„Zuzanka z pistacjowego domu” – recenzja książki

W ostatnim czasie wpadło mi w ręce kilka książek dla młodzieży, których bohaterowie (a właściwie bohaterki) wychowują się w niepełnych rodzinach. Najczęściej z mamami oczywiście. Dzieci muszą sobie radzić nie tylko z pewnym brakiem, jakim może być niewątpliwie zachwiane bezpieczeństwo i zbyt odległy (jeśli w ogóle) ojciec, ale także z nadmiarem, jakim jest na przykład nowa rodzina taty czy narzeczony mamy. I co ciekawe, w tych książkach obraz ten jest niejednokrotnie pozytywny! Jednak nigdzie nie jest on aż tak optymistyczny jak w książce Barbary Gawryluk „Zuzanka z pistacjowego domu”.

Chociaż Zuzanka wychowuje się w rozbitej rodzinie, jest otoczona takim ogromem miłości, że można jej tylko zazdrościć. Sama cieszy się z faktu, że ma dwa domy i młodszego braciszka, który ma inną mamę. Ją też Zuzanka bardzo lubi. Koleżanki z klasy nie mają tak dobrze jak ona. W oczach dziewczynki to świat dorosłych jest wielce skomplikowany i dziwaczny. Ona jest poukładana, wie czego chce, co lubi, a czego nie. Potrafi dostrzec wady dorosłych i trafnie je ocenić. Wobec jej uporządkowania, matka Marylka, ciągle szukająca całych rajstop, wiecznie niedotrzymująca słowa i spóźniająca się, wydaje się być postacią rodem ze świata chaosu. Na szczęście Zuzanka ma wspaniałego tatę, który zawsze o niej pamięta (nie dziwi więc fakt, że się rozstał z mamą – tak bardzo się różnią), zabiera ją na wycieczki i wakacje; najukochańszą babcię na świecie, która nie tylko pysznie gotuje i piecze, ale potrafi nawet wspinać się po skałach; oraz przesympatyczną opiekunkę, z którą można robić to, na co ma się akurat ochotę. Do tego dwie bardzo ważne przyjaciółki i nowego kolegę o wietnamskich korzeniach, który jest bardzo nieśmiałym, wrażliwym i inteligentnym chłopcem.

Rzecz dzieje się w Krakowie z Kopcem Kościuszki, Plantami i Wieżą Mariacką w tle. Szkoła i szalenie nudne zajęcia w świetlicy przedstawione są bardzo realnie. Przypominają się dawne czasy… Autorka używa prostych zdań, w sam raz na miarę ośmiolatki. Książka nie pozbawiona jest poczucia humoru, ciepła i kilku dobrych rad. Świetnie się ją czyta! Do tego ilustracje Małgorzaty Flis: obwiedzione czarnym konturem, wypełnione akwarelami mają w sobie lekkość i pewną nonszalanckość. Nie za dużo, nie za kolorowo, tak w sam raz. Przedstawiają prawie wszystkie postaci pojawiające się w tekście. Szczerze polecam tę książkę. Nie tylko dzieciom z rozbitych rodzin. Jest tak sympatyczna, że warto, by przeczytało ją jak najwięcej osób.

Agata Hołubowska

nasza ocena: 5
zuza
Zuzanka z pistacjowego domu
Barbara Gawryluk
il. Małgorzata Flis
wyd. Literatura, 2009
wiek: 7+

(Dodano: 2010-11-15)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz