„Momo” – recenzja spektaklu

Zawsze odczuwam pewien niepokój, gdy sięgam po książkę dla dzieci napisaną przez autora tworzącego zazwyczaj dla dorosłego czytelnika. To samo uczucie towarzyszy mi, kiedy wybieram się na spektakl dla młodych widzów, zrealizowany w teatrze, gdzie dziecięca widownia jest czymś wyjątkowym. Okazuje się, że pierwsze obawy są często uzasadnione, drugie zaś – coraz rzadziej.

Po nienajlepszych doświadczeniach, zebranych w ostatnim czasie w teatrach lalkowych, szłam na premierę „Momo” do Syreny z nadzieją, ale też z duszą na ramieniu. Nadzieją napawał fakt, iż Teatr zyskał ostatnio nowego dyrektora (była to pierwsza premiera za „rządów” Wojciecha Malajkata); że spektakl reżyserowała młoda, acz doświadczona (na koncie kilka spektakli w teatrach dramatycznych, a także jeden w warszawskim Guliwerze – „Słowik”) pani reżyser – Ewelina Pietrowiak. Bałam się jednak, że od kiedy przed dwoma laty zobaczyłam w Teatrze Dramatycznym „Pippi Pończoszankę” w reżyserii Agnieszki Glińskiej, żadne przedstawienie dla dzieci nie zrobi już na mnie takiego wrażenia. No i może aż takiego nie zrobiło, jednak wyszłam z teatru bardzo podbudowana. Z miłą świadomością, że są ludzie, którzy potrafią zaoferować młodej widowni spektakl mądry, intrygujący, świetnie zrealizowany, i – co dla mnie bardzo istotnie – ani nie infantylny, ani też nie taki, na którym dzieci reagują identycznie jak towarzyszący im dorośli, bo niewiele rozumieją.

„Momo, czyli osobliwa historia o złodziejach czasu i dziecku, które zwróciło ludziom skradziony im czas” to książka autorstwa Michaela Endego, niemieckiego pisarza, autora „Niekończącej się historii” czy przygód Kuby Guzika. Przedstawiona w Syrenie adaptacja jest bliska oryginału.

Momo

Tytułowa bohaterka pojawia się pewnego dnia w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, są dla siebie życzliwi, pomocni i razem spędzają czas. Momo, mimo że przybywa z nikąd i niczego nie ma, zostaje przyjęta przez społeczność z otwartymi ramionami. Nikomu nie przeszkadza dziecko mieszkające w ruinach teatru – wprost przeciwnie. Ludzie odnajdują w dziewczynce kogoś, kto potrafi słuchać, komu można się zwierzyć, powierzyć troski. I taka sielanka trwałaby pewnie jeszcze długo, gdyby któregoś razu nie zjawili się Szarzy Panowie, agenci Kasy Oszczędności Czasu. Szybko i niemal bezszelestnie zawładnęli umysłami i czasem mieszkańców, wpychając ich w tryb nieustannej gonitwy, której głównym mottem jest „mieć”. Jedynie Momo i jej stary przyjaciel – Beppo Zamiatacz Ulic – nie ulegli działaniom agentów. To, co dla Kasy Oszczędności Czasu jest największym zagrożeniem – dziecięca prostolinijność, szczerość i dobre serce – pozwoliły dziewczynce dotrzeć do Mistrza Hory, który znał sposób na wyzwolenie ludzi spod władzy Szarych Panów, i dokonać tego.

Akcja spektaklu toczy się w skromnej scenografii, złożonej głównie z drewnianych brył geometrycznych, które, ustawiane w różnych konfiguracjach, raz tworzą zrujnowany teatr, innym razem domy w miasteczku, jeszcze innym wysypisko śmieci, gdzie Beppo podsłuchuje rozmowę Szarych Panów. Ważny jest też potężny ekran, na którym zegary odmierzają czas, a Mistrz Hora (baśniowy władca czasu) wraz z Momo mogą podglądać poczynania agentów Kasy Oszczędności Czasu. Jednak ta prostota nie jest bynajmniej wadą – dzięki przejrzystości scenografii na pierwszy plan wysuwają się aktorzy, to co mają do przekazania, a także to, jak grają. A grają świetnie.

Na wielkie brawa zasługuje Marta Chodorowska – w tytułowej roli. Pasja i zaangażowanie, z jakimi aktorka wciela się w rolę dziecka sprawiają, że momentami widz (i to nie tylko ten młody) zastanawia się, czy aby na scenie nie szaleje mała dziewczynka – autentyczna i naturalna – raz zawstydzona (miętosić tak sukienkę potrafią tylko prawdziwe małe dziewczynki), innym razem odważna, ratująca świat. Od pierwszych chwil wzbudza ogromną sympatię i pozytywne uczucia.

Uczucia nieco mniej pozytywne, ale to zabieg celowy, wzbudzają natomiast odtwórcy ról Szarych Panów – a w zasadzie kreowane przez nich postacie. W zunifikowanych strojach, z twarzami ukrytymi w cieniu rond kapeluszy i nieodłącznymi cygarami w ustach, wyglądają naprawdę groźnie. Nic więc dziwnego, że co poniektóre dzieci (szczególnie te młodsze) podczas scen, gdy Szarzy Panowie naradzają się, jak unieszkodliwić Momo, chowały się w fotelach, zakrywały oczy i uszy. Mimo to na pewno dostrzegły (choć może nie są tego tak świadome jak dorośli widzowie), że cała obsada, bez wyjątków, została bardzo dobrze dobrana. Aktorzy pasują do odtwarzanych przez siebie ról, dzięki czemu nie ma nieprzyjemnego rozdźwięku i wrażenia, że w jednej scenie widzimy aktora, w innej zaś graną przez niego postać.

Jest jednak coś jeszcze, co zasługuje na szczególne podkreślenie. Twórcom spektaklu udało się zachować, a nawet uwypuklić przesłanie zawarte w powieści Endego. Doskonale przedstawili spotkanie dwóch światów – tego dziecięcego, nieskażonego, wewnętrznie wolnego i przepełnionego fantazją, beztroską – i tego dorosłego – schematycznego, podporządkowanego pieniądzowi i gonitwie za nim. Zrobili to bardzo sprytnie, bo nienachalnie, a zarazem na tyle dobitnie, iż zamysł autora dotarł do wszystkich – tych małych, a przede wszystkim tych dużych. „Ta bajka czegoś uczy” – powiedziała moja pięcioipółletnia córka, gdy wychodziłyśmy z teatru… Już ja dobrze wiem, czego powinnam się nauczyć.

Ewa Świerżewska
Fot. Teatr Syrena

Momo
Michael Ende
Przekład Teresa Jętkiewicz
Reżyseria Ewelina Pietrowiak
Adaptacja Franciszek Bartkowiak
Scenografia Ewelina Pietrowiak, Julia Skrzynecka
Kostiumy Julia Skrzynecka
Choreografia Mateusz Polit
Światło Mirosław Poznański
Animacje komputerowe Natalia Rajszys
Asystent reżysera Jacek Pluta
Sufler Renata Domagała
Inspicjent Piotr Witkowski

Występują:
Wojciech Billip, Gizela Bortel, Jacek Dzięgiel, Dorota Gorjainow, Andrzej Jurek, Hanna Kochańska, Michał Konarski, Beatrycze Łukaszewska, Marcin Piętowski, Jacek Pluta, Beata Romanowska, Jacek Zawada, Magdalena Turczeniewicz/ Beata Jankowska-Tzimas oraz gościnnie: Marta Chodorowska, Robert T. Majewski, Piotr Siejka, Jerzy Słonka.
Premiera 19 września 2009
Dla dzieci od 8. roku życia.
Teatr Syrena
Duża Scena
ul. Litewska 3
00-589 Warszawa

(Dodano: 2009-09-23)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz