„Urodziny Alberta” – recenzja książki

Sympatycznego Alberta znają dzieci prawie na całym świecie, bo mimo, że to bohater szwedzkiej serii książek, jego literackie przygody przetłumaczone zostały do tej pory na trzydzieści języków. Znają go również, dzięki Wydawnictwu Zakamarki i tłumaczce Katarzynie Skalskiej, polskie dzieci. Opowieści o Albercie w polskiej serii jest już dość sporo, a tym razem chłopiec powraca do nas z pewnej okazji.

Albert świętuje swoje szóste urodziny i w sobotę będzie miał prawdziwe przyjęcie urodzinowe. Z odsieczą przyjeżdża ciocia Fela, która pomoże wszystko przygotować. Ciocia nie ma swoich dzieci i uwielbia naszego bohatera, ale chyba czasem przesadza. Postanawia zaprosić na przyjęcie całą zerówkę i od razu bierze sprawy w swoje ręce: „spisuje na kartkach wszystko, co trzeba kupić, upiec, przygotować oraz wszystko, w co się można bawić”. Albert oponuje nieśmiało, bo chciałby urodziny spędzić w gronie swoich przyjaciół, ale gdzie tam! Ciocia sprząta, znosi do domu kilogramy zakupów, piecze torty i ciasta, dekoruje otoczenie, słowem: zamienia się w perfekcyjną panią domu, w ogóle nie biorąc pod uwagę sugestii solenizanta. Przyjęcie okazuje się świetną, choć trochę hałaśliwą uroczystością, pełną słodkości i atrakcyjnych zabawą. Niestety, do czasu… Bo jak to w takim dużym gronie bywa, są tacy co się obrażają, nie chcą się bawić i psują wszystko. Albert cieszy się, kiedy przyjęcie się kończy. Okazuje się też, że zostało mnóstwo tortów i jedzenia. Co z tym zrobić? Hm, chłopiec ma swoje plany, które następnego dnia skutecznie realizuje…

Kolejna sympatyczna opowieść o przygodach zwyczajnego chłopca. Przy okazji, doskonała wskazówka dla dorosłych – czasem warto wsłuchać się w życzenia najmłodszych. Przyjęcie urodzinowe powinno być przyjemnością, a nie koniecznością i spełnianiem zachcianek dorosłych. Nadgorliwa ciocia chce dobrze, ale to niekoniecznie „dobrze” dla dziecka.

Książka, jak i pozostałe z serii, wydana jest w podobnym klimacie. Twarda okładka, ciekawa struktura papieru i świetne ilustracje autorki tekstu. Ilustracje są charakterystyczne i myślę, że już rozpoznawalne, szczególnie, jeśli chodzi o postaci bohaterów.

Po raz kolejny przekonałam, się, że polskie dzieci uwielbiają Alberta i zastanawiam się nad tym fenomenem. Myślę, że to dlatego, że Albert jest taki jak rówieśnicy na całym świecie, przeżywa takie same emocje, marzy o tych samych rzeczach, o jakich marzą wszystkie małe dzieci, tak samo psoci i się bawi, cieszy i złości.

Zapraszam więc na kolejną, fascynującą przygodę ze szwedzkim rówieśnikiem.

Iwona Pietrucha – nauczycielka w przedszkolu
ocena: 5

urodziny-alberta

Urodziny Alberta
tekst i il. Gunilla Bergstrom
przeł. Katarzyna Skalska
wyd. Zakamarki, 2016
wiek: 4+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz