„Malutka Czarownica” – recenzja spektaklu

„Czy są na świecie czarownice? A może to jest tylko mit?” – takie pytanie wyśpiewali aktorzy Teatru Animacji w pierwszej scenie spektaklu „Malutka czarownica”. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Oczywiście, że istnieją czarownice, i to właśnie przed nimi drżą ze strachu dzieci, przypominając sobie wszystkie bajki związane ze złymi wiedźmami w rolach głównych. Historia Malutkiej Czarownicy przywraca równowagę, oswaja lęki dziecka, pokazuje, iż istnieją też dobre sztuki magiczne i to one zwyciężają czarną magią.

Spektakl, choć nieporywający, to poprawny. Konsekwentnie, jak to w Teatrze Animacji, aktorzy są cieniami lalek/bohaterów – animując je, jednocześnie sami odtwarzają role. Malutka Czarownica, choć 127-letnia, to jak na tę profesję, jeszcze bardzo młoda i niedoświadczona, jest właściwie małą dziewczynką, upartą i zadziorną. Chcąc dorównać starym ciotkom-czarownicom w magicznych sztukach, by na równi z nimi zatańczyć rytualny taniec na zlocie wiedźm, uczy się pilnie, studiuje tajemne księgi, praktykuje dobra magię, pomaga zlęknionym i biednym, a odpłaca figlami złym ludziom. Daje dobry przykład troskliwości i empatii dla ludzkiego nieszczęścia. Kompanem Malutkiej Czarownicy jest Kruk Abraksas, który udziela cennych wskazówek, czuwa nad jej rozwojem; temperując troszkę charakter, pomaga przejść ten trudny okres dojrzewania do swego powołania i jego zrozumienia.

Malutka czarownica

Bohaterka staje się w końcu dobrą czarownicą, pamięta wszystkie zaklęcia z milionowostronicowej księgi, a na jej korzyść świadczą przede wszystkim uczynki. Jednak jak się okazuje, starsze wiedźmy inaczej rozumieją znaczenie słów „dobra czarownica”. W ich mniemaniu dobra, to taka, która świetnie władając tajemną wiedzą magiczną, wykorzystuje ją przeciwko ludziom. Dziewczynce się to nie podoba, a dzięki ogromnej pracy włożonej w naukę, jest w stanie przezwyciężyć złe moce. Czy jej się to udaje? Dzieci, które znają książkę Otfrieda Preusslera, na podstawie której powstał spektakl, odgadną odpowiedź, pozostałe będą musiały czekać w niepewności, aż zobaczą spektakl.

A warto chociażby ze względu na ciekawą scenografię (Jacek Zagajewski) – ruchoma mini scena postawiona na środku właściwej sceny: teatr w teatrze. Kotary z wymalowanymi pejzażami leśnymi czy miejskim rynkiem – jako zmieniająca się sceneria, proste wykorzystanie mioteł, raz jako drzew, raz jako środków transportu. Również oprawa świetlna zasługuje na uznanie – zabawa światłocieniem, operowanie mrokiem pozwalającym zmieniać się płynnie scenografii czy wydobywać elementy spektaklu z głębi czerni – dając wrażenie prawdziwych sztuk magicznych. Muzyka (Robert Łuczak) z zabawnymi prostymi tekstami (Janusz Ryl-Krystianowski) piosenek stanowi ciekawą kompozycję całości, szkoda tylko, że w użycie wszedł playback, który niepotrzebnie burzy atmosferę lasu (chatka Małej Czarownicy znajduje się oczywiście w lesie) i opowieści z dreszczykiem.

Brawa również dla wykonawców, którzy dzielnie pokonywali kałuże wody na scenie, powstałe w niespodziewanych okolicznościach – gwałtowne oberwanie chmury nad samym centrum Poznania uczyniło wiele szkód, między innymi przeciekł dach Teatru Animacji. Szkoda, choć i to zostało dobrze ograne, w końcu Mała Czarownica ćwiczyła zaklęcie „Deszczu padaj, padaj deszczu!”.

Natalia Dolata

Malutka Czarownica
na motywach tekstu Otfrieda Preusslera
przekład: Hanna i Andrzej Ożogowscy
adaptacja: Katarzyna Grajewska
teksty piosenek: Janusz Ryl-Krystianowski
inscenizacja i reżyseria: Janusz Ryl-Krystianowski
scenografia: Jacek Zagajewski
muzyka: Robert Łuczak
choreografia: Władysław Janicki

premiera: 21.06.2009

obsada:
Marta Wesołowska (gościnnie)
Danuta Rej
Mariola Ryl-Krystianowska
Elżbieta Węgrzyn
Marek A. Cyris
Marcel Górnicki
Artur Romański
Marcin Ryl-Krystianowski

Teatr Animacji w Poznaniu
św. Marcin 80/92
Poznań
www.teatranimacji.pl

(Dodano: 2009-06-23)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz