„Detektyw Kefirek i pierwszy trup” – recenzja książki

Znów dałam się wciągnąć w akcję! Tym razem sprawa jest niebagatelna: najpierw nieznani sprawcy włamali się do domu wróżki Kasandry. Potem w całej dzielnicy o czwartej nad ranem rozwyły się alarmy, a później pojawił się… trup.

Ciało Oliwera Pyzy znaleziono w jego domu, na korytarzu, tuż przy włączniku alarmu. A że umarł w tę samą noc, w którą wróżka zorganizowała zbiorowe wycie alarmów (chcąc wymusić na agencji ochrony obniżenie kosztów abonamentu), podejrzenie o współudział w morderstwie padło na nią. Na szczęście pani Kasandra jest sąsiadką Teosia Kefirka – początkującego detektywa, który nie przepuści okazji, by rozwiązać kolejną zagadkę (pierwszą rozwiązał w tomie „Detektyw Kefirek na tropie kościotrupa”).

Do sprawy zabiera się z pełną powagą i z pomocą swego przyjaciela Dominika, który ma nieprzeciętny dar logicznego myślenia i kojarzenia faktów (niezbędne w pracy detektywistycznej). Na właściwy trop naprowadziły chłopców… psie kupy! Uuughhh, śmierdząca sprawa! Ale nawet od takich detali koledzy mają eksperta – to młodszy brat Teosia, Zachariasz zwany Młodszym, i jego kolega Bartuś pasjonują się psami i ich odchodami. Po zapachu potrafią rozpoznać, jakie zwierzę zostawiło po sobie ślad. W akcji bierze udział także Karolina – prymuska z klasy starszych chłopców, która również świetnie dedukuje i nie boi się spotkania z przestępcami. Tak, tak, bo dzieciaki nieoczekiwanie trafiają na rywalizację dwóch gangów w walce o spore pieniądze. Ostatecznie zagadka zostaje rozwiązana, a wnioski dzieci bardzo przydają się policji w rozwikłaniu łamigłówki.

Książka „Detektyw Kefirek i pierwszy trup” jest tak napchana szczegółami, przygodami, poszlakami i różnymi interpretacjami wydarzeń, że nie sposób w pełni oddać jej treść w kilku zdaniach. Zresztą, nie mam nawet takiego zamiaru. Autorka, Małgorzata Strękowska-Zaremba, bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika po nitce do kłębka, celowo wiążąc od czasu do czasu supły po to, by urozmaicić akcję powieści i zmusić do własnych dedukcji, a ostatecznie całość wyprostować i zwinąć kłębek w zgrabną kulkę. Ta „kulka” zachęca do tego, by sięgnąć po inne książki tejże pisarki, niejednokrotnie już nagradzanej. Książka o detektywie Kefirku trzyma w napięciu do ostatniej strony, działa na wyobraźnię, ale nie straszy zupełnie. Tu nawet trup i cmentarz nocną porą nie są straszne. Za to znajdzie się sporo zabawnych gier słownych i sytuacji.

Oprócz zagadki kryminalistycznej jest jeszcze jeden wątek: otóż Młodszy chce mieć psa. Jego rodzice, zainspirowani książką („Rózgą” Grzegorza Kasdepke, jak sądzę), postanawiają wystawić go na próbę i każą opiekować się wyobrażeniem czworonoga. Kupują smycz i pilnują, by chłopiec wyprowadzał ją na spacer. Choć przedszkolak nie przechodzi próby, to jednak rodzice uświadamiają sobie, że ich metody wychowawcze nie zawsze zdają egzamin. Ta powieść jest więc także lekcją dla starszych czytelników. Szczerze polecam! I już proponuję zająć sobie kolejkę po książkę, bo kto pierwszy ją złapie, ten szybko nie puści!

Agata Hołubowska

nasza ocena: 5
trup
Detektyw Kefirek i pierwszy trup
Małgorzata Strękowska-Zaremba
il. Olga Reszelska
wyd. W.A.B., Warszawa 2011
wiek: 9+

(Dodano: 2011-01-28)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz