„Chowańce. Tajemnica korony” – recenzja książki

„Tajemnice korony” są drugą powieścią z cyklu „Chowańce”, adresowanego do najmłodszych czytelników fantasy. Przygoda, zainicjowana w książce „Gwiazdy przeznaczenia”, kontynuowana jest gładko – zastajemy bohaterów niemal w tym samym miejscu i czasie, w których ich pozostawiliśmy.

Podobnie jak w przypadku tomu pierwszego, „Tajemnice korony” pełne są przygód, tym razem przeżywanych głównie przez same magiczne zwierzęta, czyli tytułowe chowańce. Zadanie odnalezienia tajemniczej korony zostanie powierzone tylko im, z pominięciem „zaufanych” – młodych ludzkich czarowników. Aldwyn, Skylar i Gilbert ruszają w podróż, która została przepowiedziana.

Na czym opiera się historia trojga chowańców? Ich rola i zdolności nie mają nic wspólnego z ukrywaniem się; etymologia nazwy związana jest raczej z wychowywaniem, a dokładniej – z byciem wychowankiem, chowaniem się u czyjegoś boku. Jeśli magiczne zwierzęta „chowają się” (w znaczeniu ukrywania), to wyłącznie w cieniu ludzkich czarodziejów, a nawet to dotyczy tylko przeszłości, bo w „Tajemnicach korony” chowańce wysuwają się na pierwszy plan. To one mogą wpłynąć na ocalenie, ale i upadek Bezkresji, ponieważ do chowańców zaliczają się nie tylko sympatyczne koty, ptaki i żaby, ale także czarne charaktery. Najgroźniejszym wrogiem wszystkich dobrych istot magicznych staje się… niepozorny zając. Wybór zwierzęcia jest więc nietypowy, młodszym czytelnikom zając kojarzy się raczej z lękliwością i słabością, niż ze zdradą i potęgą.

„Spisek Paksahary nabrał kształtów, kiedy przyjęła postać Loranelli, zamieniając się miejscami z królową. Z tronu Bezkresji powoli osłabiała ochronę królestwa, pozwalała upaść magicznym ogrodzeniom i chwiać się czarom rządzącym pogodą. Gdyby nie przepowiednia, ludzie i zwierzęta nie dowiedzieliby się o jej zdradliwym podstępie, aż byłoby za późno. Jednak trzy wirujące gwiazdy na niebie przepowiedziały, że troje młodych czarowników powstanie, pokona ją i ocali krainę. I choć na początku wszyscy myśleli, że będą to Dalton, Marianne i Jack, w rzeczywistości były to one, chowańce, którym przeznaczone było zostać bohaterami.”

Lektura wywołuje zaciekawienie i silne emocje, czasem zbliżając się do granicy horroru, ale jednak jej nie przekraczając. Pod tym względem „Tajemnice korony” działają na wyobraźnię i wrażliwość czytelnika mocniej niż tom pierwszy. Napięcie jest stopniowane, bohaterowie pokonują kolejne etapy podróży ku spełnieniu przepowiedni, coraz głębiej zanurzając się w mrok. Autorzy raz po raz wracają do początków historii, by czytelnik nie pominął żadnego szczegółu czy postaci. Zacytowane wyżej streszczenie „Gwiazd przeznaczenia”, uzupełnione o objaśnienie najważniejszych wydarzeń otwierających część drugą, następuje na 268 z 368 stron tejże. Zabieg ten może nieco dziwić, ale też ułatwia lekturę mniej doświadczonym i niezbyt uważnym czytelnikom.

Najważniejsza postać, kot Aldwyn, wpisuje się w schemat bohatera-wybrańca: zagubionego, stopniowo poznającego swoje szlachetne korzenie, szukającego przyczyn porzucenia, jakiego doświadczył w dzieciństwie. Jego moc rośnie wraz z wiarą w samego siebie oraz w dobre intencje (nieznanych mu) rodziców. Taka charakterystyka jest płynną kontynuacją portretu nakreślonego w pierwszym tomie serii, autorzy bowiem konsekwentnie prowadzą postać Aldwyna na ścieżki kociego Harrego Pottera. Do przygód słynnego nastoletniego czarodzieja nawiązują już podstawy fabuły „Tajemnic korony”: miejsce bohatera (i dwójki jego przyjaciół – gapy i mądrali) w przepowiedni oraz motyw podróży w czasie.

Słabą stroną książki jest warstwa językowa. Niestety, znaleźliśmy w niej wiele zawiłych zdań, niedociągnięć stylistycznych i składniowych, dużo wyrazów obcych niezrozumiałych dla siedmio-, a czasem i ośmiolatka. W wielu sformułowaniach odczuwa się przesadę, język polskiego przekładu bywa zbyt kwiecisty i patetyczny, a także na tyle niezgrabny, że niektóre zdania trudno przeczytać poprawnie. Czasem problemem okazuje się nawet zrozumienie sensu danego fragmentu.

„Ale byłby hipokrytą, gdyby oskarżył Skylar o mieszanie prywatnych interesów z misją, ponieważ ciągle jeszcze nie zajrzał do torby przyciśniętej do czarnego futra na piersi.”

Niedociągnięcia językowe obniżają moją ocenę „Tajemnic korony”, ponieważ utrudniają płynną lekturę i mogą zniechęcić młodego czytelnika do dłuższych narracji. Poprawność językowa powinna być, moim zdaniem, integralnym składnikiem dobrego pisarstwa, także tego adresowanego do dzieci.

Bożena Itoya
ocena: 4+

Chowańce_2

Tajemnice korony

Seria: Chowańce (tom 2)
Adam Jay Epstein i Andrew Jacobson
Przełożyła Ewa Wiąckowska
Ilustracje Peter Chan i Kei Acedera
Wydawnictwo IUVI
Kraków 2015
Wiek: 7+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz