„Ciekawski George” – recenzja książki

Czy literatura dziecięca szybko się starzeje? Dzieci wciąż przecież kochają „Lokomotywę”, chociaż parowozy od dawna nie ciągną już pociągów i „Małpę w kąpieli” mimo językowych anachronizmów. Najszybciej, zdaje się, dezaktualizują się aspekty wychowawcze i nie mówię tu o treści, a o metodzie.

Który rodzic przy zdrowych zmysłach straszyłby dziś kilkulatka, że pójdzie do więzienia, jeśli nieopatrznie zadzwoni po straż pożarną? A to właśnie przydarzyło się małej, wszędobylskiej małpce o imieniu George, która trafiła z dżungli do wielkiego miasta.

Opowieść o George’u należy w Stanach Zjednoczonych do kanonu literatury dziecięcej, jednak zanim ją opublikowano (w 1941 r.), a następnie sprzedano w milionach egzemplarzy, jej losy były dość interesujące i niepewne. Autorzy, niemieccy Żydzi Hans Augusto Rey i Margaret Rey, wywieźli rękopis „Ciekawskiego George’a” z Paryża na rowerach, zaledwie kilka godzin przed zajęciem miasta przez nazistów. Do dziś, oprócz klasycznego, siedmiotomowego cyklu stworzonego wspólnie przez małżeństwo Rey’ów, wesołemu, brązowemu stworzonku poświęcono dwie inne serie książkowe, animowane seriale oraz grę komputerową. Książka odegrała nawet rolę w filmie o Forrescie Gumpie – w pierwszej scenie tytułowy bohater właśnie do niej wkłada piórko, które wylądowało u jego stóp.

Możemy zatem śmiało mówić o historii kultowej i powszechnie znanej, na miarę naszego Koziołka Matołka. W Polsce dzieci miały już zresztą okazję poznać George’a dzięki serialowi. Teraz Wydawnictwo Modo przybliża nam klasyczną wersję książki.

Niewątpliwie jej zaletą są ilustracje. Barwne, niewymyślne, ale pełne wdzięku i realiów sprzed ponad półwiecza obrazki, nie tyle uzupełniają treść opowiadania, ile je współtworzą. Dzięki takiej konstrukcji, książka jest bardzo łatwa w odbiorze dla dzieci, zarówno najmłodszych, jak i tych trochę starszych, które bez problemu będą mogły przeczytać ją same. Dobre wrażenie wizualnie psuje niestety miękka okładka i nieszczególnej jakości papier.

Akcja toczy się wartko i nie jest przesadnie skomplikowana, młodzi czytelnicy z pewnością nie zdążą się znużyć, ale w rodzicach może wywołać mieszane uczucia. Już sam pomysł złapania do worka afrykańskiej małpki i przewiezienia jej do zoo wydaje się zbyt dużego kalibru, jak na beztroską z założenia, pozbawioną głębszej refleksji opowiastkę przygodową. Dodajmy jeszcze do tego, że sympatyczne zwierzątko ma w zwyczaju palić fajkę. Albo wspomniane już niefortunne spotkanie ze strażakami – oczywiście, wszystko można tłumaczyć innymi realiami czasowymi, ale motyw więzienia musiał być absurdalny chyba nawet w latach 40. ubiegłego wieku.

Jestem jednak zmuszona zapomnieć o wielu krytycznych uwagach o „Ciekawskim George’u” i przyznać książce wyższą ocenę, niż początkowo zamierzałam – dziecko słuchało i oglądało z fascynacją, a gdy skończyliśmy lekturę, zażyczyło sobie, żeby przeczytać jeszcze raz. Może to efekt prostej akcji? Może to te ładne ilustracje? A może my rodzice jesteśmy czasem przewrażliwieni?

Elżbieta Czarnecka
polonistka, slawistka, mama Stasia

nasza ocena: 3
ciekawski
Ciekawski George
H. A. Rey
przeł. Anna Kozanecka
wyd. Omni Modo, 2010
wiek: 4+

(Dodano: 2011-04-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz