„Alicja w Krainie Czarów” – recenzja spektaklu w ROMIE

Jeśli w dowolnym towarzystwie zapytamy, kto zna „Alicję w Krainie Czarów”, możemy mieć pewność, że zaraz otoczą nas wzniesione ku górze ręce młodsze i starsze. Nic dziwnego, bo opowieść Lewisa Carrolla obecna jest w kulturze od dawna i bardzo mocno – czy to w postaci tradycyjnych wydań książki, czy rozlicznych przeróbek, czy adaptacji filmowych i teatralnych.

Alicja w Krainie Czarów

Jeżeli jednak będziemy drążyć temat i próbować uzyskać odpowiedź na pytanie (może nieco naiwne): „Co autor miał na myśli?”, sprawy lekko się skomplikują. I to wcale nie dlatego, że ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem, nieuważnie słuchał czy przysypiał w kinie bądź w teatrze. Przygody Alicji są bowiem dość abstrakcyjne i nierealne, momentami balansują na krawędzi absurdu, tak że trudno je uchwycić, a jeszcze trudniej przełożyć na racjonalny język.

Wszystkie wyżej opisane cechy sprawiają, że każda adaptacja filmowa czy teatralna to nie lada wyzwanie. Mamy więc zazwyczaj do czynienia z bliższymi bądź dalszymi oryginałowi „wariacjami na temat”. I tylko od talentu scenarzysty (adaptatora) i reżysera zależy, co otrzymamy jako widzowie.

Jeśli takie właśnie kryterium zastosować, to należy uznać, że Cezary Domagała ma wielki talent. To, co wyczarował na scenie Teatru Roma, naprawdę robi wrażenie. Mnogość zdarzeń, dynamika, spójność, to cechy charakterystyczne musicalu „Alicja w Krainie Czarów”. Ale to tak naprawdę tylko preludium do tego, co nas czeka. Od pierwszej do ostatniej minuty otacza nas feeria barw i orgia dźwięków – śpiew i taniec są tak zaraźliwe, aż chciałoby się wejść na scenę, tańczyć i śpiewać. Jednak chyba największe wrażenie robią kostiumy – wielobarwne, oryginalne, nieco przerysowane, jak z szalonego snu. Ich kluczowym elementem są nakrycia głowy: raz wielkie głowy zwierząt – bardzo dosłowne i przekonujące; innym razem symboliczne kapelusiki, np. z karcianą konstrukcją.

Opis treści pominę, bo z jednej strony (teoretycznie) wszyscy wiedzą, o co chodzi, z drugiej zaś w tym wszystkim to tak naprawdę najmniej istotna sprawa. Z każdą minutą docierało do mnie, że nie ma co się zastanawiać, analizować treści czy szukać logiki – i dopiero w chwili, gdy dałam się porwać żywiołowi rządzącemu sceną, w pełni wczułam się w klimat przedstawienia.

Na scenie zobaczymy nie tylko profesjonalnych aktorów. W tytułowej roli reżyser obsadził kilkunastoletnie dziewczynki (występują cztery na zmianę – oczywiście w jednym przedstawieniu jedna) – wyjątkowo uzdolnione wokalnie i tanecznie, bardzo naturalne i przekonujące w tym, co robią. Pokuszę się o stwierdzenie, że przed nimi prawdziwa teatralna i musicalowa kariera.

„Alicja w Krainie Czarów” na Novej Scenie w Teatrze Roma to doskonała propozycja dla całej rodziny – grunt to nie analizować!

Ewa Świerżewska
ocena: 5

plakat

„Alicja w Krainie Czarów”, Teatr ROMA

Alicja w Krainie Czarów
Autor: Lewis Carroll
Adaptacja i reżyseria: Cezary Domagała
Na podstawie tłumaczenia Jolanty Kozak
Muzyka: Tomasz Bajerski
Aranżacja i kierownictwo muzyczne: Jakub Lubowicz
Scenografia i kostiumy: Katarzyna Borkowska
Choreografia: Paulina Andrzejewska
Przygotowanie wokalne: Lena Zuchniak
Występują:
Alicja – Magda Kusa/Klaudia Borejko/Karolina Puerto Cardozo/Maja Kwiatkowska
Papuga, Gąsienica, Królowa, Król Kier: Anna Sroka-Hryń/Karolina Michalik
Kaczka, Kucharka, Suseł, Dama Karo: Izabela Bujniewicz/Weronika Bochat
Dodo, Księżna, Zając: Monika Bestecka/Marta Wiejak
Królik, Żabolokaj, Szkot: Wiktor Korzeniowski/Janusz Kruciński
Biluś, Kot, Żółw, Walet Kier: Konrad Darocha/Paweł Stymiński
Mysz, Pafnucy, Rybolokaj, Kapelusznik, Gryf, Walet Karo: Grzegorz Pierczyński/Jacek Zawada
Scena Nova, Teatr Roma

Patronat portalu Qlturka.pl

(opublikowano 13.06.2015)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz