„Gdybym nie zrobiła z taty astronauty” – recenzja książki

Tilda chodzi do trzeciej klasy, jest Szwedką, mieszka tylko z mamą, a tatę widuje bardzo rzadko. Trudno jej się przyznać przed rówieśnikami, że wychowuje się w niepełnej rodzinie. I tutaj zaczynają się wszystkie problemy i przygody Tildy, a dla młodych czytelników – bardzo wciągająca lektura.

Wszystko przez to, że dziewczynka nawet nie wie, gdzie pracuje jej tata. Najpierw wymyśla, że jest cyrkowcem, potem – że astronautą. Tylko jak to udowodnić całej klasie? Gdyby tak chociaż mieć zdjęcie… Na fotkę wyciętą z gazety nikt się nie nabierze, ale na prawdziwe zdjęcie astronauty…? (Nic nie szkodzi, że radzieckiego). Taki jest początek powieści „Gdybym nie zrobiła z taty astronauty” autorstwa Ingelin Angerborn, będącej kontynuacją „Gdybym nie pomyliła psów”.

A później? Intryga za intrygą i ciągłe komplikowanie sobie życia. Ach, ta Tilda! Gdyby tylko potrafiła mówić prawdę i nie miała tak bujnej wyobraźni! Ale ma. Mało tego, każde niewinne kłamstewko czy wydarzenie powoduje następne, a to kolejne itd. W tej książce, jak w mało której, wyróżniony jest ciąg przyczynowo-skutkowy (wyrażony w każdym rozdziale, zaczynającym się od słów: „Gdybym nie…, to bym… Ale…”), co daje mocno do myślenia. Jest także dobitną przestrogą, że kłamać nie warto. Bo jedno kłamstwo rodzi drugie, a wyplątać się z takiej pogmatwanej sytuacji jest bardzo trudno.

Poza tym Tilda jest zwyczajną dziewczynką. Ma przyjaciółkę Julię, z którą kłótnię bardzo mocno przeżywa; ma chłopaka Axla, który darzy ją ogromnym uczuciem i szacunkiem bez względu na okoliczności; kocha psy, ale nie może mieć prawdziwego, gdyż jej mama ma alergię na sierść, za to jest posiadaczką kolekcji stu dwudziestu pluszowych psów; ma mamę, która ciągle chce się przeprowadzać, czego Tilda nie znosi. Aż do pewnego dnia. Bo gdyby Tilda nie zrobiła z taty astronauty, jej mama nie spotkałaby pewnego pana…

Autorka w tej historii położyła silny nacisk nie tylko na konsekwencje nieprzemyślanych działań zwariowanej bohaterki, ale także na fakt, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, a my nie mamy na nie żadnego wpływu. Tilda sama nie wie, czy za splot wydarzeń odpowiedzialny jest Bóg, choć w Niego nie wierzy (mówi nawet, że Go nie ma), Los, czy po prostu przypadek. Odpowiedzi nie uzyskuje. Także my sami jej w książce nie znajdziemy, bo też taka, jak sądzę, nie istnieje…

Książkę zilustrowała Magda Chodorowska, a jej rysunki, wykonane ołówkiem, wyglądają jak kartki wyrwane z młodzieńczego szkicownika – nie ujmując oczywiście niczego artystce, gdyż w tym przypadku uważam to za zaletę. Jako że głównie o tekst tu chodzi, neutralne obrazki są jak najbardziej na miejscu. A książkę doceniam przede wszystkim za pokaźną dawkę dobrego humoru!

Agata Hołubowska

gdybym
Gdybym nie zrobiła z taty astronauty
Ingelin Angerborn
il. Magda Chodorowska
przeł. Katarzyna Ottosson
wyd. Zakamarki, 2010
wiek: 7+

(Data publikacji: 2010-07-05)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz