Jak przygotować dzieci do emigracji – wybór tematycznej literatury

Emigracja – temat trudny, często bolesny, ale też niosący nadzieję na lepsze jutro. Wszystko zależy od tego, z jakiego powodu trzeba (lub ma się ochotę) opuścić własny kraj, zostawić dom, przyjaciół i ulubione miejsca.

Emigracja – jej powodów może być wiele. Ważny jest punkt wyjścia i sytuacja geopolityczna. Jeśli gdzieś trwa wojna, to ludzie w trosce o własne bezpieczeństwo proszą o azyl w innych państwach. Europa obecnie boryka się z problemami uchodźców z ogarniętej wojną Syrii. Do wyjazdu z kraju może zmusić sytuacja ekonomiczna. Tak jak ma to miejsce od dobrych dziesięciu lat w Polsce – niby kraj jest spokojny i stabilny, ale za zwyczajną pensję trudno utrzymać rodzinę. Dlatego ludzie wyjeżdżają „tam, gdzie da się żyć” (jak głosi tytuł filmu dokumentalnego, opierającego się na wywiadach z Polakami mieszkającymi na Wyspach Brytyjskich, który swego czasu narobił zamieszania w Internecie).

Ta druga sytuacja jest nam – Polakom obecnie o wiele bliższa. Jednak dotyczy przecież nie tylko dorosłych. Wraz z nimi emigrują także dzieci, którym często jeszcze trudniej porzucić dotychczasowe życie (pasje, rówieśników, miejsca zabaw). Dlatego postanowiłam przyjrzeć się książkom dla młodszych czytelników, mającym na celu oswojenie z taką sytuacją i pokazanie, że opuszczenie domu nie musi oznaczać końca świata.

Moje Bulerbyn

Pierwszymi książkami, z jakimi zetknęłam się na ten temat, były „Moje Bullerbyn” Barbary Gawryluk (wyd. Akapit-Press) z kontynuacjami: „Kolczyki Selmy”, „Dziewczynka z fotografii” i „Dwa domy”. Tutaj wraz z bohaterką przenosimy się do Szwecji. Oczywiście Natalka nie chce opuścić rodzinnego Krakowa, szczególnie swojego ulubionego zespołu tanecznego. Pojawiają się typowe problemy nastolatków: jak zyskać akceptację w nowej grupie rówieśniczej, szczególnie na początku, bez znajomości języka? Natalia poznaje niepełnosprawną Karinę, a z czasem językiem, którym porozumie się z nowymi kolegami i koleżankami, staje się taniec hip-hopowy. Pojawi się też pierwsza miłość… W trzech częściach powieści można się prawdziwie zanurzyć, szczególnie że autorka doskonale operuje młodzieżowym językiem. Barbara Gawryluk jest tłumaczką języka szwedzkiego i dobrze zna skandynawskie realia, toteż odmalowuje je w szczegółach.

Myślobieg_okl

Później były „Þankaganga Myślobieg” i „Þankaganga Myślobieg 2 Súsanna í Póllandi/Zuzanna w Polsce” w 2012 roku – dwie książki wydane na Islandii w polsko-islandzkiej wersji językowej. To historia Súsanny, która pochodzi z mieszanego małżeństwa, mówi w dwóch językach, ale w drugiej części powieści odkrywa, że właściwie w obydwu krajach nie do końca czuje się jak u siebie. Na Islandii traktowana jest jak Polka, a gdy spędza wakacje w Polsce, to okazuje się, że wiele dzieci jej nie rozumie. To są trudne doświadczenia, choć z drugiej strony Súsanna nie jest nieszczęśliwa. Jest bystrą dziewczynką i potrafi sobie poradzić z tą sytuacją. Książka, wydana także w 2013 przez Wydawnictwo Widnokrąg (już tylko po polsku i w jednym tomie), napisana jest z dużym poczuciem humoru i dynamizmem oraz rewelacyjnymi ilustracjami Agnieszki Nowak. To tylko czarne kreski, za to wymierzone i rozmieszczone z zegarmistrzowską precyzją, co nie przeszkadza w wyzwoleniu nieskrępowanej fantazji. Książka jest efektem polsko-islandzkiej współpracy, bowiem napisała ją Vala Þórsdóttir, która uczy na Islandii imigrantów języka islandzkiego. Na takim kursie poznała Agnieszkę Nowak – ilustratorkę obydwu tomów i tłumaczkę pierwszego z nich.

Matylda wyjeżdża

Niedawno ukazały się dwie kolejne książki o emigracji: „Matylda wyjeżdża” i „A w moim mieście jest inaczej”. Pierwsza, napisana przez Justynę Zbroję (wyd. Oficyna Wydawnicza „Stopka”), jest podobna w konwencji do „Mojego Bullerbyn” – rodzice Matyldy podejmują decyzję o emigracji, a dziewczynka, zamykając swój dotychczasowy zabawkowy świat w małym plecaku, musi sobie z tym poradzić. Początkowe lęk i bunt przeradzają się z czasem w akceptację i radość z nowej sytuacji. Pomagają jej w tym sny i własna wyobraźnia. Książka podzielona jest na trzy rozdziały, będące jednocześnie trzema etapami emigracji. Nigdzie nie pada nazwa kraju – można więc traktować ją uniwersalnie.

A w moim mieście

Druga książka, napisana przez Małgorzatę Marmurowicz, jest zupełnie nietypowa zarówno w treści, jak i w formie. Tworzą ją listy, które wymieniają między sobą Marysia mieszkająca w Gdańsku i Franek mieszkający w Brukseli. Marysia niebawem ma do niego dołączyć i chce jak najwięcej dowiedzieć się o nowym kraju i mieście. Wizja przeprowadzki początkowo ją przeraża, ale chłopiec tak przedstawia swoje życie i okolicę, że dziewczynka coraz bardziej pragnie stać się częścią tego świata. Choć oczywiście nie jest jej łatwo porzucić dotychczasowe życie i ulubiony klub karate. Książka tworzy podwójną harmonijkę – jedną zajmują listy Marysi, drugą – listy Franka. Ilustracje stworzyły Agnieszka Gajewska i Justyna Kuklo – każda do innej części. Książka jest także swoistym przewodnikiem po Belgii – zawiera adresy polskich szkół, psychologów i innych ważnych placówek. Na pewno pomoże tym, którzy mają obawy.

Emigracja

Jest książka, która starcza za tysiące słów, choć zawiera ich niewiele. To historia chłopca, jego siostry i mamy, którzy nielegalnie emigrują z Meksyku do Stanów Zjednoczonych, gdzie już wcześniej wyjechał ich tata. Tą książką jest „Emigracja” napisana przez José Manuel Mateo z ilustracją (jedną, ale za to ogromną) Javiera Martíneza Pedro, wydana przez Wydawnictwo Widnokrąg. Książka ma formę harmonijki, którą po rozłożeniu można powiesić na ścianie i traktować jak obraz. Można ją też czytać i oglądać strona po stronie. Zarówno treść, jak i ilustracja są niepokojące. Kryją w sobie strach dzieci, by nie zostać złapanym, by nie być rozdzielonym, by w wielkim Los Angeles odnaleźć tatę. I pytanie, czy w nowym miejscu uda się stworzyć lepsze życie? Stany Zjednoczone borykają się z problemem nielegalnej emigracji – mówi się o 50 tysiącach osób rocznie. Mimo wzmacniania granic z Meksykiem, nie udaje się zatrzymać ludzi, którzy z narażeniem życia uciekają do normalności.

Islandia, Szwecja, Belgia… A gdzie książki o najbardziej popularnym celu polskiej emigracji – Wyspach Brytyjskich? Sama jestem zaskoczona faktem, że do tej pory się z nimi nie zetknęłam. Czyżby ich czas jeszcze nie nadszedł? A może lada chwila już nastąpi? Warto także pamiętać o innych krajach europejskich oraz Stanach Zjednoczonych, gdzie polonia tworzy liczną grupę. Drodzy Rodzice, jeśli planujecie z rodziną dłuższy wyjazd za granicę, pamiętajcie, że nie jesteście sami. Dobra literatura zawsze przyjdzie wam z pomocą!

Agata Hołubowska

(Dodano: 2015-06-01)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz