„Kacperiada. Opowiadania dla łobuzów i nie tylko” – recenzja audiobooka

Każdy, kto choć przez chwilę mieszkał pod jednym dachem z trzylatkiem wie, że z dzieckiem w tym wieku nie można się nudzić. Początkujące przedszkolaki bywają przemądrzałe, zarozumiałe, zdarza im się przekręcać słowa i wymyślać oryginalne zabawy. Z takim kilkulatkiem mieszkał pod jednym dachem również znany pisarz Grzegorz Kasdepke. I jak przystało na prawdziwego pisarza, swoje perypetie opisał!

Minęło piętnaście lat, główny bohater „Kacperiady” to już całkiem poważny mężczyzna, który urósł przez ten czas o prawie 110 centymetrów! Okazuje się jednak, że jego przygody są nadal aktualne i w wielu rodzinach żyją nadal podobne do niego dzieci i wielu ojców przypomina do złudzenia tatę Kacpra. Główni bohaterowie, czyli tata i Kacper, każdego dnia przeżywają zwykłe i niezwykłe przygody. Najciekawsze z nich trafiły na strony „Kacperiady”.

Książka składa się z dwudziestu trzech rozdziałów, każdy z nich jest zamkniętą całością i opowiada o jednym dniu z życia tej sympatycznej rodzinki. Słyszymy więc o problemach z czasem, bo pewnego dnia tata Kacpra przyniósł z targu staroci klepsydrę. Chłopca bardzo zainteresował tajemniczy przedmiot i chciał z jego pomocą sprawdzać, która jest godzina. Tata wytłumaczył mu, że na te pytania klepsydra nie odpowie, ale można jej używać do gotowania jajek. Ale na miękko, czy może na twardo? Ta, którą przyniósł tata, jest mała, mieści w sobie niewiele piasku, więc pewnie na miękko, ale czy to oznacza, że do jajek na twardo potrzebna jest większa? A jeśli tak, to o ile większa? Pytanie goni pytanie, jak to u takiego kilkulatka bywa. A tata żałuje, że w ogóle tę klepsydrę przyniósł do domu!

Są również rozdziały poważniejsze, jak na przykład ten, w którym tata i Kacper bawią się w rodzinę. Niestety nie mają dzieci, więc chłopiec wpada na pomysł, że mogliby adoptować pajacyka, którego ktoś zostawił w parku. Zabawa staje się pretekstem do rozmowy na ważne tematy. Tak samo może być w domu osób, które wysłuchają „Kacperiady”, bo jest wiele ważnych i trudnych tematów, o których z dziećmi trzeba rozmawiać, ale często rodzice nie wiedzą, jak taką rozmowę zacząć. Tutaj punkt wyjścia już mamy.
Pojawia się w tych opowieściach jeszcze głos rozsądku, siła spokoju i mistrzyni ciętej riposty – mama Magda. To ona miarkuje najbardziej szalone pomysły ojca i syna, a tych, uwierzcie mi, nie brakuje. Bo kto z was ściga się z innym ojcem, żeby dotrzeć przed nim do przedszkola? Na początku jest nawet zabawnie, koleżanka Sylwia niemal powiewa na wietrze, ciągnięta przez swojego tatę, Kacper coraz szybciej się ubiera. I biegną noga w nogę, dziecko w dziecko. Ale pewnego dnia do przedszkola docierają tylko ojcowie, bo zapomnieli o dzieciach i maluchy zostały w domu. Wtedy już nie jest tak wesoło…

„Kacperiady” słucha się z ogromnym zainteresowaniem i coraz większym uśmiechem na ustach. Niepodrabialny styl Grzegorza Kasdepke i mistrzowskie wykonanie Jarosława Boberka sprawiają, że trudno się od tej płyty oderwać i chce się jej słuchać cały czas. A słuchając, każdy mniejszy i większy słuchacz może spróbować wśród bohaterów odnaleźć swoje alter ego, bo w każdym przedszkolaku tkwi coś z Kacpra, każdy tata ma w sobie cechy taty chłopca, a mamy często błysną tak ciętą ripostą jak mama Magda.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Kacperiada_audiobook

Kacperiada. Opowiadania dla łobuzów i nie tylko

Grzegorz Kasdepke
czyta Jarosław Boberek
Biblioteka Akustyczna, 2016
wiek 3+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz