„Lulaki, Pan Czekoladka i przedszkole, czyli ważne sprawy małych ludzi” – recenzja książki

Z bohaterem takiej książki pewnie wielu maluchów z łatwością może się utożsamić. Bo mały Hubert opowiada w niej swój dzień, jaki spędził w przedszkolu. Oczywiście najtrudniej jest do niego rano wstać. A potem to już wszystko idzie jak z płatka! Najważniejsze, by wszędzie towarzyszył Pan Czekoladka – pluszowy kotek, najwierniejszy i nieodłączny przyjaciel. Razem idzie się raźniej, nawet gdy trzeba na długie godziny zostawić mamę, tatę i brata. W przedszkolu już czekają ulubieni koledzy i zabawki. W tym miejscu wszystko ma swój porządek i czas: posiłki o stałych porach, leżakowanie (hmmm, jakie to dziwne, że można zasnąć nawet wtedy, gdy mamy i Lulaków nie ma w pobliżu!), czytanie bajki i wreszcie – rzecz najciekawsza – wyjście do ogródka, w którym każdy ma swoje ulubione zajęcie! Hubert najbardziej lubi bawić się w piaskownicy, w nieskończoność może przesypywać piasek i budować z niego babki. Czasem wydarza się coś nietypowego: do przedszkola przyjeżdża teatr z przedstawieniem o dwóch misiach, z których mały jest bardzo śmieszny, bo ciągle coś gubi. Przedszkole jest fajne, ale gdy przychodzą po Huberta tata i brat Kuba, to najważniejsze jest to, by jak najszybciej wrócić do domu! A tam czekają znajome zabawki i ulubiona kąpiel, która jest zawsze za krótka; no i wreszcie błękitna poduszka i Lulaki, które zawsze pomagają w zasypianiu. Jak dobrze być w domu, w swoim łóżeczku…

Czyż nie jest to opis „typowego dnia przedszkolaka”, jego porządku i sposobu myślenia brzdąca? Już sobie wyobrażam te z zasłuchania otwarte buzie i potakujące kiwanie małych głów. Przedszkolaki świetnie będą rozumiały rozterki i przygody Huberta, a dzieci, które do przedszkola nie chodzą, będą mogły się dowiedzieć, jak tam jest.

Książka została bardzo ładnie zilustrowana przez Anetę Kreślę-Moch, która ma już na swoim koncie wiele zobrazowanych dzieł. Najsympatyczniejszą postacią jest Pan Czekoladka, ale ilustratorce udało się również ciekawie przedstawić tajemnicze Lulaki. W obrazkach nie ma przeładowania, są przyjemne dla oka i mają łagodną kolorystykę. Z łatwością można im dopowiadać „ciąg dalszy” i rozmawiać o nich z dziećmi. Zachęcam zatem do wspólnej lektury!

Agata Hołubowska

lulaki
Lulaki, Pan Czekoladka i przedszkole, czyli ważne sprawy małych ludzi
Beata Ostrowicka
il. Aneta Krella-Moch
wyd. Literatura, 2005
wiek: 3+

(Data publikacji: 2010-05-09)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz