„Tajemnica zaginionej kotki” – recenzja książki

Właśnie tak zapamiętałam wakacje z mojego dzieciństwa. Najpierw godziny zabaw na podwórku, a potem dwutygodniowe kolonie. Mogłabym pomyśleć, że to książka o mnie, ale ja nigdy nie opiekowałam się kotem zaprzyjaźnionej bibliotekarki. A szkoda, bo mogłabym przeżyć tak niezwykłe przygody, jakie przytrafiły się grupce przyjaciół z Olsztyna.

Kamila i jej przyjaciółka Zuza, pod nieobecność pani Małgosi, zajmują się jej kotką Teosią. Wzięły na siebie również obowiązek podlewania kwiatów, które rosną na balkonie bibliotekarki. Powierzone im zadania wypełniają sumiennie, kot jest najedzony, a kwiaty pięknie rosną.

Ucieczka Teosi

Sprawy komplikują się jednak ostatniego dnia nieobecności pani Małgosi, kiedy to dwie koleżanki dostrzegają na placu zabaw chłopców grających w piłkę i chcą jak najszybciej do nich dołączyć. Bez wahania wybiegają z domu i zostawiają otwarty balkon. Sytuację wykorzystuje Teosia, kot gruby, uwielbiający jedzenie i niezbyt skory do aktywności fizycznej. Tego dnia kotka ujawnia swoje nowe oblicze i ucieka z domu. Dzieci muszą ją jak najszybciej odnaleźć. Ruszają w pościg za brodatym mężczyzną, który wychodzi z bloku z transporterem dla zwierząt, na gałce od skrzyni biegów ma czerwoną zawieszkę należącą do Teośki, a w samochodzie poradnik dla właścicieli kotów. To on musiał porwać ulubienicę bibliotekarki. W trakcie pościgu dzieci dostają tajemniczą wiadomość. Do Kamili przychodzi SMS, w którym nadawca każe im iść do budynku znajdującego się na rogu, w którym wiedza ma postać książek. Domyślają się, że muszą pójść do biblioteki, ale czego mają tam szukać? Czy tam brodacz mógł zostawić kota? Nie, tam czeka na nich kolejna koperta. W niej znajduje się list, osoba, która go napisała (a raczej wykleiła, bo litery wycięto z gazety i przyklejono na białą kartkę) każe im podążać za wzrokiem tego, który wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię oraz odnaleźć znawcę, który ma im pomóc. Dzieci dostają jeszcze dwa takie listy. Odczytując polecenia chodzą po centrum Olsztyna, poznają zabytki i historię miasta, w którym mieszkają. Nigdzie nie ma jednak kota, nie ma też śladów, które mógłby zostawić porywacz. Czy to oznacza, że ktoś próbuje ich zmylić? A może nic nie łączy porwania Teośki i tajemniczych listów, które dostają?

Gra terenowa

„Tajemnica zaginionej kotki” trzyma w napięciu do ostatniej strony. Mali tropiciele stają się uczestnikami gry terenowej (zwanej questingiem), w trakcie jej trwania muszą rozwiązywać zadania związane z miejscem, w którym się znajdują. Wierzą, że dzięki temu odnajdą Teośkę. Odnajdują jednak znacznie więcej!

Książkę Beaty Sarnowskiej czyta się jak najlepszą powieść detektywistyczną. Nie brakuje zaskakujących wydarzeń i niespodziewanych zwrotów akcji. Dzieci mają niewiele czasu, a cel zdaje się oddalać. Nie tracą jednak zapału i starają się sprostać zadaniu. „Tajemnica zaginionej kotki” to nie tylko powieść, to również ciekawy i oryginalny przewodnik po Olsztynie. Kto nigdy w tym mieście nie był, pozna wiele związanych z nim opowieści i zapragnie wybrać się tam przy najbliższej okazji, żeby zwiedzać miasto śladami Kamili i jej przyjaciół. Nie będzie to trudne, bo w książce znajduje się mapa centrum miasta, na której zaznaczono wszystkie opisane w książce miejsca. Chęć zobaczenia ich na żywo wzmagają ilustracje, w których oryginalne zdjęcia Olsztyna połączono z rysunkami Artura Nowickiego. Polecam miłośnikom zagadek i mam nadzieję, że powstaną kiedyś podobne książki poświęcone innym polskim miastom!

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

tajemnica-zaginionej-kotki

Tajemnica zaginionej kotki
Beata Sarnowska
il. Artur Nowicki
wyd. Skrzat, 2016
wiek: 8+
Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz