„Złotouste zero w zenicie” – recenzja książki

Autorska książka Marii Ekier to intrygujący i z pewnością niesztampowy alfabet. „Złotouste zero w zenicie” – na co wskazuje już sam tytuł – nie boi się wyrafinowanych, nieco już zapomnianych dziś i ułożonych w zgrabne limeryki słów, a także – niebanalnych, zaskakujących ilustracji.

Ale zacznijmy od początku. Bo przygoda z książką Marii Ekier zaczyna się już od okładki. Sztywna, kwadratowa, soczyście żółta oprawa z czarnym płóciennym grzbietem stanowi przedsmak wyrafinowanej zabawy wewnątrz. A tam – wyjątkowy mariaż słowa z obrazem. Każda strona zawiera jedną literę alfabetu – ubraną w finezyjny limeryk oraz jego obrazowy ekwiwalent – czasem ograniczony do jednego symbolu, innym razem – powiązany nicią zaskakujących skojarzeń.

To lektura przeznaczona dla starszych dzieci, które potrafią już bawić się słowami i docenić autorską kreatywność – zarówno w warstwie językowej gry słów, jak i wizualnej abstrakcji. Dla wielu z nich książka Marii Ekier będzie także możliwością poznania nowych, z rzadka dziś używanych, poetyckich słów (bladolicy, eteryczny, gołowąsy, łgarz, zamlaszczy…), a także wytrawnym ćwiczeniem języka: „Faun frywolny flirtował z Florą”, „Jedenaście jednoskrzydłych jętek”…Po tak wymownej lekturze poszczególne litery alfabetu pozostaną w głowie niezauważalnie.

„Złotouste zero w zenicie” zostało docenione przez jury konkursu PS IBBy w 2014 roku, zdobywając Główną Nagrodę Graficzną w kategorii Książka Obrazkowa.

Anna Czarnowska-Łabędzka
ocena: 5

okładka książki

„Złotouste zero w zenicie”, Maria Ekier, wyd. Hokus-Pokus

Złotouste zero w zenicie
Tekst i il. Maria Ekier
wyd. Hokus-Pokus, 2014
wiek: 7+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz