„Miasto labiryntów” – recenzja książki

Kiedy próbuję sobie przypomnieć, co zajmowało mój wolny czas, kiedy byłam dzieckiem, to oprócz zabawy na podwórku lubiłam czytać książki, lubiłam również krzyżówki i zadania, w których należało zawiłymi drogami doprowadzić kogoś z punktu A do punktu B.

Dziś wiem, że te ostatnie to labirynty i, choć jestem starsza, nadal lubię je rozwiązywać. Zwłaszcza że kilkanaście lat temu trzeba było szukać ich w gazetach dla dzieci, a dziś na rynku wydawniczym dostępne są książki, w których umieszczono tylko labirynty!

Ba! Jest nawet miasto pełne labiryntów, wyróżnia je przede wszystkim wyjątkowo skomplikowany układ ulic. W tym mieście w labirynty układają się opony u wulkanizatora, listy na poczcie, cegły na elewacji budynku, nawet drzewa wyglądają tu jakby inaczej. Po tym mieście, „w którym zwierzęta mówią ludzkim językiem, a pory roku zmieniają się, jak chcą” oprowadza nas Jarek. Jest tutaj burmistrzem. Jarek dzieli się z czytelnikiem opowieściami o swoim mieście. Jednak opowieści to nie wszystko, bo na każdej stronie czai się labirynt. Najpierw trzeba przemieszczać się po dachówkach, żeby pomóc burmistrzowi zdjąć z dachu jego kota. W kolejnym zadaniu trzeba uratować mieszkanie Jarka przed zalaniem, bo wyszedł, ale zapomniał zakręcić kran! I tak przez kilkadziesiąt kolejnych stron. Na stacji benzynowej trzeba odszukać pistolet do dystrybutora, zanim będzie można napełnić bak. W punkcie naprawy elektroniki, odnaleźć kontakt w plątaninie kabli. W banku trzeba pomóc Januszowi złapać złodzieja. A w parku spacerować między skórkami bananów. Inne zadania prowadzą czytelnika, między innymi do cukierni, do przychodni lekarskiej, a nawet do portu! W każdym z nich czeka jakiś labirynt, który trzeba przejść. Każde miejsce to również niedługa opowieść burmistrza oraz innych mieszkańców miasta, którzy również potrzebują pomocy.

„Miasto labiryntów” to nie tylko książka z zadaniami, to również opowieść kryminalna, bo w mieście grasuje włamywacz. Kto przedrze się przez wszystkie labirynty, będzie miał okazję złapać złodzieja.

„Miasto labiryntów” to prawdziwa gratka dla miłośników zagadek i łamigłówek. Zadania wymagają skupienia, labirynty mają różny stopień skomplikowania, każdy znajdzie tu zadanie dla siebie. Niewątpliwym atutem są opisy, z których wyłania się ciekawa historia, dodatkowo umilająca rozwiązywanie zadań. Zachwycają również ilustracje, są kolorowe, zabawne i ciekawe, po prostu cieszą oko.

Kogo ucieszy ta książka? Chyba wszystkich: młodszych, starszych, tych, którzy akurat chorują i tych, którzy chcą odpocząć po zabawie na podwórku. Przydadzą się na plaży i w trakcie odpoczynku po górskiej wędrówce. Świetnie sprawdzą się w czasie długiej podróży, jest ich naprawdę dużo, więc z „Miastem labiryntów” żadna podróż nie będzie nudna!

Magdalena Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Miasto labiryntów

Miasto labiryntów
Tekst i ilustracje Jarosław Adam Kalinowski
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2016
Wiek 6+

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz