„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” – recenzja książki

Październik 2016. Wyobrażając sobie nadchodzącą w Hogwarcie Noc Duchów, czytelnicy – mali i duzi – z wypiekami na twarzy oczekują dnia, w którym otworzą ponownie drzwi do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Perspektywa spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółmi: Harrym, Ronem i Hermioną, napawa radością.

I kiedy wreszcie przychodzi owa szczęśliwa chwila, a książka znajduje się już w niecierpliwych dłoniach, można po raz kolejny z dumą wygłosić: „Jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!”.

Miłośnicy przygód młodego czarodzieja z pewnością nie nazwą siebie mugolami. Tak długo wyczekiwana najnowsza książka o Harrym Potterze nie stanowi jednak typowej kontynuacji serii. Już sama jej forma – scenariusz dramatu przedstawianego na deskach londyńskiego teatru – sprawia, że „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” zdecydowanie różni się od reszty opowieści o losach uczniów Hogwartu. Zwrócić uwagę należy także na fakt, iż autorka bestsellerowej serii o Potterze nie jest twórczynią najnowszej książki – a przynajmniej nie jedyną. Za „Harry’ego Pottera i Przeklęte Dziecko” odpowiedzialni są, prócz J. K. Rowling, John Tiffany oraz Jack Thorne. Cała otoczka towarzysząca wydaniu opowieści o czarodzieju prowadzi do pytania: czy nowa książka zadowoli miłośników magicznego uniwersum, czy też okaże się nieudaną próbą powrotu do świetności, gdzie świat wykreowany przez angielską pisarkę zauroczył miliony młodych czytelników na całym świecie?

Akcja „Harry’ego Pottera i Przeklętego Dziecka” toczy się dziewiętnaście lat po bitwie o Hogwart. Nastolatek stał się mężczyzną, założył rodzinę z Ginny Weasley. Nie brak mu zajęć: pracuje w Ministerstwie Magii i opiekuje się z żoną dziećmi. Jego przyjaciele – Ron i Hermiona – prowadzą jako małżeństwo ustabilizowane życie i tworzą ciepły dom dla swoich pociech. Nadchodzi jednak czas, kiedy – niczym nocne koszmary – powracają dawne lęki, a cienie przeszłości wkradają się między bohaterów. Tym razem nie tylko trójka wspaniałych przyjaciół walczących od lat dziecięcych z siłami Voldemorta musi stawić czoła złu czającemu się za rogiem. Istotną, o ile nie najważniejszą rolę, odegrać musi młode pokolenie. Nazwisko nie zawsze stanowi gwarant uprzywilejowanej pozycji. Często staje się olbrzymim brzemieniem, z jakim zmagać musi się nie tylko Albus Potter, ale także syn Dracona Malfoya – Scorpius. Warto prześledzić, jak odnajdą się w nowej sytuacji, zarówno kochani przez czytelników bohaterowie, jak nowe postacie, dopiero wkraczające w świat magii. Pisząc o ulubieńcach występujących w cyklu powieści J. K. Rowling, mam na myśli nie tylko głównych bohaterów, ale także charaktery, które w znacznym stopniu przyczyniły się do zbudowania niezwykłej atmosfery opowieści. Wątki wiązane z postaciami Minerwy McGonagall, Albusa Dumbledore’a czy Severusa Snape’a stanowią ciekawe uzupełnienie serii o Harrym Potterze. Dlatego też znajomość poprzednich dzieł o przygodach czarodziejów wydaje się niezwykle istotna, jeśli nie niezbędna, do odczytania pełnego kontekstu wydarzeń przedstawionych w skrypcie dramatu. Wartka akcja, zaskakująca fabuła, klimat murów Hogwartu sprawiają, że czytelnik z zaciekawieniem przewraca kolejne strony, choć zapewne przyczynia się do tego sentyment, jakim darzy Pottera i jego przyjaciół.

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to pozycja z całą pewnością niezbędna w biblioteczce każdego miłośnika Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Trudno porównywać ją z niezwykłą serią, która „zawładnęła umysłami dzieci na całym świecie”, natomiast jako dopełnienie opowieści o życiu Harry’ego i jego najbliższych wydaje się interesującą lekturą.

Anna Szumiec
ocena: 4

harry-potter-i-przeklete-dziecko

Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Część pierwsza i druga
Rowling J.K., Tiffany John, Thorne J.
wyd. Media Rodzina
wiek: 12+

Komentarze Facebook

Website Comments

  1. Gandalf
    Odpowiedz

    Wizyta w Hogwarcie po 19 latach, nawet jeśli w trochę innej formie niż zwykle, musiała okazać się wielką przygodą. 🙂 Książką faktycznie różni się od poprzednich tomów, ale… czy nie zrobimy wszystkiego, by wrócić do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, gdy nadarza się taka okazja? 😉 Bardzo ciekawa recenzja!

Dodaj komentarz