„Banany z cukru pudru” – recenzja książki

Dzieciom trudno dziś uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu w wielu domach nie było komputerów, a telefony komórkowe dostawali dopiero licealiści albo nawet studenci. Dziś jest zupełnie inaczej, żyjemy szybciej, dzieci rodzą się niemal z tabletem w ręce, a ich rodzice są obyci z większością nowinek technicznych, więc bez problemu udaje im się dotrzymać kroku swoim pociechom. A dziadkowie albo pradziadkowie? Ich młodość wyglądała zupełnie inaczej, żyli w czasach, o których najmłodsi nie wiedzą nic albo bardzo niewiele.

„Banany z cukru pudru” to pełna humoru, anegdot i archiwalnych zapisków opowieść o czasach, które minęły bezpowrotnie. To książka, którą powinno się czytać z dziadkami. Dlaczego? Żeby seniorzy mogli powspominać swoje dzieciństwo i młodość, a dzieci mogły te czasy poznać i zachwycić się nimi.

Wszystkie opowieści dotyczą niezwykłego miejsca – warszawskiej Sadyby. Znaleźć tu można fosę, fort, jeziorko i parki, kiedyś przejeżdżała tędy nawet kolejka wąskotorowa, a w okolicy pasły się krowy. Bohaterowie w swoich historiach wspominają czas zaraz po wojnie, kiedy próbowali ponownie skierować życie na dawne tory. Sąsiedzi odnajdywali zabawki dzieci, które zaginęły w wojennej zawierusze, przygotowywali posiłki z tego, co zostało w ich mieszkaniach i przede wszystkim tworzyli wspólnotę. Kiedy pogoda sprzyjała, dzieci spędzały czas na podwórku, jeździły na rowerach, razem z rodzicami chodziły na wycieczki do ogrodu zoologicznego. A zimą? Zimą wspólnie przygotowywali bożonarodzeniowe ozdoby, ubierali choinkę, na której paliły się prawdziwe świeczki, a kiedy przyszedł mróz i śnieg, jeździli na sankach i na łyżwach. Oczywiście chodzili do szkoły, a tam nie brakowało zabawnych wydarzeń, bo przecież uczniowie mimo pokoleniowej różnicy byli, są i będą tacy sami. Jeden z chłopców opisanych w „Bananach…” potrafił na przykład przeczytać całe wypracowanie z czystej kartki, dziewczynki emocjonowały się szkolnymi potańcówkami, a niemal wszyscy należeli do harcerstwa. W książce nie zabrakło również miejsca dla opisów wakacji sprzed kilkudziesięciu lat. Dzieci wyjeżdżały na kolonie i obozy harcerskie.

Czyli wszystko było prawie tak jak dzisiaj, a jednak trochę inaczej. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę. Przeczytać o dzieciństwie naszych dziadków i pradziadków, poznać ich radości i smutki. Zachwycić się zdjęciami z ich młodości, przeczytać, o czym pisali w swoich pamiętnikach i listach do rodziców z wakacji. A przede wszystkim dowiedzieć się jak naprawdę smakowały tytułowe Banany z cukru pudru!

Magdalena Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

okładka książki

„Banany z cukru pudru”, Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska, wyd. Oryginał

Banany z cukru pudru
Barbara Caillot Dubus i Aleksandra Karkowska
Oficyna Wydawnicza Oryginały, 2015
Wiek 6+
Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz