O kupach, cipkach i siusiakach, czyli o fizjologii i seksualności w książkach dla dzieci

Niedawno rozpętała się dyskusja na temat książki dla młodzieży „Duża książka o aborcji”. Przełamywanie przez autorów tabu, jakim jest aborcja, spotkało się z protestem czytelników, w efekcie którego w Empikach książka została przeniesiona do działu dla dorosłych. Czy jest to jednak pierwsza książka dla dzieci lub młodzieży, która wzbudziła takie oburzenie? Przyjrzyjmy się kontrowersyjnym publikacjom adresowanym do dzieci.

Wydawać by się mogło, że temat seksu i antykoncepcji w książkach dla młodego czytelnika pojawiać się nie będzie. Z drugiej zaś strony, w końcu trzeba go poruszyć, a szkoła i prowadzone, często nieudolnie, zajęcia z „wychowania do życia w rodzinie”, nie pomagają. Stąd też pojawił się pomysł na stworzenie „Wielkiej Księgi siusiaków” (o wzwodach, rozmiarach, higienie) czy „Wielkiej Księgi Cipek”.

Emma: Próbowałam się masturbować, ale to nic szczególnego. Może staje się przyjemniejsze, kiedy jest się starszym. A tak w ogóle, to człowiek masturbuje się po to, żeby mieć orgazm.
„Wielka Księga Cipek”

Wielka księga cipek

„Brandzlować się” to inaczej „onanizować się”. Chłopak, który się onanizuje, chwyta siusiaka i przesuwa dłonią w górę i w dół, ściągając i naciągając napletek. W wyniku pieszczenia siusiaka dochodzi do orgazmu albo, inaczej mówiąc, wytrysku.
„Wielka Księga Siusiaków”

Wielka księga siusiaków

Nie dziwne, że takie fragmenty zszokowały i wprawiły w osłupienie wielu rodziców. Podobnie było z książką „Z Tango jest nas troje”, opowiadającą o homoseksualnych pingwinach, które „adoptowały” odrzucone jajko i wychowały małą pingwinkę Tango, żyjąc jak rodzina. Sprawa mogłaby wydawać się bulwersująca, gdyby nie to, że… jest to prawdziwa historia pingwinów z nowojorskiego ZOO!

Jajko rozpadło się, a ze środka wygramoliło się pisklątko Roya i Silo! To była maleńka pingwinka pokryta białym puchem, z zabawnym dzióbkiem. Roy i Silo zostali ojcami!
Nazwiemy ją Tango – zadecydował pan Gramzay. – Bo tango można tańczyć tylko w parze.

Z Tango jest nas troje

Każdy rodzic wychowujący dzieci liczy się z tym, że kiedyś padnie pytanie o to, skąd się wzięły. O tym, jak nieadekwatne do obecnych realiów są bajki o bocianie i kapuście, opowiada książka „Mama zniosła jajko!”. Opisuje sytuację, w której to dzieci tłumaczą rodzicom, skąd się bierze potomstwo. Kontrowersyjne w tym wypadku mogą być przede wszystkim ilustracje, na których zobaczymy nagryzmolonych przez dzieci rodziców, uprawiających seks w różnych pozycjach.

Udolnie bądź też nieudolnie – o pewnych rzeczach z dziećmi rozmawiać trzeba. Jednak prócz tematów „delikatnych”, są i takie, które, będąc elementem życia codziennego, w książkach prezentują się różnie. Tak jest na przykład z… kupą. Właśnie tak – co ciekawe, okazuje się, że takich książek jest całkiem sporo. „Kupa”, „O małym krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobił na głowę”, czy „Kupa kupa kupa”… to jedynie 3 tytuły.

Każdy rodzic opiekujący się niemowlęciem mógł przechodzić przez to, z czym musi zmierzyć się Tata Nikki – bohater książki „Kupa kupa kupa”. Urocza i pozornie niewinna Nikki nie chce zrobić kupy, aż do 17 dni. Cała fabuła książki to rozmowa Nikki z tatą właśnie o kupie, a raczej jej braku, aż do… święta kupy.

To nie jest zwykłe zrobienie kupy, o nie. To prawdziwe święto kupy, to światowy kupowy rekord, to kupa wszystkich kup. Tata krzyczy „Uwaga na prześcieradło Kenzo!” i już biegnie z pieluszką, ale zatrzymuje go pocisk wystrzelony z pupy Nikki!

Kupa

Intrygująca wydaje się również książka „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę”. Podobnie jednak jak w przypadku książki „Kupa kupa kupa”, w opowiadaniu nie znajdziemy nic, co mogłoby wykraczać poza temat wspomniany w tytule. Po długich poszukiwaniach, w trakcie których krecik poznał chyba wszystkie możliwe rodzaje kup zwierząt w zagrodzie, odkrył winowajcę i odwdzięczył mu się tym samym…

Mały kret niczym błyskawica wspiął się na budę Jana Henryka… i – bęc – malutka czarna kiełbaska wylądowała na psiej głowie.

O małym krecie

Zapewne lista kontrowersyjnych książek jest dużo dłuższa. Niektóre szokują aby uczyć, inne wydają się szokować… jedynie, aby szokować. Skłania do refleksji fakt, że wiele z nich znajduje się na liście bestsellerów… Najwyraźniej niektórzy rodzice lubią kontrowersyjne tematy, ale czy dzieci też?

Alicja Nowaczyk

(Dodano: 2011-10-28)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz