„Zielony wędrowiec” – recenzja książki

Dzieci, którym dużo się czyta, szybciej zaczynają mówić, dłuższymi zdaniami i znają więcej słów. Te, które poznają tę książkę, będą znały ich jeszcze więcej.

Pewnego dnia szary stworek budzi się w dziwnym nastroju, nic go nie cieszy, a szary świat wokół niego przestaje mu się podobać. Rozpoczynając codzienną gimnastykę, nie podejrzewa nawet, że wyciągnięcie łapek przed siebie całkowicie zmieni jego życie. Okazuje się bowiem, że jego futerko ma inny kolor. Nie jest już szary, jak pozostali mieszkańcy Stworii, on od dzioba aż po sam koniuszek ogonka jest zielony! Zastanawia się, co też mogło spowodować tę nagłą zmianę, nie znajduje na to pytanie odpowiedzi, postanawia więc pójść nad rzekę i tam zmyć z siebie tę niespodziewaną zieleń. Kiedy jednak obserwuje w szarej rzece swoje szare odbicie, dochodzi do wniosku, że gdzieś musi istnieć zielona kraina, przez którą przepływa zielona rzeka, w której mógłby zobaczyć siebie w zieleni. Bez wahania wyrusza jej szukać. Choć nie jest to podróż łatwa, to niezwykle kolorowa. Stworek poznaje nowych przyjaciół, którzy są gotowi wiele poświęcić, żeby pomóc mu osiągnąć zamierzony cel. Nie będę zdradzać, czy się to udaje, ponieważ nie chcę odbierać czytelnikom przyjemności lektury, bo poznać tę książkę naprawdę warto.

„Zielony wędrowiec” to książka niezwykła. Napisana pięknym, niebanalnym i wysublimowanym językiem. Można ją czytać wieczorem, bo gwarantuje bardzo kolorowe sny. Można ją czytać rano, bo intensywne kolory, których tu nie brakuje, pobudzą wyobraźnię i zachęcą do kreatywnych zabaw. Warto sięgnąć po nią w domu, bo można ją czytać szeptem, zachwycając się każdym słowem. I warto ją czytać w parku albo na łące, żeby móc od razu odnaleźć w otaczającym nas świecie odcień różu, zieleni, czerwieni i pozostałych kolorów, które poznaje Stworek. I koniecznie trzeba ją czytać z dzieckiem na kolanach, bo ilustracje Emilii Dziubak są tak piękne, że oczarują każdego małego człowieka (a dorosły również będzie wzdychać z zachwytem, przewracając strony).

Książka urzeka starannością wydania, wszystko doskonale się uzupełnia. Niczego nie jest za dużo, niczego nie jest za mało. Chciałoby się tylko, żeby ta kolorowa przygoda trwała i trwała… Pewnie dlatego moja córka zaraz po tym, jak przeczytałyśmy ją po raz pierwszy, poprosiła, żebym przeczytała ją znowu, a potem powiedziała: „Mamusiu, czytaj ją cały czas, nawet kiedy będę spać”.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena: 5

Zielony wędrowiec

Zielony wędrowiec

Liliana Bardijewska
Ilustracje Emilia Dziubak
Wydawnictwo EZOP
Wiek 6+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz