„Karlsson z Dachu” – recenzja filmu

Karlsson z Dachu jest postacią znaną, lubianą i przerabianą na wiele sposobów, prawie w równym stopniu co Pippi Pończoszanka. Są oczywiście książki, m.in. z rysunkami Ilon Wikland, w Polsce wydane przez wydawnictwo Nasza Księgarnia; są audiobooki, których nagrywaniem z pasją zajęła się Edyta Jungowska; powstał film fabularny, w Niemczech nawet spektakl lalkowy, jest wreszcie i film animowany, którego dystrybucji podjęła się firma SPI International Polska.

Książki Astrid Lindgren, tak samo jak obrazujące je ilustracje Ilon Wikland, pamięta się przez całe życie. Chyba mało jest w historii literatury tak dobrze zgranych duetów, mających za sobą tak wiele wspólnych dzieł. Gdy odkryłam więc film animowany stworzony na podstawie dokonań obu zacnych pań, nie mogłam mu się oprzeć. Pewne wietrzne i chmurne popołudnie z radością spędziliśmy rodzinnie przed ekranem.

Braciszek już za chwilę ma skończyć 8 lat i jedyne, o czym marzy, to posiadanie psa. Czuje się tak samotny, że tylko w czworonogu upatruje potencjalnego przyjaciela i towarzysza zabaw. Starsze rodzeństwo jest na tyle „dorosłe”, że nie chce się z maluchem bawić, rodzice mają swoje sprawy, a z najlepszym kolegą i koleżanką spotyka się właściwie tylko w szkole. I oto w najodpowiedniejszym momencie za oknem ostatniego piętra kamienicy, w której mieszka Braciszek, zjawia się Karlsson z Dachu – pulchny chłopiec ze śmigiełkiem na plecach. Od tej pory mały Braciszek na nudę już nie będzie narzekał.

Karlsson jest postacią niejednoznaczną. Dzieci będzie śmieszył, dorosłych może wręcz denerwować – jest z nim trochę tak, jak z Pippi anarchistką, która wymyka się wszelkim regułom „poprawnego życia”. Latający chłopak jest nienasyconym łakomczuchem, małym oszustem i „tumiwisistą”. Początkowo swoim zachowaniem szokuje nawet Braciszka. Mija trochę czasu, zanim zarówno widzowie (lub czytelnicy), jak i sam Braciszek, przyzwyczają się do jego figli. Najważniejsze staje się to, co dzięki niemu zyskuje samotny chłopiec: przyjaciela, obrońcę, możliwość spojrzenia z innej perspektywy (z lotu ptaka) na rodzinny Sztokholm.

Treść tej znakomitej powieści to jedno, a świetnie wykonana animacja, to drugie. Już pierwsze kadry mnie zachwyciły – Sztokholm ukazany z góry tak umiejętnie, że ma się poczucie, jakby film był stworzony w trójwymiarze. Podniebnym lotom towarzyszy przepiękna melodia (w wykonaniu orkiestry), którą skomponował Kjetil Bjerkestrand – norweski muzyk i kompozytor muzyki filmowej.

Animacja dopracowana jest w najmniejszych szczegółach – zarówno pierwszy plan, jak i dalsze. Założę się, że jeśli dobrze poszukać, to znajdzie się w Sztokholmie kamienice, nad którymi lata Karlsson. Charaktery postaci oddane są w ich fizjonomii – o to już zadbała Ilon Wikland. Od razu wiadomo, kto „swój”, a kto „wróg”. Stworzenie animacji do tej produkcji na pewno nie należało do łatwych zadań – wszak niecodziennie jest nam dane oglądać miasto od strony dachów jego budynków. Te kilka kadrów-wzorców trzeba było ożywić i zwielokrotnić. Uważam, że twórcom filmu udało się to genialnie.

Choć film powstał w 2002, można go jeszcze zdobyć. Do czego gorąco namawiam. 73 minuty rozrywki dla całej rodziny zapewnione.

Agata Hołubowska

Ocena: 5

Karlsson z dachu

Karlsson z Dachu DVD
Na podstawie powieści Astrid Lindgren i ilustracji Ilon Wikland
scenariusz i reżyseria: Vibeke Idsøe
muzyka: Kjetil Bjerkestrand
produkcja: Norwegia, Szwecja, 2002
czas: 73 minuty
dystrybutor: SPI International Polska

(Dodano: 2012-04-27)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz