„Tata miś” – recenzja gry

Tytułowy bohater gry według koncepcji Heinza Meistra próbuje doprowadzić pobrudzone farbą niedźwiadki przez lodowe kry do wanny. Wygrywa niedźwiadek, który dotrze do niej jako pierwszy. W trakcie niedźwiedziej wędrówki gracze mogą podejmować ryzyko albo wydłużać planszę z lodowej kry.

Nominowana do jednej z bardziej prestiżowych, branżowych nagród „Kinderspiel des Jahres” gra „Tata Miś” łączy w sobie ciekawą koncepcję z przyjemną wizualnie oprawą. Za planszę służy 13 kartonowych kafelków. Można je układać według własnej koncepcji, z zachowaniem ostatniego miejsca dla kafelka z wanną. Gracze poruszają się białymi drewnianymi pionkami w kształcie niedźwiedzi polarnych. Wcześniej rzucają sześcioma drewnianymi kostkami z namalowaną krą. Jednak kra widnieje jedynie na dwóch z sześciu ścianek kostki. Zgodnie z zasadą „push your luck”, po wyrzuceniu sześciu kostek gracz może nie trafić ani jednej kry, co spowoduje stanie w miejscu. Jeśli uda mu się wyrzucić np. 3 kry, przesuwa się o trzy pola do przodu, odkłada na bok kostki z krą i może zaryzykować kolejny rzut pozostałymi trzema. Jeśli jednak na żadnej z trzech następnych kostek nie wyrzuci kry, poprzedni ruch zostaje anulowany i niedźwiedź wraca na miejsce sprzed rzutu.

Grę ze starszymi dziećmi można wzbogacić o wariant wydłużający rozgrywkę. Jeśli za ostatnim misiem zostają jakieś kafle lodu, wówczas jeden z nich jest odkładany do pudełka, a pozostałe trafiają przed końcowy kafel z wanną.

Proste zasady sprawiają, że „Tata Miś” jest grą odpowiednią nawet dla cztero- czy pięciolatka. Podstawowy wariant każdej rozgrywki zajmuje maksymalnie kwadrans. Pomysłowym zabiegiem jest możliwość wydłużenia trasy wyścigu i całej rozgrywki do ok. 25 minut.

Anna Czarnowska-Łabędzka

Tata miś

Tata Miś. Hop z kry na krę
Autor: Heinz Meister
Ilustracje: Neuland ID, Markus Binz
Egmont 2016

wiek: 4+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz