„Moje – nie moje” – recenzja książki

„Moje – nie moje” to mądra i ciekawie zilustrowana bajka. Prosta treść kryje w sobie niezwykłą głębię. Na polanie pojawia się nieznanego pochodzenia jajo, a że było nietypowe i bardzo urokliwe – złote w srebrzyste kwiatki, aspiracje do jego posiadania mieli wszyscy mieszkańcy lasu. Lasu nie byle jakiego, skoro zamieszkiwanego zarówno przez dobrze nam znane środkowoeuropejskie zwierzęta (m. in. wróble, sroki, bociana, mrówki, pszczoły), jak i bardziej egzotyczne: węża boa, strusia, krokodyla czy kangura. Spór o to, czyje jest Ono trwałby pewnie długo, gdyby nie kangur, który rozsądził go, zarządzając, by każdy przez jeden dzień opiekował się jajem. Wszyscy ochoczo podjęli nowe zadanie i każdy na zmianę stawał się „mamą” lub „tatą”. Problem pojawił się w momencie, gdy z tego mieniącego się złoto-srebrno jaja-skarbu wykluł się brzydki, krzywonogi i krzywodzioby pisklak. Co się takiego stało, że wszyscy w jednej chwili uciekli? Nagle żadne zwierzę nie chciało przyznać się do tego, co ukazało się wszystkim na zielonej polanie. Dopóki jajo kryło w sobie słodką tajemnicę i było zapowiedzią czegoś pięknego, dopóty było obiektem pożądania. Jednak jego zawartość zawiodła wszystkich. Przy burym pisklęciu został jedynie kangur. On nie oceniał, nie wybrzydzał. Po prostu zaakceptował nowego mieszkańca lasu takim, jaki był. Rozpoczęli wspólne życie, a kangur miał tę uciechę, że ptak codziennie pięknie mu śpiewał. Ech, pozazdrościli tych melodii i pożałowali swych pochopnych decyzji wszyscy, którzy niby to przypadkiem zjawili się o świcie na polanie, by posłuchać cudnych treli. Ale na to trzeba być mądrym kangurem, by zobaczyć piękno tam, gdzie inni go nie dostrzegają. By przyjmować stworzenia takimi, jakimi są i obdarzać je miłością i zaufaniem. Autorka książki, Liliana Bardijewska, na „stronie z autografem” pisze: „Każdy ma swojego Kangura. Ale też każdy może być Kangurem…”. Uświadommy to dzieciom. Niech się dowiedzą, jakie to ważne.

Pastelowe, barwne ilustracje Krystyny Lipki-Sztarbałło bywają bardzo intrygujące. „Bywają”, ponieważ tylko niektóre z nich są fragmentaryczne, są wycinkami kadru. Ale bywają i takie całkiem dosłowne. Moja ulubiona strona to ta, na której widnieje 16 obrazków, zaś na każdym inne zwierzę opiekujące się jajkiem. A są to zwierzęta „z charakterem”. Warto się im poprzyglądać trochę dłużej…

Agata Hołubowska

moje

Moje – nie moje
Liliana Bardijewska
il. Krystyna Lipka-Sztarbałło
wyd. EZOP Agencja Edytorska, 2004
wiek: 3+

(Data publikacji: 2010-05-15)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz