieniła: nie jest już w pełni wolny, bo ma przecież kogoś, za kogo bierze odpowiedzialność. A to zobowiązuje. Psy, czego dowiadujemy się z książki, również korzystają z poradników psychologicznych. Ten najważniejszy „Jak wytresować człowieka. Poradnik dla psów” autorstwa Tuuli Pudelskiej jest „streszczony” na końcu opowiadania. Mocno ironicznym tonem przedstawia podstawowe różnice między ludźmi i psami, przy czym ci drudzy w ocenie Tuuli wypadają zdecydowanie korzystniej. Okazuje się, że pies ma całkiem sporo do zrobienia po zamieszkaniu z człowiekiem: musi go nauczyć częstego podawania jedzenia, głaskania, wychodzenia na spacery i innych odpowiednich zachowań, bo najgorsze, co może się przydarzyć, to przyprowadzenie do domu kota. Tego należy uniknąć. Końcowa konkluzja jest jednak optymistyczna: „Człowiek i pies doskonale do siebie pasują. Po prostu…”

Nie jest to łatwa książka. Porusza wiele ważnych i mądrych kwestii, które początkowo małym czytelnikom nie muszą wydawać się oczywiste. Do jednej z nich należy tolerancja i akceptacja odmienności innych, także szacunek dla czyjejś przestrzeni i czasu prywatnego. To również poczucie odpowiedzialności za przyjaciela, potrzeba bliskości i szczerości, ale i ostrzeżenie, że nie można od innych wymagać wyłączności uczuć. To powolne dojrzewanie w przyjaźni i budowanie kompromisów. To umiejętność godzenia swoich i cudzych potrzeb oraz konieczność zrozumienia wzajemnych odmienności. Poza tym jest w książce jasny komunikat, że zwierzęta również mają swoje potrzeby i odmienny od ludzkiego świat, do którego nie mamy wstępu. Warto, by dzieci poznały te wszystkie wartości, ale uwaga: być może trzeba będzie im w tym pomóc.

Agata Hołubowska

groszka

Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę
Sari Peltoniemi
il. Liisa Kallio
przeł. Iwona Kosmowska
Wydawnictwo: W.A.B., 2010
wiek: 6+

(Data publikacji: 2010-05-11)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz