„Pędzące ślimaki” – recenzja gry

Znany z popularnych planszówek „Pędzące żółwie” i „Pędzące jeże” niemiecki projektant gier planszowych, Reiner Knizia, po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Tym razem bohaterami „pędzącej serii” uczynił ślimaki. Prosta w formie gra angażuje graczy, wymagając od nich przemyślanej taktyki i umiejętności blefowania.

Utrzymana w jesiennej estetyce plansza po rozłożeniu zajmuje niewiele miejsca. Odpowiedzialny za grafikę Rolf Vogt postawił na prostotę. Gracze poruszają się drewnianymi, soczyście kolorowymi ślimakami po polach utworzonych z zielono-brązowych liści. Między nimi znajdują się dwa grzyby, dodatkowo punktowane podczas gry. Niezależnie od liczby graczy, w zabawie bierze udział pięć ślimaków. Każdy z graczy losuje ślimaki, którymi będzie grać, jednak nie ujawnia tego przeciwnikom. W trakcie gry uczestnicy mogą przemieszczać dowolne ślimaki. By je przesunąć, rzucają drewnianymi kostkami.

Po drodze gracze starają się jak najczęściej spychać przeciwników z liściowych pól i zajmować jak najwięcej punktowanych grzybów. Ponieważ nie wiadomo, którymi ślimakami grają przeciwnicy, do końca nie wiadomo również, kto zostanie zwycięzcą. Wynik może być sporą niespodzianką. Poza ślimakiem pierwszym na mecie, najwyżej punktowany jest także ten z ostatniego miejsca.

Przejrzyste zasady, estetyczna, dopracowana forma z drewnianymi elementami oraz przemyślana koncepcja samej gry sprawiają, że „Pędzące ślimaki” stają się jedną z ciekawszych propozycji wśród gier familijnych.
Anna Czarnowska-Łabędzka
ocena: 5

Pędzące ślimaki

Pędzące ślimaki
Reiner Knizia
Ilustracje: Rolf Vogt
Egmont
Wiek: 6+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz